Joanna Bajkiewicz

1655 schodów na Wieżę Eiffla pokonuje w niecałe osiem minut

1655 schodów na Wieżę Eiffla pokonuje w niecałe osiem minut Fot. Archiwum prywatne
Joanna Bajkiewicz

Bieganie po schodach to jego sposób na życie. Pochodzący z Bielska Podlaskiego Piotr Łobodziński, na co dzień lekkoatleta łomżyńskiego klubu sportowego Prefbet Śniadowo, drapacze chmur pokonuje szybciej niż winda. W lipcu tego roku w niespełna dziesięć minut zdobył telewizyjną wieżę Ostankino w Moskwie.

Najwyższy obiekt w Europie mierzy 540 metrów, ale zawodnicy w Moskwie do pokonania mieli tylko 337 metrów nad ziemią. Aby dostać się na taras widokowy musieli przebiec 1700 stopni. Jednak to nie było proste zadanie. Polak przegrał z Niemcem Christianem Riedlowem.

- To był mój 11. bieg w tym roku i pierwsza porażka, choć drugie miejsce to niby nie porażka - śmieje się Piotr Łobodziński.

O wygranej decydowały ułamki sekundy. Niemiec trasę pokonał w 9:51.813, zaś Polak tylko w 0,8 sek. więcej.

- Gdybym wiedział na wcześniejszych piętrach, że przegram ułamkami sekundy, to pewnie bym się zmobilizował, wycisnął z siebie więcej i wygrał ten wyścig - śmieje się lekkoatleta.

Łatwo nie było

Piotr przyznaje, że wbiegnięcie na wieżę Ostankino było trudne.

- Stopnie były bardzo strome, a klatka schodowa po której biegliśmy wąska, ciasna i ciemna. Metalowa konstrukcja nie miała nawet konkretnych pięter czy chociażby okien. Do tego wszystko było nagrzane, bo akurat w Moskwie panowały wysokie temperatury - opowiada Łobodziński.

A dla porównania wskazuje Wieżę Eiffla, którą pokonuje w mniej niż osiem minut.

- Tu mieliśmy tylko sto stopni więcej i prawie dziesięciominutowy bieg. Wysokie stopnie mocno utrudniały, bo nogę trzeba podnieć o 5 cm wyżej - tłumaczy biegacz. I podkreśla, że choć zazwyczaj podczas biegu nogę stawia na co drugim stopniu, tu zdarzało mu się, że na zakrętach zamiast zaczynać od drugiego stopnia, nogę stawiał już na pierwszym.

W Moskwie Łobodziński biegł po raz pierwszy. Podczas biegu wewnątrz metalowej konstrukcji ciężko mu było kontrolować się na trasie.

- Nie było pięter, jedynie czasami cyferki schodów, więc ciężko jest oszacować swoje tempo. Pierwsza połowa była na wyczucie, a druga ile sił zostaje w nogach - mówi.

Z dalszej części artyukułu dowiesz się m. in.

  • Czy w  biegach po schodach obowiązuje fair play?
  • Czy bieganie po schodach jest przyjemne?
Pozostało jeszcze 81% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Joanna Bajkiewicz

"Dziennikarstwo to coś więcej niż zawód, to sposób patrzenia na świat".

Nie mam ograniczeń. Piszę o wszystkim, co dotyczy regionu: od historii ludzi z pasją, przygód na końcu świata, konfliktów sąsiedzkich, po inwestycje, relacjonowanie procesów sądowych, wypadki czy politykę.
Kieruję Oddziałem Gazety Współczesnej w Łomży, ale zajmuję się nie tylko tym, co dzieje się w powiecie łomżyńskim, ale i zambrowskim, kolneńskim oraz grajewskim.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.