Artykuł tylko dla dorosłych

Artykuł do którego zamierzasz przejść zawiera informacje, które możesz uznać za niestosowne. Mogą to być treści o tematyce erotycznej, wulgaryzmy, materiały drastyczne lub inne przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Oświadczam, że mam ukończone 18 lat i wchodzę na tę stronę na własną odpowiedzialność!

Nie mam 18 lat Przejdź do artykułu

Helena Wysocka

Afera taśmowa w Augustowie. Radny: Taśmy to prowokacja! Nie zamierza przepraszać

Afera taśmowa w Augustowie. Radny: Taśmy to prowokacja! Nie zamierza przepraszać
Helena Wysocka

Wojciech Krzywiński, samorządowiec, a jednocześnie dyrektor ośrodka kultury i wicewójt Płaskiej miał podczas posiedzenia rady miejskiej sypać przekleństwami i wyzywać ludzi. Zainteresowany nie zamierza przepraszać.

Augustowski radny Wojciech Krzywiński miał mówić, że miejska radczyni go „wkur... na samo wejście”. Na posiedzenia rady przychodziła „baba pierdol...”, a pale w pomoście na plaży Bielnik ktoś może „wyjeb...”.

- Nie możemy tego tolerować - nie ma wątpliwości Filip Chodkiewicz, przewodniczący Rady Miejskiej w Augustowie. - Miałem nadzieję, że autor tych wypowiedzi sam zareaguje, przyzna się do winy i przeprosi mieszkańców. Ale nic takiego się nie stało.

I pewnie nie stanie, bo Krzywiński do winy się nie poczuwa.

- Nie słucham żadnych taśm i nie będę niczego komentował - kwituje pytania. - A moje wypowiedzi podczas sesji są zaprotokołowane.

Chodkiewicz mówi, że nie ma możliwości prawnych, aby radnego ukarać albo za naganne zachowanie pozbawić mandatu. Ma więc nadzieję, że konferencja prasowa, którą wczoraj zorganizował, zmusi samorządowca do posypania głowy popiołem.

- Ubolewam nad tym, że tego typu zachowania rzucają cień na całą radę, która pracuje dobrze i przy otwartej kurtynie. Obrady są dla wszystkich otwarte, a głosy mieszkańców - wnikliwie wysłuchane - dodaje Chodkiewicz.

Człowiek od kultury i edukacji. PiS: Nie jest naszym członkiem

Wojciech Krzywiński to postać dobrze znana w Augustowie. Jest nie tylko radnym, ale też dyrektorem ośrodka kultury w Płaskiej i zastępcą wójta tamtejszej gminy.

Jako radny szefuje zaś komisji rewizyjnej, która m.in. rozpatruje skargi na naganne zachowania urzędników. Ponadto Krzywiński pracuje w komisji społeczno-oświatowej. Mówiąc inaczej, odpowiada za edukację dzieci i młodzieży. W radzie reprezentuje Komitet Wyborczy PiS.

- Nie jest członkiem naszej partii - zastrzega Marcin Kleczkowski, szef powiatowych struktur PiS-u. - Tylko startował z komitetu. Ale nie jest to okolicznością łagodzącą. Od ludzi prawicy oczekujemy etycznego zachowania zarówno w życiu osobistym, jak i społecznym.

Cień na pracę Krzywińskiego padł podczas czerwcowej sesji. Tradycyjnie uczestniczyli w niej dziennikarze lokalnych mediów i tradycyjnie nagrywali posiedzenie, a nagranie upublicznili w sieci. Kilka dni później augustowianie zwrócili dziennikarzom uwagę na wulgaryzmy i wyzwiska, jakie padały pod adresem ludzi z ust radnego.

- Nie ustalaliśmy, kto jest autorem tych słów - zastrzega Chodkiewicz. - Ale łatwo można tego się domyśleć.

Z analizy miejsca ułożenia dyktafonów i zwrotów radnego do sąsiada wynika, że na niewybredne komentarze mógł pozwolić sobie Wojciech Krzywiński. Był wyjątkowo aktywny podczas posiedzenia, zabierał głos parokrotnie. Podczas dyskusji o plaży Bielnik, z zagospodarowaniem której władze miasta nie mogą poradzić sobie od kilku lat, miał stwierdzić, że o czwartej nad ranem nieznany sprawca pójdzie i „wyjeb..., k..., wytnie je”. Chodziło o pale, na których miałby opierać się pomost.

Odniósł się też do problemów z prywatnym przedszkolem. Przedstawiciela tej placówki nazwał „nawiedzonym”, a później dodał: „Pamiętasz ostatnią sesję, gdzie była ta baba pierdol... (...). A teraz próbują, k..., wszystkich nas winić”.

W końcu oberwało się radcy prawnej urzędu, która - jak wynika z nagrania - radnego „wkur... na samo wejście tutaj”.

Nagrań nie słucha, gazet nie czyta

- Takie wydarzenia psują atmosferę i absolutnie nie będziemy ich tolerować - mówi przewodniczący Chodkiewicz. - Chciałbym za pośrednictwem mediów wezwać radnego, by przyznał się do błędu i przeprosił mieszkańców.

- Nie słucham żadnych nagrań, nie czytam gazet, więc nie będę do nich się odnosił - stwierdził radny.

Chwilę później dodał, że taśmy to nic innego jak prowokacja, w którą nie da się wciągnąć.

- Mogę odnieść się jedynie do oficjalnych wypowiedzi, czyli tych, które są w protokołach z posiedzeń sesji - dodał.

Helena Wysocka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.