Andrzej Komorowski: Chodzi o to, aby nauczyć dzieci głośno krzyczeć

Czytaj dalej
Fot. EAST NEWS
Anita Czupryn

Andrzej Komorowski: Chodzi o to, aby nauczyć dzieci głośno krzyczeć

Anita Czupryn

Szkoła jest miejscem edukacji. Dom jest miejscem wychowania. Ale te dwa miejsca mają ze sobą współpracować. Nie może być tak, że dzieci są krzywdzone z głupoty dorosłych, dlatego że dziecko wraca do domu samo - mówi Andrzej Komorowski, psycholog, rozmowie z Anitą Czupryn.

Czy 10-letnia Kristina z Dolnego Śląska miała jakąkolwiek szansę na to, żeby przeżyć spotkanie z 22-letnim znajomym jej matki, który zaplanował, że dziewczynkę zamorduje?
Nie miała żadnych szans. Samotne dziecko nie ma żadnych szans. Miałaby, gdyby ewentualnie był ktoś w pobliżu. A zatem jedną z pierwszych zasad, o których powinniśmy wiedzieć, jest to, że dziecko nie może być samo odpowiedzialne za siebie, za swój powrót do domu, za konkretne zdarzenie. Dziś żyjemy w czasach, w których nie ma już takich możliwości, jakie ja miałem, będąc 4-letnim chłopcem, kiedy mama wysyłała mnie na drugą stronę dość ruchliwej ulicy Okopowej, po której jeździł tramwaj. A bywało, że w ciągu godziny przejechało też kilka aut. Dziś bez sygnalizacji świetlnej nikt by tamtędy nie przeszedł, bo by go zabili. Wtedy moja mamusia wyglądała przez okno, machała do mnie, a ja startowałem z pakietem gazet pod pachą do pana, który prowadził sklep kolonialny i gazety były mu potrzebne do pakowania produktów.

Ja jako 7-latka też chodziłam sama. Szkoła oddalona była od domu o 3 kilometry i znajdowała się w sąsiedniej wsi.
Prawidłowo. I nic się strasznego nie działo, prawda? Po drodze spotykała pani kolegów. Było fajnie, wesoło, rozrabiało się.

Dziś trudno to sobie wyobrazić.
Ale to zupełnie inna sytuacja niż ta, która dotyczy tej 10-letniej dziewczynki. Dzieci szły wtedy w grupie, nikt by ich nie zaatakował. Były widoczne, a gdyby coś się stało, to krzyczałyby, darłyby się.

Tu szkoła nie zainteresowała się tym, że dziewczynka wychodzi z budynku, że zabiera ją jakiś młody mężczyzna, który przyjechał samochodem?
Szkoła nie jest w stanie zastąpić we wszystkim opiekunów. Oczywiście mogłyby być takie zasady, jak w amerykańskiej szkole, znane z filmu z Forrestem Gumpem, który chodził do szkoły już jako 5-letni chłopczyk; tak jest zresztą w całej Europie - no, ale w Polsce to niemożliwe, żeby 5-letnie dzieci chodziły do szkoły. Być może dlatego nasze dzieci są głupsze.

We mnie też rodzi się gorycz z tego powodu, że 5-latki nie chodzą w Polsce do szkoły.
Drugą sprawą jest to, że nie kształcimy dzieci w zakresie wychowania seksualnego. Jestem zwolennikiem kształcenia dzieci w tym zakresie od przedszkola. Kiedy w latach 70. przyniosłem do swojej poradni na ul. Karowej, zresztą razem z Michaliną Wisłocką, szwedzkie foliogramy przygotowane dla małych dzieci, usłyszałem, że jestem świnią, mam to schować, no bo chyba nie pokażę tego dzieciom! Jak to nie? Przecież to było przygotowane dla dzieci szwedzkich w wieku 4-6 lat. „No, to jedź sobie do Szwecji i tam to pokaż”.

Co było na tych foliogramach?
Różne obrazki, proszę pani. Na przykład macica. Wrócę jeszcze do mojego dzieciństwa - w tym samym wieku, czyli mając 4 lata, podglądałem moją koleżankę Małgosię. Ona mówiła, że pokaże mi psitkę, a ja jej pokazywałem fiutka. To normalne; dzieci się tak bawią. Niestety, zdarza się, że trafiają na dzieci trochę starsze, na dorosłych, którzy robią im krzywdę. Jeżeli dziecko jest odpowiednio przygotowane, to wie, że nie pokazuje się tych części ciała nikomu obcemu, żadnemu dorosłemu, poza lekarzem czy higienistką w szkole. Ale dziecko trzeba do tego odpowiednio przygotować. Do tego potrzebni są specjaliści. Nie zrobi tego jeden seksuolog. Powinni być szkolni specjaliści, znający procedury. Gdyby dzieci były przygotowane, procedury zachowane, to mała Kristina z Dolnego Śląska nie zostałaby porwana i zamordowana.

Dziewczynka, jak wskazują lokalne media, znała swojego zabójcę, bo był zakochany w jej matce. Podobno niespecjalnie go lubiła. Ale wsiadła do jego auta. Co mogła zrobić w aucie?
Nic.

Ani krzyczeć, ani uciec?

Pozostało jeszcze 80% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Anita Czupryn

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.