Andrzej Lechowski: Województwo podlaskie powstało jako bastion wysunięty na wschód

Czytaj dalej
Fot. Anatol Chomicz
Andrzej Matys

Andrzej Lechowski: Województwo podlaskie powstało jako bastion wysunięty na wschód

Andrzej Matys

Rozmowa z Andrzejem Lechowskim, historykiem, dyrektorem Muzeum Podlaskiego w Białymstoku

504 lata temu król Zygmunt I Stary utworzył województwo podlaskie. Jakie kryteria musiały wtedy zostać spełnione, żeby powstało województwo? Czy ktoś mógł tego zażądać, czy np. król uznał, że trzeba nasz teren ucywilizować?

Andrzej Lechowski: Tu nie ma jednoznacznej odpowiedzi, brzmiącej, że sytuacja dojrzała do tego, aby 29 sierpnia koniecznie powołać województwo. Ale - co najciekawsze - pierwszy został powołany wojewoda. Województwo jeszcze nie istniało, a wojewoda był.

Ale to był urzędnik królewski.

Nie tyle urząd, co splendor. To nie był pan, który przyjeżdżał z teczką do XVI-wiecznego urzędu wojewódzkiego i zaczynał urzędowanie. Ówczesny wojewoda Iwan Sapieha był magnatem. Rzeczpospolita była wtedy potęgą. Dzisiaj byśmy to nazwali rozdawnictwem tytułów i urzędów, za czym często szły niezłe dochody. Ale to budowało też prestiż samych nominatów. Inna sprawa, że wojewoda Sapieha został obdarowany terenem słabo zagospodarowanym, z którym nie bardzo było wiadomo, co zrobić.

I mam wrażenie, że takie Podlasie trwa do dzisiaj...

Rzeczywiście. Ciągle jesteśmy spadkobiercą tamtych decyzji. I wydaje się, że ciągle nie potrafimy ich zrozumieć i wykorzystać. W myśli Zygmunta Starego była przede wszystkich chęć przesuwania bezpiecznej granicy na północny wschód czy tworzenie rubieży. Daleko na wschodzie rosło niedoceniane Państwo Moskiewskie, które w końcu śmiertelnie nam zagroziło. Jednak w XVI-wiecznej Polsce Jagiellońskiej myślano inaczej - że jesteśmy potężni i będziemy coraz mocniejsi. Wtedy Polska była potęgą gospodarczą, choć opartą na surowcach, płodach rolnych, drewnie, produktach leśnych i zwierzynie łownej.

Czyli nasze gospodarcze atuty niewiele się zmieniły przez kilkaset lat.

W zasadzie. Jednak ważniejsze było zapewnienie bezpieczeństwa i cywilizowanie szlaków komunikacyjnych. Tymi szlakami były drogi wodne. A przejazd z Korony i Litwy przez niezagospodarowane Podlasie - ta nazwa zaczyna funkcjonować dopiero w XVI w. - wskazywał, że trzeba wprowadzać jakąś administrację i porządek.

Głównym kierunkiem było Wielkie Księstwo Litewskie, dzięki któremu to nasze Podlasie powstało. Jednak z czasem okazało się, że kolejne zmiany administracyjne nie są proste. Bo czy mamy przynależeć do Korony, Litwy, Rzeczpospolitej czy Białorusi? Ten dylemat mieliśmy i po odzyskaniu niepodległości, i po 1944 r. W XVI w. nie wytyczano granic fizycznie jak teraz: jest wymierzony GPS-em pas ziemi, słupy. Wtedy granica była bardziej umowna, mówiło się, że biegnie wzdłuż linii Bugu, Wissy itd. Jest to zresztą typowe dla styku i przenikania się różnych kultur. A tutaj jest ciągle tygiel słowiański i chrześcijański, ale ich ryt jest różny. Bo z jednej strony - parcie z Zachodu, z drugiej - ze Wschodu. I w takim ujęciu trzeba rozpatrywać powstanie naszego województwa. Może to zabrzmi wojowniczo, ale ówcześni ludzie myśleli o województwie podlaskim jako o rubieży czy nawet polskim bastionie wysuniętym na wschód.

Jako baza - może w porządku, ale ostatecznie wielkich sukcesów nie odnieśliśmy.

Podstawy do utworzenia województwa były istotne. Niemniej ono zawsze było słabo zurbanizowane, słabo zaludnione, z monokulturą łowiecko-rolniczą. Dlatego rozwój tych terenów następował z opóźnieniem - nie obrażam tutaj mieszkańców tak zacnych grodów jak Drohiczyn, Mielnik czy Bielsk Podlaski - sięgającym 200 lat wobec ówczesnej Europy. Chociaż i tak sporo nadgoniliśmy.

Jakie tereny i narodowości znalazły się w 1513 r. w województwie podlaskim?

Były to tereny dorzecza Narwi, oddzielone linią Bugu, do Pojezierza Suwalskiego. Mieszkańców było tyle, co kot napłakał, bo - jak mówiliśmy - były to tereny bardzo słabo zaludnione. Narodowościowo był to obszar wymieszany. Jednak im bliżej środka, była to ludność określana mianem „tutejszych”. Nasz teren to ludnościowy konglomerat. Wraz z urbanizacją, która w końcu zaczęła postępować, w XVII w. przyszli Żydzi z mocnych ośrodków miejskich jak Grodno czy Wilno, w których przez od 150-200 lat zajmowali się handlem i bankierstwem. Chociaż np. w Tykocinie Żydzi byli już w 1522 r.

To może jednak nie było tu aż tak źle?

To nie zmienia naszej sytuacji. Jako województwo nadal byliśmy ni to terenem tranzytu, ni to pasem „higienicznym”. Niby był trakt z Krakowa via Warszawa do Wilna (zahaczał nawet o Węgrów i Bielsk Podlaski), ale nie taki główny jak dzisiejsza „ósemka”. I w zasadzie to tyle z cywilizowania naszej ziemi.

Większe znaczenie miały szlaki wodne, co wykorzystał dopiero Jan Klemens Branicki, ale - jak mawiali starożytni Rzymianie - „To se ne vrati”. Bo kto sobie dzisiaj wyobrazi port spławny na Narwi, przez który z Ukrainy płyną w świat różne towary? A wtedy transport rzeczny był jedyną drogą komunikacyjną, w dodatku szybką i bezpieczną.

No i klimat. O życiu decydują proste czynniki, a nasz, jednak surowy, klimat nigdy nie sprzyjał osadnictwu, co widać i dzisiaj.

Kto sobie dzisiaj wyobrazi port spławny na Narwi, przez który z Ukrainy płyną w świat różne towary?

Andrzej Lechowski, historyk

A gdyby porównać dzisiejsze Podlaskie do tego z 1513 r.?

W tym województwie nie było dzisiejszej Suwalszczyzny. Reszta jest zbliżona do tamtego terenu. Pamiętajmy jednak, że znamy wyłącznie powojenny kształt Polski i województw. Dla nas granica wzdłuż linii Curzona jest normalna. Ostatni raz sami wyznaczaliśmy sobie granice właśnie w Polsce Jagiellonów. Gdyby trzeba było robić to dzisiaj, to - zaznaczę, że nie jestem rewizjonistą - pierwsze województwo podlaskie powinno zająć nieco Grodzieńszczyzny.

I jeszcze dla białostoczan sprawa zasadnicza: dlaczego stolicą został Drohiczyn?

To proste. Drohiczyn leżał w centrum województwa. A ponieważ mógł organizować jarmarki, był ważnym ośrodkiem handlu. Białegostoku jako miasta w ogóle nie było. Płynął tu jedynie czysty strumień, czyli Biały Stok.

Andrzej Lechowski jest białostoczaninem i autorem książek historycznych o Białymstoku i Podlasiu

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Współczesnej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Współczesnej
  • codzienne e-wydanie Gazety Współczesnej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Andrzej Matys

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.