Bezrobotnych nie brakuje. Ale ludzi do pracy trzeba szukać na Wschodzie

Czytaj dalej
Fot. pixabay
Helena Wysocka

Bezrobotnych nie brakuje. Ale ludzi do pracy trzeba szukać na Wschodzie

Helena Wysocka

Przedsiębiorcy narzekają, że coraz trudniej o pracowników. Władze Suwałk mają pomysł - chcą ściągnąć więcej Białorusinów.

- Pojedziemy do Grodna, by w sprawie naboru pracowników rozmawiać z tamtejszym merem - zapowiada Czesław Renkiewicz, prezydent Suwałk. - Trzeba coś robić, ponieważ niebawem zostaną otwarte nowe, duże fabryki i będą potrzebne ręce do pracy. A już dziś przedsiębiorcy narzekają na brak kadry.

Praca jest, tylko chętnych brak

W woj. podlaskim cudzoziemcy już pracują. Ilu ich jest, trudno ocenić. W ub.r. Podlaski Urząd Wojewódzki wydał około 600 zezwoleń. Ale to wierzchołek góry lodowej, ponieważ - jak mówi Radosław Doroszko z PUW - zdecydowana większość cudzoziemców angażowana jest za pośrednictwem agencji pracy tymczasowych. A te swoje siedziby mają w Warszawie i tam zabiegają o zgody na zatrudnienie, a później rozlokowują obcokrajowców w całym kraju.

Szacuje się, że w Białymstoku pracuje kilkanaście tysięcy cudzoziemców. W Siemiatyczach i Łomży - po około tysiąc, a w Suwałkach - 1500. Najwięcej - w firmach działających na terenie Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, m.in. w Animexie i Mispolu. Niemal 90 proc. obcokrajowców pochodzi z Ukrainy, a pozostali - z Białorusi, czy Mołdawii.

O tym, że na Suwalszczyźnie brakuje chętnych do pracy, najlepiej świadczy to, że firmy zaczynają prowadzić rekrutację w gminach. Np. w Raczkach niebawem odbyć się ma spotkanie z przedstawicielami augustowskiego British Ameri-can Tobacco, który od ręki zatrudni 30 osób. Tyle, że na ogłoszenia nikt nie odpowiada.

Problem jest też w Suwałkach. Na terenie SSSE wciąż powstają nowe zakłady.

- W minionym roku zatrudniliśmy ponad sto osób - mówi Henryk Owsiejew, szef rady nadzorczej firmy Malow. - Planujemy rozpocząć kolejny projekt, ale jesteśmy pełni obaw.

W Suwałkach pracownicy zaczynają dyktować warunki, na jakich przyjmą ofertę zatrudnienia

Henryk Owsiejew
przedsiębiorca, przewodniczący rady nadzorczej firmy Malow

A Malow to nie jedyna spółka, która się rozwija. Powstaje - jak juz pisaliśmy - potężna fabryka mebli. Inwestor, czyli Forte deklaruje, że za dwa lata zaangażuje około tysiąca osób.

- Może mieć duży problem ze znalezieniem chętnych - przypuszcza prezydent Czesław Renkiewicz. - Musimy jak najszybciej wyjść z ofertami zatrudnienia za wschodnią granicę.

Bogdan Sadowski, szef działającej przy prezydencie rady gospodarczej i właściciel sieci sklepów, popiera tę inicjatywę. Uważa, że brak pracowników to efekt tego, że miasto w ostatnich latach bardzo prężnie się rozwija.

- Część mieszkańców, zwłaszcza młodych, wyjechała i jest mała szansa na to, że kiedykolwiek do rodzinnego miasta powróci - dodaje.

Sadowski nie zgadza się z opinią niektórych przedsiębiorców, że cudzoziemcy są pracownikami zadaniowymi, czyli wykonują tylko to, co im się poleci, nie wykazują kreatywności.

- Być może taka sytuacja występuje w zakładach produkcyjnych - przypuszcza. - Ale znam obcokrajowców, którzy pracują na budowach. To solidni fachowcy.

Pensje za niskie?

Na koniec ub.r. w województwie podlaskim zarejestrowanych było ponad 48 tys. bezrobotnych. W Suwałkach na liście „pośredniaka” - ponad dwa tysiące mieszkańców powiatu, z czego połowa to długotrwale bezrobotni, czyli ponad rok. Gdzie więc tkwi problem? Poszukująca fizycznej pracy suwalczanka Krystyna W. (nazwisko do wiadomości redakcji) mówi, że w wielu przypadkach chodzi o wynagrodzenie.

- Pensje są minimalne, regulowane premią, która potrącana jest za każdy dzień zwolnienia lekarskiego - tłumaczy kobieta. - A do tego coraz bardziej wyśrubowane normy.

Cudzoziemcy otrzymują średnio 14 zł brutto za godzinę. Z tego agencji pośrednictwa oddają najczęściej 5 zł.

Na stronie internetowej zakładów drobiarskich, które funkcjonują także w Suwałkach, widnieje oświadczenie: „Animex nie zatrudnia „na czarno”, nie zatrudnia na umowy „śmieciowe”, nie zmusza do pracy w ilości 350 godzin miesięcznie ani nie wyzyskuje pracowników pochodzących z Ukrainy”.

Delegacja z Suwałk pojedzie do Grodna w marcu.

Helena Wysocka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.