Burmistrz Ewa Kulikowska ma zapłacić z własnej kieszeni, bo zwolniła sekretarza

Czytaj dalej
Fot. sokolka.pl
Mieczysław Jurkowski

Burmistrz Ewa Kulikowska ma zapłacić z własnej kieszeni, bo zwolniła sekretarza

Mieczysław Jurkowski

Burmistrz Ewa Kulikowska z własnej kieszeni ma zapłacić za to, że zwolniła sekretarza. Radni obniżyli jej pensję, bo gmina musi mu wypłacić 100 tys. zł.

To jest naruszenie dobrego obyczaju, nie powinno być takich sytuacji, że sprawy istotne z punktu pani burmistrz są wprowadzane poza jej plecami - grzmiał Adam Kowalczuk, zastępca burmistrz Sokółki.

W tak dosadny sposób skomentował zwołanie sesji nadzwyczajnej podczas wcześniej zaplanowanego dwutygodniowego urlopu Ewy Kulikowskiej. Podczas obrad bez jej udziału rozpatrywane były dwie istotne sprawy: niekorzystny dla gminy raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący wysypiska w Karczach (pisaliśmy o tym tym tydzień temu) oraz obniżenie pensji dla burmistrz. I to właśnie ta druga kwestia wywołała najwięcej emocji.

Formalną przyczyną obniżenia wynagrodzenia burmistrz Ewy Kulikowskiej była sprawa zwolnienia dyscyplinarnego z funkcji sekretarza gminy Zbigniewa Tochwina. Wyleciał z pracy dwa lata temu, tuż po objęciu urzędu przez nową burmistrz. Po długich sądowych bataliach, wygrał. I zgodnie z prawomocnym wyrokiem sądu, gmina Sokółka musi mu teraz wypłacić odszkodowanie w wysokości ok. 100 tys. zł. Razem z kosztami sądowymi będzie to kwota około 130 tys. zł.

Nie chcemy, żeby płacili podatnicy

Zdaniem większości radnych, obniżenie pensji Kulikowskiej ma być dla niej swoistą karą za tę pochopną ich zdaniem decyzję personalną.

- Chciałem się odnieść do argumentu niepodważalnego, czyli do argumentu wyrażonego prawomocnym wyrokiem sądowym. Nie podpieram się faktami, że nie chodzi tu o Karcze. Z gminnej kasy została wyprowadzone ok. 130 tys. zł przez nieodpowiedzialną decyzję pani burmistrz. Te środki powinny być przeznaczone na wydatki mieszkańców, czyli inwestycje. I nie może być tak, że to podatnicy mają pokrywać nieodpowiedzialne decyzje ze swoich podatków - grzmiał z kolei Daniel Supronik, przewodniczący rady miejskiej w Sokółce.

Za tę wypowiedź został nagrodzony szyderczo gromkimi brawami przez radnego Sławomira Sawickiego, swojego przeciwnika politycznego.

- To pani burmistrz podjęła decyzję, a wyrok sądu jest niepodważalny - wtórował mu radny Antoni Cydzik.

- Realizujecie państwo plan Antoniego Cydzika, który powiedział na którejś sesji, że zamieni życie burmistrz Ewy Kulikowskiej w udrękę. Chcę, aby mieszkańcy o tym wiedzieli - powiedziała zwracając się do kolegów z rady radna Helena Czaplejewicz.

Sawicki dostał czas, żeby „ochłonąć”

- Chciałam zwrócić uwagę, że to, co jest takie oczywiste dla pana przewodniczącego, nie było tak oczywiste dla sądu, gdzie w dwóch instancjach zapadły różne wyroki - podniosła z kolei Urszula Moniuszko, radca prawny Urzędu Miejskiego, przypominając, że niejednolite wyroki w tej sprawie.

- Uważam, że projekt uchwały jest doprawdy kuriozalny - powiedział radny Stanisław Pałusewicz, zaznaczając, że wyraża się najdelikatniej, jak tylko może o zaistniałej sytuacji i nie ukrywając, że obniżka pensji dla burmistrz jest według niego złym posunięciem.

Wniosek Antoniego Cydzika, by zamknąć dyskusję w tym punkcie zakończył się awanturą z udziałem radnych opozycyjnych, którzy uważali się za pokrzywdzonych takim obrotem sprawy. Zwracali uwagę na to, że podnosili wielokrotnie ręce zgłaszając się do zabrania głosu, zaś przewodniczący ich ignorował nie udzielając im głosu.

Ostatecznie wniosek o obniżenie pensji burmistrz Ewy Kulikowskiej został uchwalony. Od tej pory burmistrz Sokółki będzie zarabiać 7275 zł brutto, wcześniej było to 11502 zł brutto. Różnica wynosi więc bagatela 4227 zł brutto.

Warto przypomnieć, że radni dwukrotnie już przymierzali się do obniżenia wynagrodzenia burmistrz. I dwukrotnie się wycofali. Wtedy jednak w tle było m.in. wysypisko w Karczach.

Czy radni obniżą sobie diety?

Teraz radni otrzymali nowy oręż w walce z burmistrz - raport NIK. Wg. niego gmina już za kadencji obecnej burmistrz straciła możliwość uzyskania przynajmniej teoretycznie 3 mln zł z weksla firmy śmieciowej. Nie omieszkał tego podnieść w swojej argumentacji radny Marek Awdziej, przewodniczący speckomisji ds. Karcz. Formalnie jednak weksel nie był przyczyną „pojechania” burmistrz po portfelu. Miało chodzić tylko i wyłącznie o zwolnienie Zbigniewa Tochwina.

- Przykro mi jest, że podejmuje się tak ważne decyzje bez obecności pani burmistrz. Moim zdaniem to nie było w porządku. Wydaje mi się jednak, że obniżenie wynagrodzenia powinno nastąpić, czy w takim zakresie jak to zrobiliśmy, czy nie. Ale nie bez obecności pani burmistrz - przekonywał z kolei radny Karol Puszko.

- Na każdym kroku oceniamy panią burmistrz. A ja chcę, aby każdy z radnych sam się ocenił. I w związku z tym składam formalny wniosek o obniżenie diet wszystkim radnym o 20 proc. - deklarował radny Michał Tochwin.

Takiego wniosku bez komentarza nie pozostawił radny Antoni Cydzik. Przypomniał młodemu radnemu i wszystkim zebranym, że to właśnie Michał Tochwin dwa lata temu, gdy radni zajmowali się wnioskiem o obniżenie sobie diet, zasłynął wypowiedzią, gdzie bronił diety w obecnej wysokości jak lew.

Mieczysław Jurkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.