Ewa Bochenko

Chcą same sprzątać blok, ale prezes nie pozwala

Chcą same sprzątać blok, ale prezes nie pozwala
Ewa Bochenko

Mieszkanki jednego z bloków przy ulicy Grodzieńskiej zarzucają prezesowi Spółdzielni Mieszkaniowej, że do sprzątania zatrudnia ludzi z zewnątrz. On zaś zaprasza panie do... współpracy.

Chcielibyśmy, aby spółdzielnia zamiast pozwalać zarabiać obcym ludziom, nam dała taką szansę - zwróciła się do nas z prośbą o interwencję Czytelniczka z Sokółki, która mieszka w jednym z bloków przy ulicy Grodzieńskiej.

Ona i inne mieszkanki osiedla są niezadowolone z faktu, że usługi sprzątania wykonywane są przez zewnętrzną firmę. Panie uważają, że bardziej ekonomicznie byłoby, gdyby spółdzielnia mieszkaniowa zatrudniła mieszkanki osiedla.

- To emerytki, generują więc mniejsze koszta, bo pracodawca nie odprowadza za nie składek, przez co i my, jako mieszkańcy na tym korzystamy, bo mniej płacimy za wykonanie tej usługi - zauważa kobieta.

Panie wyliczyły nawet, ile osób sprzątających należałoby zatrudnić, a także za jakie stawki mogłyby pracować.

- Obecnie płaciliśmy niecałe 5 zł za godzinę. Nowa firma zażyczy sobie około 15 zł za godzinę. Zgadzamy się z tym, że 5 zł to zdecydowanie za niskie wynagrodzenie za taką pracę, uważamy jednak, że stawka godzinowa w wysokości 10 zł w zupełności wystarczy - mówi kobieta.

Dodaje też, że jej sąsiadki rozmawiały z prezesem spółdzielni. Ten, według ich relacji obiecał, że pochyli się nad prośbą. Okazało się jednak, że nikt z nim nie rozmawiał. Mało tego. Kwestie zatrudnienia osób do sprzątania nie są prywatnym „widzi mi się” prezesa, a podyktowane są przez ustawodawców.

- Czy tego chcemy czy nie, jesteśmy zobowiązani ogłosić przetarg, w drodze którego wyłonimy firmę, która zajmie się dbaniem o czystość - mówi Jerzy Saciłowski, prezes sokólskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Dodaje, że nic nie stoi na przeszkodzie, by chętne do pracy panie, założyły własną działalność gospodarczą i stanęły do przetargu, który ogłoszony będzie najprawdopodobniej już w tym tygodniu. Bowiem firma, która dotychczas zajmowała się dbaniem o porządek, zdecydowała o wypowiedzeniu umowy z powodu zbyt niskich stawek. W lutym pojawić się będzie musiał nowy podmiot gospodarczy, które przejmie te obowiązki.

- Zawsze gdy jest to możliwe, rozmawiamy z firmami wygrywającymi przetargi. Prosimy o zatrudnianie członków naszej spółdzielni, bo to oni są dla nas najważniejsi. Często jest tak, że firmy przychylają się do naszych próśb. Tym razem też na pewno będą prowadzone takie rozmowy - zapewnia prezes.

Nasze Czytelniczki dodatkowo zarzucają spółdzielni, że zatrudniane są w niej osoby z zewnątrz, a nie ze wspólnoty. Jerzy Saciłowski wyjaśnia, że to również związane jest z kwestiami prawnymi.

- Spółdzielnia nie zatrudnia nikogo, bo nie ma takiego prawa. Nawet stolarz ma własną działalność gospodarczą - tłumaczy.

Przedsiębiorczym paniom nie pozostaje zatem nic innego, jak założenie własnej firmy i przystąpienie do przetargu. Co prawda czas je nagli, ale prezes obiecuje, że jeżeli panie zdecydują się na podjęcie takich kroków, z pewnością pochyli się nad ofertą przez nie złożoną.

Ewa Bochenko

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.