Chłop biebrzański też chce zarobić na parku narodowym

Czytaj dalej
Fot. Anatol Chomicz
Barbara Kociakowska

Chłop biebrzański też chce zarobić na parku narodowym

Barbara Kociakowska

Biebrzański Park Narodowy to prawdziwa żyła złota - mówią podlascy rolnicy. I żałują, że korzystają z niej tylko przedsiębiorczy mieszkańcy Warszawy i innych dużych miast, a tutejsi gospodarze nie mają z parku nic. Zaczynają walczyć, by to zmienić.

W miniony wtorek grupa miejscowych rolników, mających zastrzeżenia do ostatniego przetargu na dzierżawę łąk, protestowała przed siedzibą Biebrzańskiego Parku Narodowego w Osowcu Twierdzy. „Precz z biebrzańskim parkiem, precz z prawem ochrony przyrody, te prawo niszczy miejscowych rolników, żądamy natychmiastowych zmian w prawie”, „Dolina Biebrzy to obecnie kopalnia złota, ona musi służyć przede wszystkim miejscowym, biebrzańskim rolnikom”, „Wara wam od ziemi, na której żyjemy od stuleci i uprawiamy ją od pokoleń” - takie hasła przynieśli na protest rolnicy z doliny Biebrzy, którzy też chcieliby zarabiać na koszeniu łąk. Przywieźli też taczkę „dla dyrektora parku, który zapomniał o rolnikach z doliny Biebrzy” i kosę - „środek owadobójczy na zielonych ekoterrorystów”. Na parkingu BPN zrzucili stertę obornika.

Pozostało jeszcze 84% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Barbara Kociakowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.