Czy robienie planów w dobie pandemii ma sens? "To one dają nam nadzieję" - mówi psycholog

Czytaj dalej
Fot. 123RF
Gabriela Jelonek

Czy robienie planów w dobie pandemii ma sens? "To one dają nam nadzieję" - mówi psycholog

Gabriela Jelonek

Pandemia koronawirusa pokrzyżowała wszystkim plany. Nie było tradycyjnych świąt, odwołano wesela i wakacyjne wyjazdy. Czy jest więc sens planować kolejny rok? - Zdecydowanie tak! - mówi psycholog.

Spora część z nas żyje odliczaniem dni do ważniejszych wydarzeń. „Byle do weekendu”, „byle do świąt” , „byle do urlopu” - mówimy sobie. Robimy plany, aby łatwiej było nam oswoić szarą codzienność i natłok obowiązków. Tymczasem, to ona, a nie sfera marzeń, powinna być naszym „motorem napędowym”.

- Przyzwyczailiśmy się do planów, które zakładały, że coś się wydarzy, omijając nasz własny wkład i własne działanie. Nie mamy wpływu globalnie na to, w jaki sposób rozwinie się pandemia. Są pewne nadzieje, jak szczepienia. Mamy natomiast wpływ na własne zachowanie. Samokontrola, sprawczość i wpływ na życie to coś, z czym każdy z nas powinien się teraz zaprzyjaźnić. Mamy wpływ na to, jacy my będziemy i w związku z tym mamy bardzo dużo do zaplanowania – mówi dr Ewa Jarczewska-Gerc, psycholog z Uniwersytetu SWPS.

Niepewność odbiera energię

WHO jako drugą najczęstszą chorobę na świecie w 2020 roku uznało depresję. Nie bez wpływu na nasze samopoczucie pozostaje pandemia. Wiele osób ma poczucie odebrania wolności i swobód, do których się przyzwyczailiśmy. Wakacje czy okazje do świętowania traktowaliśmy jako nagrodę za ciężką pracę przez cały rok. Tymczasem nasze plany runęły, gdy okazało się, że tych zaplanowanych „nagród” nie będzie. Nie wiadomo też, kiedy te będzie można je zrealizować i czy będzie to możliwe w 2021 roku. Niepewność staje się przytłaczająca.

Czytaj też: W święta czeka nas kryzys społeczny. Jak go przetrwać?

- Przyjęcie założenia, że przez pandemię nic nie możemy i nie mamy na nic wpływu jest bardzo szkodliwe dla naszego zdrowia psychicznego. Fundamentem naszego zdrowia psychicznego jest potrzeba poczucia wpływu, czyli tego, że widzimy związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy tym, co robimy, a tym, jakie są efekty. Powinniśmy się skupić na tym, co jest najbliżej nas i na co mamy realny wpływ każdego dnia. Dla przykładu nie mamy wpływu na to, jaka dziś jest pogoda, ale mamy wpływ na to, czy poddamy się melancholii (co od czasu do czasu wcale nie jest złe), czy też przełamiemy ten negatywny wpływ pogody i zrobimy coś co podniesie nasz nastrój

– tłumaczy psycholog.

Plany legną w gruzach?

W dobie zmian ludzie na całym świecie powoli zaczęli sobie uświadamiać, że planowanie to nie tylko myślenie o kolejnych wakacjach, wspólnym spędzaniu świąt czy planowanie zmiany pracy na lepszą. Bo aby zrealizować te marzenia, konieczne są sprzyjające warunki, łut szczęścia czy niezależne od nas elementy i często nasza ciężka praca nie wystarcza, aby je spełnić.

- To są często rzeczy, które pozostają w sferze marzeń, bo obecnie mamy ograniczony wpływ na czynniki, które są istotne w ich realizacji. Planowanie np.: wyjazdów, które mogą się nie odbyć przez pandemię, może przy braku realizacji tych marzeń stać się dodatkowo frustrujące. Musimy więc odróżnić sferę marzeń, w których realizacji przydaje się sprzyjanie losu czy okoliczności, od naszej sfery wpływów, zadań i celów życiowych – podkreśla dr Jarczewska-Gerc.

Czytaj też: Jak mądrze dawać prezenty? Dzieci na święta chcą dostać elektronikę, słodycze i... czas spędzony z rodzicami

Wbrew pozorom poza wyjazdami i uroczystościami mamy bardzo dużo do zaplanowania. - Planujmy funkcjonowanie w swoim codziennym życiu. Np.: prowadzenie zdrowego trybu życia jest naszym celem, na który mamy 100% wpływu. Jeśli nasze postanowienia noworoczne dotyczą naszego odżywiania, ćwiczeń, relacji z najbliższymi czy stosunku do codziennych obowiązków – to na to mamy całkowity wpływ, a pandemia tego nie zmienia – dodaje.

Spontaniczność jest metodą?

Wielu uważa, że w kryzysie i niepewnych czasach niezwykle przydaje się umiejętność szybkiego reagowania i… spontaniczność. Przestają planować, żyją chwilą i zadowalają się małymi przyjemnościami, wydają na potęgę zgromadzone oszczędności. Z czasem jednak i te przestają cieszyć.

- W pandemii więcej palimy, spożywamy więcej alkoholu, oglądamy więcej telewizji. Mamy na to wpływ, bo sami decydujemy o tym, jak spędzamy czas. Zadbać o siebie możemy też w domu, a zamknięte siłownie są tylko wymówką, aby nie zacząć się ruszać. Ludzie poprzez doraźne przyjemności, które tylko krótkotrwale poprawiają humor, idą w kierunku autodestrukcji – alarmuje psycholog.

Czytaj też: Przytulanie - czy jest potrzebne tylko dzieciom?

- Oczywiście odpoczynek bierny jest bardzo ważny, ale nie możemy całkowicie wpaść w pętlę marazmu i poczucia, że pandemia nam wszystko zabrała. Tymczasem sami odbieramy sobie siłę woli. Energia jest w nas, tylko trzeba ją obudzić dobrymi nawykami. Wówczas sami „nakręcimy się” do działania i wpadniemy w taką pozytywną pętlę dobrych praktyk – dodaje.

Spontaniczne działania nie są jednak niczym złym, jeśli podejdziemy do nich rozsądnie. Wiedząc, że z powodu kryzysu mamy ograniczone finanse, zamiast wydawać je na uciechy, pomyślmy, jak zrobić to samo, ale większym nakładem własnych sił, niż finansów. Z pewnością da to nam jeszcze większą satysfakcję. Przykładowo w czasie lockdown’u długoletnie pary zaczęły zapraszać się na randki na balkonie, wcześniej wspólnie przygotowując posiłek. Zamiast narzekać na zamknięte restauracje i to, co odebrała nam pandemia, przystosowali się do aktualnych możliwości.

Planowanie roku 2021

Warto wziąć kartkę papieru i podzielić ją sobie na dwie części. Robiąc plany na nowy rok wypiszmy w odpowiedniej rubryce te, na które mamy całkowity wpływ, nasze cele, a na drugiej stronie te, które pozostają w sferze naszych marzeń, ponieważ są powiązane z losem, z rzeczami, na które sami nie mamy wpływu. To bardzo pomaga w wyzbyciu się poczucia beznadziei.

Czytaj też: Jak rozmawiać z dziećmi w sytuacjach kryzysowych i o koronawirusie?

- Lepsze dla zdrowia psychicznego i efektywności jest bez wątpienia stawianie celów i planowanie, nawet drobnych rzeczy. Przykładowo terapia depresji Bandury zakładała wyznaczanie sobie celów, nawet drobnych, jak np.: umycie zębów, czy uczesanie włosów a wskutek tego obserwowanie i stopniowe budowanie swojej skuteczności. Dzięki temu człowiek kształtuje poczucie własnej skuteczności (self-efficacy). Warto robić sobie podzadania, aby taką metodą drabinową wprowadzać zmiany – mówi dr Ewa Jarczewska-Gerc.

Zaplanuj codzienność

Okazuje się, że kluczem do szczęścia jest polubienie naszego zwykłego życia, bez spektakularnych wydarzeń.

- Życie codzienne się zmieniło i trudno je nam zaakceptować. Ale już przed pandemią obserwowano, że nie umiemy cieszyć się codziennością. Nie ma „życia na brudno”, szczęście budujemy tu i teraz, w każdej chwili. Nawet tzw. odskocznia w formie wyjazdu cieszy dopiero, gdy dostrzeżemy, że każdy, nawet zwykły, szary dzień jest wartościowy. Czekanie na spektakularne wydarzenia nie zawsze daje nam poczucie spełnienia. Doskonale pokazały to ostatnie święta. Czekaliśmy na nie, a okazały się być zupełnie inne, niż wszyscy planowali – komentuje psycholog.

Czytaj też: Rozmowy online uratują święta? Wykluczonych cyfrowo czeka samotna Wielkanoc w czasie pandemii

Koncepcja pozytywnych priorytetów dotyczy tego, w jaki sposób możemy budować szczęście w swoim życiu. Wiele osób uważa, że szczęście to są tylko chwile np.: dzień ślubu czy narodzin dziecka. Tymczasem szczęśliwy jest ten człowiek, który doświadcza codziennie więcej pozytywnych emocji niż negatywnych.

- Nasze życie może być przyjemniejsze, gdy realizujemy pozytywne priorytety, czyli wyrażamy wdzięczność, delektujemy się chwilą, dbamy o relacje z ludźmi, abyśmy czuli się kochani i zaopiekowani, nadajemy znaczenie wydarzeniom i nawet z tych negatywnych wyciągamy naukę i wykorzystujemy w kolejnym działaniu oraz jesteśmy życzliwi

– podpowiada psycholog.

Radykalna zmiana i metoda małych kroków

To jak intensywnie powinniśmy wprowadzać zmiany zależy od nas samych i naszego charakteru. Jedni wolą przeprowadzić całkowitą rewolucję. Zwykle jednak proces zmian zachodzi stopniowo. Jeden dobry nawyk, jeden mały krok jest w stanie uruchomić pozytywne zmiany w różnych obszarach, np.: dobre odżywianie wpłynie nie tylko na utratę wagi, ale też lepszy sen.

Do wykształcenia nawyku potrzeba około trzech miesięcy. Badania Gabriele Oettingen i Petera Gollwitzera pokazują jednak, że zakończenie tego okresu jest punktem krytycznym. Najwięcej osób porzuca swoje postanowienia właśnie w tym czasie, wychodząc z założenia, że możemy już sobie trochę odpuścić – w końcu już tyle wytrwaliśmy w postanowieniu. Dlatego w tym momencie należy być niezwykle czujnym.

Czytaj też: Depresja ma uśmiechniętą twarz. Każdy z nas zna chorą osobę

- Ludzie często wyobrażają sobie efekt, zamiast drogę, dzięki której do niego dojdą. Plany mogą być dalekosiężne, ale podzadania warto sobie rozplanowywać, aby samemu odhaczać sobie na liście realizację kolejnych kroków. To nam też pokazuje jakie są cele pośrednie, aby osiągnąć większy cel. W planowaniu kluczem jest kotwiczenie w czasie, mówienie kiedy, gdzie i w jakich okolicznościach chcemy realizować swój cel. Ważne jest wyobrażanie sobie krok po kroku całego procesu. Problemem wielu ludzi jest to, że widzą się już na podium, skupiają się na wyniku i trofeum, a nie planują drogi do niego. Tymczasem najważniejsza jest strategia i proces – podkreśla dr Ewa Jarczewska-Gerc.

Przykładem może być bohaterka serialu „Gambit królowej”, która analizowała w głowie ruchy, wyobrażała sobie rozgrywki, a nie zwycięstwo. Jeśli skupimy się na procesie, do głowy z pewnością wpadną nam dodatkowe pomysły prowadzące do realnej zmiany.

Czytaj też: Bezpłatna pomoc psychologiczna w Poznaniu i Wielkopolsce. Sprawdź, gdzie ją uzyskać

- Jeśli postanowimy sobie, że coś zaczynamy od jutra, to nie przesuwamy tego w czasie, chyba, że na dziś. Błędem jest też zadawanie sobie w trakcie pytania, czy mamy na coś ochotę. O tym zapomnijmy, działajmy nawet bez ochoty, skupmy się na zadaniach do wykonania, np.: na krótkim treningu każdego dnia, a nie na tym, że nam się chce, czy mamy ochotę, bo ona może nigdy nie nadejść

– dodaje psycholog.

-------------------------
Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Gabriela Jelonek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.