Czy sołtysi wyciągną burmistrz z finansowych tarapatów?

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Mieczysław Jurkowski

Czy sołtysi wyciągną burmistrz z finansowych tarapatów?

Mieczysław Jurkowski

Burmistrz Ewa Kulikowska może liczyć na wsparcie sołtysów. Z ich inicjatywy ma być podjęta próba przywrócenia jej obniżonej pensji.

Radni postąpili niewłaściwie obniżając pensję burmistrz Ewie Kulikowskiej. Współpraca pomiędzy sołtysami, a panią burmistrz układa się bardzo dobrze. I dlatego chcielibyśmy, by jej pensja została przywrócona do poprzedniego poziomu - mówi Elżbieta Białobłocka, sołtys wsi Wierzchjedlina w gminie Sokółka.

To właśnie ona jest inicjatorką akcji, która połączyła sokólskich sołtysów. W kwietniu wystąpiła z pismem do Andrzeja Kirpszy, przewodniczącego Komisji Rolnictwa Rady Miejskiej w Sokółce o podjęcie działań mających na celu przywrócenie dotychczasowego wynagrodzenia Kulikowskiej. Sołtysi sami bowiem nie mogą złożyć takiego wniosku, musi to zrobić w ich imieniu jeden z radnych.

- Mogę tylko potwierdzić, że wniosek do mnie dotarł. I jako przewodniczący komisji rolnictwa podejmę dalsze kroki, by został procedowany. Jest to mój obowiązek - mówi Andrzej Kirpsza.

W lutym br. sokólscy radni podjęli decyzję o obniżeniu poborów burmistrz Ewie Kulikowskiej. Z 11502 zł brutto obniżyli jej pensję do 7275 zł. Różnica to aż 4227 zł brutto miesięcznie na niekorzyść burmistrz.

Formalną przyczyną takie decyzji większości radnych był prawomocny wyrok sądu wyższej instancji ws. dyscyplinarnego zwolnienia byłego sekretarza Urzędu Miejskiego Zbigniewa Tochwina. Gmina została zobowiązana do zapłaty odszkodowania oraz pokrycia kosztów postępowania sądowego. W sumie ok. 130 tys. zł. Radni chcieli, by burmistrz „z własnej kieszeni” pokryła stratę w budżecie gminy. Tłumaczyli to m.in. tym, że decyzję o zwolnieniu sekretarza podjęła samodzielnie, więc powinna ponieść konsekwencje swojego działania.

To było trzecie, tym razem skuteczne podejście rady miejskiej do obniżenia poborów Kulikowskiej. W dwóch poprzednich miało chodzić o wysypisko w Karczach, a konkretnie rzekomą bierność burmistrz, która nie robiła nic, żeby zatrzymać ciężarówki wożące śmieci . Ostatecznie radni wycofywali się wówczas z pomysłu obniżenia poborów burmistrz.

Wiemy, że na kwietniowym spotkaniu sołtysów wniosek o przywrócenie Kulikowskiej 11 tys. zł poborów przeszedł jednogłośnie. Ale wiemy też, że np. Tomasz Tolko, który jest radnym w opozycji do burmistrz i jednocześnie sołtysem, pod wnioskiem się nie podpisał. Nie było go wówczas na zebraniu. Ale jego krytyczny stosunek wobec działań gospodyni gminy nie jest żadną tajemnicą.

- Nie myślałem jeszcze nad tym wnioskiem, nie było nad tym żadnej dyskusji. Wiem tylko, że wniosek jest procedowany - mówi Tomasz Tolko, pytany o jego stanowisko w sprawie głosowania nad przywróceniem uprzedniej pensji burmistrz Kulikowskiej.

Wysokość mojego uposażenia jest tylko moją prywatną sprawą.

Ewa Kulikowska, burmistrz Sokółki

Trudno jest mu też ocenić współpracę pomiędzy burmistrz Ewą Kulikowską, a sołtysami.

- Występuję w dwóch rolach: jako radny gminny i jako sołtys. I dlatego trudno jest mi ocenić, jakby układała się moja współpraca, gdybym był tylko sołtysem - unika jednoznacznej odpowiedzi na temat współpracy.

Daniel Supronik, przewodniczący rady miejskiej mówi, że punkt dotyczący przywrócenia wyższej kwoty wynagrodzenia Ewie Kulikowskiej najprawdopodobniej będzie rozpatrywany na najbliższej zwyczajnej sesji.

Osobiście nie widzi jednak powodów do zagłosowania „za” wnioskiem sołtysów. Jego zdaniem sytuacja w żaden sposób się nie zmieniła. Sprawa Zbigniewa Tochwina kosztowała miasto ok. 130 tys. zł, obniżone pobory burmistrz nie pokryły kosztów jej nieodpowiedzialnej decyzji. Nie wie też na jakiej podstawie pensja burmistrz miałaby zostać przywrócona. Wniosek sołtysów nie ma żadnego uzasadnienia anie jest niczym umotywowany.

Wygląda więc na to, że powrót burmistrz do poprzedniej kwoty wynagrodzenia może być dość trudny, jeśli nawet niemożliwy. Z nieoficjalnych informacji, jakie do nas docierały można było się dowiedzieć, że przeciwnicy polityczni burmistrz Ewy Kulikowskiej próbowali nawet wpływać na sołtysów, by ci wycofali się ze swego wniosku o przywrócenie wynagrodzenia. A jeden z radnych miał nawet powiedzieć, że sołtysi mogą sobie współpracować z burmistrz, ale ostatecznie i tak o wszystkim decydują miejscy radni.

- Wysokość mojego uposażenia jest moją prywatną sprawą i nie chcę z nikim na ten temat rozmawiać - mówi główna zainteresowana, czyli brmistrz Ewa Kulikowska. - Miło mi tylko, że ktoś się tym interesuje, ale niezręcznie mi słuchać rozmów na ten temat. Dlatego nie poruszam tego tematu ani z sołtysami, ani z radnymi - dodaje.

Mieczysław Jurkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.