Marcin Florkowski

Dlaczego ludzie robią raczej coś, niż nic? Co nas napędza?

Dlaczego ludzie robią raczej coś, niż nic? Co nas napędza?
Marcin Florkowski

Awaria mózgowych ośrodków rozkoszy jest jedną z przyczyn depresji - człowiek traci wtedy motywację do robienia czegokolwiek, nie odczuwa emocji, jest apatyczny itp.

Przecież, jak mówią żartownisie, „może i praca uszlachetnia, za to lenistwo uszczęśliwia…” Raj wyobrażamy sobie jako miejsce, w którym na pewno nie ma żadnej pracy ani wysiłku, czy przymusu. Nikt nie myśli przecież, że w Krainie Marzeń trzeba będzie pracować, bo choć żadna praca nie hańbi, to jednak męczy.

Tylko, że skoro ludzie marzą o tym, aby nic nie robić, to dlaczego nie wylegują się ciągle na plażach, w promieniach słońca? Ktoś mógłby odpowiedzieć: „Bo nie byłoby z czego żyć”. Cóż, już Jezus przekonywał: „Popatrzcie na ptaki niebieskie, nie sieją nie orzą, a Ojciec dba o nie.” Być może jest to nieco naiwne, ale przecież w wielu krajach (jeszcze nie w Polsce) można utrzymać się przy życiu jedynie z zasiłków, które daje państwo. A jednak większość ludzi ciągle coś robi…

Dlaczego? Co nas wprawia w ruch? Gdzie jest ten motor, który daje nam napęd?

Równowaga

Jeden z motorków, które zamontowała nam natura, to popęd. Czym jest popęd? Każdy organizm, aby utrzymać się przy życiu, musi dbać o odpowiednią ilość pokarmu, tlenu, wody, ciepła, związków chemicznych itp. Bez tego umrze. Dlatego, gdy ta równowaga zostaje zachwiana (np. zaczyna nam brakować powietrza), dochodzi do gwałtownego wzbudzenia aktywności i organizm podejmuje działania, aby przywrócić stan równowagi. Wszystko inne schodzi wtedy na dalszy plan.

Takie zachowania noszą nazwę pica („łaknienie spaczone”) i występują przeważnie u małych dzieci i kobiet w ciąży, a ich zadaniem jest najczęściej dostarczenie organizmowi brakujących związków chemicznych.

Dobrze obrazuje to przykład trzylatka, który ciągle jadł słone rzeczy (paluszki, chipsy, krakersy, oliwki), obficie solił wszystkie potrawy, a czasem wsypywał sobie sól bezpośrednio do buzi. Lekarze postanowili umieścić go w szpitalu, gdzie musiał przejść na dietę szpitalną, pozbawioną zwykłych dla niego porcji soli. Chłopiec zmarł w ciągu kilku dni (były to lata 40. XX wieku) i dopiero autopsja wykazała, że cierpiał na niewydolność nerek, które nie zatrzymywały w organizmie odpowiedniej ilości soli.

Przyzwyczajenie do obecności określonych substancji w organizmie tłumaczy nam także skąd się bierze uzależnienie fizyczne - np. odczuwanie głodu nikotynowego.

Nuda to frustracja

Zachowanie homeostazy nie jest jedynym motywem naszych działań. Gdyby tak było, to po powróceniu do stanu równowagi człowiek kładłby się i leżał.

Tylko, że lenistwo na dłuższą metę jest bardzo nieprzyjemne, a „leniuchy chorują na nudności”. Ludzie i inne ssaki nie znoszą braku bodźców, musimy mieć odpowiednią ilość podniet, aby dobrze się czuć - „Coś się musi dziać”. Już Tadeusz Kotarbiński, wybitny polski filozof twierdził, że „Ludzie są jak ryby głębinowe - gdy znika ciśnienie, to pękają.”

W zapotrzebowaniu na stymulację istnieją między ludźmi spore różnice indywidualne. Ekstrawertycy to ci, którzy potrzebują silnych bodźców, bo bez nich naprawdę się męczą - dlatego ciągle coś robią, lubią szybko jeździć autem, podejmować ryzyko, uwielbiają hałaśliwe imprezy, szybko mówią, pobudzają się itp. Introwertykom wystarcza niewielka stymulacja, dlatego są raczej samotnikami, wolą rozmowy w cztery oczy niż krzykliwe imprezy, oddają się chętniej rozmyślaniom lub samotnemu hobby.

Jak działa seks

Seks, na nieszczęście dla naukowców, nie pasuje do żadnego z tych dwóch modeli - w końcu organizm nie potrzebuje seksu tak jak potrzebuje powietrza lub jedzenia, nie dążymy też w tej dziedzinie do „optymalnego pobudzenia”, a raczej do skrajnego pobudzenia, aż do nieporównywalnego z niczym orgazmu.

Seks należy do trzeciego „systemu napędzającego” ludzi. Niektóre sytuacje podrywają nas z miejsca, bo widzimy w nich możliwości osiągnięcia przyjemności, a przynajmniej uniknięcia przykrości.

Wygląda to tak, jakby przez różne działania człowiek starał się aktywować w swoim mózgu obszar rozkoszy. Ktoś wsiada do auta, jedzie parę kilometrów, aby potem wejść do restauracji i zjeść kolację przy świecach z ukochaną osobą. Wszystko po to aby przestawić w mózgu odpowiednią wajchę i aktywować ośrodek przyjemności.

No dobrze, ale czy nie prościej byłoby jakoś „nacisnąć” ośrodek rozkoszy bezpośrednio?

Owszem można pójść na skróty i niektórzy ludzie tak robią, np. biorąc narkotyki.

Na marginesie: awaria mózgowych ośrodków rozkoszy jest jedną z przyczyn depresji - człowiek traci wtedy motywację do robienia czegokolwiek, nie odczuwa emocji, jest apatyczny itp.

Moglibyśmy opisać też inne typy motywacji, ale te trzy najważniejsze tłumaczą przyczyny większości ludzkich działań.

Marcin Florkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.