Dziadkowie już nie chcą zajmować się wnukami. A dzieci nie chcą od seniorów pieniędzy

Czytaj dalej
Fot. pixabay
Julia Szypulska

Dziadkowie już nie chcą zajmować się wnukami. A dzieci nie chcą od seniorów pieniędzy

Julia Szypulska

Bujany fotel, ogródek i wnuki? Dla większości współczesnych seniorów to słaba propozycja. Oni bowiem cenią sobie wolny czas i chcą go przeznaczać na własne przyjemności.

Takie wnioski płyną z badania „Współcześni seniorzy, Polska 2017” przeprowadzonego na zlecenie Senior Apartments. Badanie obrazuje zmiany, jakie zachodzą w postawach Polaków, którzy skończyli już 65. rok życia. Najciekawsze są różnice w odpowiedziach na te same pytania zadawane seniorom i ich dorosłym dzieciom. Punkt widzenia współczesnych czterdziestolatków jest tradycyjny. Dla nich seniorzy to dziadkowie i babcie, kojarzeni z wygodnym fotelem, kapciami i pieleniem grządek. Tymczasem osoby wchodzące w wiek 65+ nie czują się jeszcze stare. Czują, że mają przed sobą wiele lat życia, a w związku z tym wiele planów na przyszłość. Dla nich emerytura to czas, w końcu gdy osiągnąwszy stabilizację materialną i mając dorosłe już dzieci, mogą się wreszcie skupić na sobie. Problem w tym, że ich własne dzieci niekoniecznie chcą tak na to patrzeć...

Stereotypy

Stereotyp numer 1 brzmi: Dziadkowie są najszczęśliwsi zajmując się wnukami. Takie przekonanie żywią dorosłe dzieci seniorów, gdy w rodzinie pojawiają się wnuki. Tak w badaniu odpowiedziało aż 24,4 proc. dzieci seniorów. Tymczasem nic bardziej mylnego. Dziadkowie, owszem, wnuki kochają i uwielbiają, lubią też spędzać z nimi czas, ale tylko 12,4 proc. seniorów wskazało, że jest to ich ulubiona aktywność. Okazuje się, że starsze osoby znacznie bardziej cenią sobie swój wolny czas ( 14,8 proc.). Lubią też oddawać się lekturze (12,8 proc.), czy też realizować własne zainteresowania (9,2 proc.)

Drugi stereotyp to kojarzenie emerytury z nudą i bezczynnością. Okazuje się, że seniorzy wcale nie obawiają się nadmiaru wolnego czasu, jak sądzą ich dorosłe dzieci. Te ostatnie dwa razy częściej niż sami emeryci wskazywały bezczynność jako istotny mankament emerytury. Co zatem seniorzy zamierzają robić na emeryturze? Rozwijać się! Takie plany ma blisko 40 proc. ankietowanych. Pojęcie to jest bardzo pojemne. Oznacza zarówno uczestnictwo w zajęciach uniwersytetu trzeciego wieku, jak też podróżowanie, zawieranie nowych znajomości, wspólne wyjścia do kina czy teatru bądź realizowanie od dawna odkładanych na bok pasji. W każdym przypadku oznacza jednak, że seniorzy chcieliby przede wszystkim robić coś dla siebie.

- Ta dwukrotna rozbieżność skłania do wniosku, że naszych seniorów powinniśmy lepiej poznać - mówi Marcin Zawadzki, lekarz i prezes rady nadzorczej Senior Apartments. - Wizerunek dziadka na bujanym fotelu, otoczonego gromadą dzieci nie zawsze przystaje do realnego obrazu dzisiejszego seniora w Polsce. Jego życie bywa lepsze niż nam się wydaje.

Okazuje się jednak, że i sami seniorzy wpadli w pułapkę stereotypów. Dotyczą one postrzegania swoich powinności wobec młodego pokolenia. Aż 68 proc. badanych uważa, że ma obowiązek pomagać swoim dorosłym dzieciom. Tymczasem te ostatnie wcale tego aż tak bardzo nie oczekują. Jedynie niespełna 20 proc. , czyli mniej niż co piąty 40- czy 50-latek jest zdania, że wsparcie finansowe ze strony rodziców wpisuje się w tradycyjne międzypokoleniowe zobowiązania. Na pytanie, jak emeryt powinien wykorzystać zgromadzony przez całe życie majątek, aż 76 proc. dzieci odpowiada bez wahania: na własne potrzeby! Póki co jednak jedynie jedna trzecia seniorów jest gotowa postawić swoje potrzeby finansowe na pierwszym planie, stawiając na samorealizację. Z drugiej strony, całkiem spory odsetek seniorów (26,8 proc.) waha się, jak powinni zachować się w tej sytuacji - wspomagać finansowo dorosłe dzieci, czy postawić na własne potrzeby? Może to świadczyć o tym, że znajdujemy się w przełomowym momencie - dotychczasowe wzorce zachowań ulegają przewartościowaniu. Seniorzy zaś wybijają się na niezależność. Stają się coraz bardziej aktywną grupą społeczną, która podobnie jak w Europie Zachodniej, i u nas ma coraz większy wpływ na rynek produktów i usług.

- Niedługo seniorzy będą stanowić 25 proc. społeczeństwa, a zatem będą jedną z największych grup konsumentów - podkreśla Rafał Kunicki, prezes zarządu Senior Apartmenst. - Firmy już pracują nad dostosowaniem swoich usług do ich potrzeb. Na przykład operatorzy telekomunikacyjni tworzą specjalne infolinie dla osób 60+, a sieci handlowe przerabiają sklepy tak, by seniorom łatwiej było się w nich odnaleźć. Czekają nas przemiany podobne do tych w Europie Zachodniej, choć oczywiście jedne przebiegają szybciej, inne wolniej.

Na pewno seniorzy będą potrzebować dobrze sprofilowanej oferty. Jeśli smartfon, to z czytelnym, dużym ekranem, jeśli podróże, to niskopodłogowymi autokarami, a jeśli mieszkanie, to bez barier architektonicznych.

Na Podlasiu będzie 200 tysięcy mieszkańców mniej

Seniorzy nie tylko stają się coraz aktywniejszą grupą społeczną, ale też coraz bardziej liczną. Demografia jest nieubłagana - społeczeństwo starzeje się. To poważny problem i wyzwanie zwłaszcza w woj. podlaskim. W tej chwili nasz region zamieszkuje ponad milion osób, a według prognoz, w 2050 r. liczba mieszkańców zmniejszy się o 17 proc., czyli o około 200 tys. osób! To tyle, co dwie trzecie mieszkańców Białegostoku. W samej stolicy regionu sytuacja póki co jest stabilna - miasto odnotowuje niewielki wzrost demograficzny. Podobnie jest w Suwałkach i w Łomży.

- Kiedy porównywaliśmy styczeń-marzec 2016 r. do analogicznego okresu w tym roku, okazało się, że mamy 7-procentowy wzrost urodzeń - mówi Czesław Renkiewicz, prezydent Suwałk. - Czy to okaże się to stałą tendencją, trudno powiedzieć. Musi upłynąć więcej czasu, żeby można było wysnuć jakieś wnioski.

Póki co, tendencja dla całego województwa, poza wspomnianymi wyjątkami dużych miast jest mało optymistyczna. Od lat liczba ludności zmniejsza się. Wyjątkiem były lata 2008-2010, kiedy zanotowano większą liczbę urodzeń niż zgonów. Wsie i małe miejscowości wyludniają się. Jest to szczególnie widoczne na południu województwa w powiatach hajnowskim i siemiatyckim oraz na północy, np. na Sejneńszczyźnie. Temu problemowi poświęcono konferencję, która niedawno odbyła się w Podlaskim Urzędzie Wojewódzkim.

Z roku na rok będzie przybywać osób w wieku 65+. Jaka jest specyfika procesów starzenia się ludności w woj. podlaskim? Na pewne prawidłowości zwraca uwagę dr Emilia Kramkowska z Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu w Białymstoku. Wnioski opiera na relacjach pracowników socjalnych.

1,1 mln osób mieszka w woj. podlaskim (dane wg. GUS na koniec 2015 r.). To o 22 tys. mniej niż w 2000 r.

- W pewnych rejonach województwa (na południu) osoba starsza jest postrzegana tradycyjnie, jako osoba mająca dużą wiedzę i doświadczenie, będąca przekaźnikiem miejscowego dialektu i tradycji. To osoba obdarzana szacunkiem, którą prosi się o radę. Ale są też sytuacje z przeciwnego bieguna - gdy senior to raczej „wredna teściowa”, która nie pozwala młodym rządzić się w gospodarstwie po swojemu. Jest też grupa seniorów aktywnych, którzy działają w uniwersytetach trzeciego wieku, kołach gospodyń wiejskich, czy różnego rodzaju stowarzyszeniach - wylicza.

W 2014 roku Fundacja Soclab opracowała raport o sytuacji osób starszych w Białymstoku.

- Oprócz tak oczywistych potrzeb i problemów jak choroby i niepełnosprawność pojawiła się też samotność - wskazuje dr Katarzyna Sztop-Rutkowska, socjolog z Fundacji Soclab. - To jest bardzo ważny problem wśród osób starszych, zwłaszcza tych młodszych - starszych. Często są to ludzie, którzy jeszcze mogą normalnie funkcjonować, ale ten ich krąg znajomych w sposób naturalny zmniejsza się.

Samotność była też istotnym wątkiem poruszanym w badaniu Senior Apartments.

- Zarówno choroby, jak też samotność są tematami, o których ani seniorzy, ani młodzi nie rozmawiają. Ale z drugiej strony,obie grupy wskazywały je jako najważniejsze problemy, czy też obawy - wskazuje Rafał Kunicki. - Co ważne, samotność nie dotyczy tylko seniorów mieszkających z dala od swoich dzieci. Można być samotnym mieszkając z rodziną. Pamiętajmy, że osoby starsze prowadzą zupełnie inny tryb życia, mają inne potrzeby. U nas jest poranny pośpiech, później jedziemy do pracy, a oni cały dzień są sami, bo my wieczorem też zajmujemy się swoimi sprawami. To, że nie rozmawiamy ze sobą, prowadzi jedynie do ugruntowania stereotypów. Dobrze byłoby znaleźć jakąś formułę międzypokoleniowej komunikacji. Tym bardziej, że w dzisiejszych czasach osoba starsza coraz rzadziej jest tą najmądrzejszą. „Najmądrzejsi” są młodzi, bo oni posługują się nowoczesnymi technologiami, które rządzą współczesnym światem.

Starsi to grupa różnorodna

Dr Sztop-Rutkowska wskazuje też, że grupa osób starszych jest bardzo różnorodna.

- Często mówimy ogólnie, że są to osoby 60+ lub 65+, gdzie tak naprawdę można mówić o trzech kategoriach wiekowych - uważa dr Sztop-Rutkowska. - Zupełnie inne potrzeby mają ci najstarsi 80+. Im nie możemy zaoferować tańców czy nauki języka angielskiego, bo oni potrzebują raczej, by usługi opiekuńcze były dostosowane do ich potrzeb. Jest też grupa najmłodszych seniorów, często jeszcze aktywnych zawodowo.

Ponieważ problem starzenia się społeczeństwa jest coraz ważniejszy, potrzeba różnego rodzaju inicjatyw poprawiających jakość życia seniorów. Takich inicjatyw nie brakuje ani w kraju, ani w naszym regionie. Kilka miesięcy temu np. powstała w Białymstoku Fundacja Razem Raźniej, której pole działalności jest bardzo szerokie. Fundację wspiera wielu lokalnych przedsiębiorców, dzięki czemu zrzeszeni w niej seniorzy mogą liczyć na atrakcyjne rabaty w wielu sklepach i punktach usługowych. Za pośrednictwem fundacji mieszkańcy mogą też przekazać potrzebującym zbywające im sprzęty czy urządzenia. A wreszcie - jest to możliwość wyjścia z domu, zawarcia nowych znajomości. Sytuacja nie jest jednak idealna.

- Jesteśmy na takim etapie, że mamy bardzo dużo pomysłów sprawdzonych na małą skalę, z lepszymi lub gorszymi rezultatami - wskazuje dr Sztop-Rutkowska. - To robią bardzo często organizacje pozarządowe. Natomiast brakuje takiego mostu łączącego te lokalne inicjatywy z systemowymi rozwiązaniami. Kiedy dotacja dla organizacji się kończy, trudno o kontynuowanie działalności. A przecież jeśli jej działalność się sprawdziła, jeśli starsi ludzie przychodzili na jakieś zajęcia i byli z nich zadowoleni, to powinny być one kontynuowane.

Julia Szypulska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.