Dziki rządzą, a urzędnicy - nic

Czytaj dalej
Fot. T. Kubaszewski
Tomasz Kubaszewski

Dziki rządzą, a urzędnicy - nic

Tomasz Kubaszewski

Składająca się z blisko 50 osobników wataha niszczy wszystko, co spotka na swojej drodze. - Nie ma gospodarza, który nie byłby poszkodowany - skarżą się rolnicy.

Na pograniczu gmin Rutka-Tartak i Wiżajny dzików jest coraz więcej. - Mamy z nimi problemy przez okrągły rok - opowiada Zdzisław Hołdyński, sołtys Poplina. - Nigdy w moim gospodarstwie nie brakowało paszy. A niedawno musiałem kupić sianokiszonkę, bo dziki tak poryły moje łąki.

Rolnicy zauważają, że zwierzęta są coraz bardziej bezczelne. Podchodzą blisko gospodarstw. Najbardziej zatrważająca jest jednak ich liczebność. Niedawno pisaliśmy o składającym się z blisko 30 osobników stadzie grasującym w okolicach niedalekiej wsi Pobondzie. W Poplinie czy Bon-dziszkach grasuje inne.

CZYTAJ TEŻ: Święcajty. W sztok pijani jeździli subaru po jeziorze. Lód się załamał

- Myśliwi i urzędnicy nie przyjmują tego do wiadomości - dodaje Ignacy Gibowicz z Bondziszek. - Zamiast policzyć tropy teraz, gdy na śniegu są wyraźnie widoczne, robią to latem. Chyba robią to celowo, by mieć problem z głowy.

Za straty powodowane przez dziki koła myśliwskie, który opiekują się danym terenem, płacą odszkodowania. Te kwoty rekompensują jednak tylko część faktycznych strat. - Jedyne rozwiązanie, to zmasowana akcja i odstrzał nie jednego czy dwóch osobników, co często ma miejsce, ale całych stad - kwitują rolnicy.

Myśliwi twierdzą jednak, że przewidziany na ten sezon plan odstrzału dzików na Suwalszczyźnie mają już niemal wykonany. Z nawiązką wywiązali się też z tzw. odstrzału sanitarnego.

- Nie uchylamy się od swoich powinności - zapewnia Jan Goździewski, kierujący Polskim Związkiem Łowieckim w Suwałkach.

Rolników to jednak nie przekonuje. - Proszę zobaczyć, że w naszym terenie więcej jest pól porytych, niż nietkniętych przez dziki - mówią.

O to, jak ten problem rozwiązać zapytaliśmy Podlaski Urząd Wojewódzki w Białymstoku. Chodziło zarówno o zwiększenie planu odstrzałów, jak i wyegzekwowanie tego od myśliwych. Stefan Sołomianko, dyrektor wydziału rolnictwa i środowiska PUW, odpowiada, że, ze względu na występujący w naszym regionie afrykański pomór świń, można dokonać sanitarnej redukcji dzików. Decyzję w tej sprawie musi podjąć powiatowy weterynarz. Czy tak się stanie, na razie nie wiadomo. Do sprawy wrócimy.

Tomasz Kubaszewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.