Farsa z pojednania

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banas / Polska Press
ks. Jacek Siepsiak

Farsa z pojednania

ks. Jacek Siepsiak

Był sobie raz rozwodnik, a właściwie kandydat na powtórnego rozwodnika. Już raz się rozwiódł, więc wiedział, jak to się robi, by nie stracić. Podczas sprawy rozwodowej powołał fałszywych świadków, którzy „obrobili” jego żonę, zszargali jej opinię… W efekcie sąd przyznał mu ich dziecko oraz lwią część majątku. Na koniec wyciągnął rękę do byłej już żony, mówiąc: „Rozstańmy się w zgodzie. Przepraszam, jeśli cię obraziłem. Nie żywmy do siebie urazy”. Czy to jest pojednanie?

Wiele ksiąg biblijnych opisuje nastroje panujące w Izraelu w okresie schyłkowego królestwa. Dużo silniejszy wróg osaczał ich państwo. Ludzie pielgrzymowali do sanktuarium, by złożyć ofiary, błagając o ocalenie. Ale prorocy twierdzili, że Bóg gardzi tymi całopaleniami, wypluwa je, ma je w nienawiści, bo zamiast porzucić wykorzystywanie słabszych, oni się bogacą na ludzkiej krzywdzie, na ucisku „współobywateli”. I rzeczywiście uprowadzeni do niewoli zostali przede wszystkim owi „wyzyskiwacze”. Składali ofiary, modlili się, ale bez szczerego pojednania z tymi, których prześladowali.

Pozostało jeszcze 61% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
ks. Jacek Siepsiak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.