Ireneusz Mamrot: Jagiellonia to dla mnie szansa. Ale i wyzwanie

Czytaj dalej
Fot. Anatol Chomicz
Adam Muśko

Ireneusz Mamrot: Jagiellonia to dla mnie szansa. Ale i wyzwanie

Adam Muśko

Ireneusz Mamrot, który nigdy nie pracował w ekstraklasie, został trenerem wicemistrza Polski - Jagiellonii Białystok. Piłkarskie środowisko przyjęło to jako dużą niespodziankę.

Współpracownicy mówią o nim: wymagający profesjonalista, ale bardzo pracowity, punktualny, skromny i z dużym warsztatem. To najprawdopodobniej te walory zadecydowały, że prezes Jagiellonii Cezary Kulesza postanowił, że to Ireneusz Mamrot w kolejnym sezonie będzie trenerem drużyny.

A mógł wybierać i przebierać, bo pod uwagę brane były kandydatury znanych trenerów polskich takich jak: Franciszek Smuda, Waldemar Fornalik, Maciej Bartoszek czy Jerzy Brzęczek. Nie brakowało także ofert z zagranicy, i to także z wielkimi nazwiskami jak chociażby Bułgar Ljubosław Penew. Jednak w białostockim klubie zdecydowano się na 46-letniego szkoleniowca, który nigdy nie pracował w ekstraklasie, a jego największe sukcesy to kolejne awanse z Chrobrym Głogów z III do I ligi.

Przed Mamrotem ogromne wyzwanie - praca w klubie wicemistrza Polski. Mało tego, nowy trener już w czerwcu poprowadzi Jagiellonię w pierwszym meczu kwalifikacji Ligi Europy. Ponadto będzie musiał zmierzyć się z historią swojego poprzednika - Michała Probierza, który jest architektem największych sukcesów Jagiellonii.

Ireneusz Mamrot opowiada

Jak został trenerem Jagiellonii

- Gdy zadzwonił prezes Kulesza, to - nie ukrywam - byłem zaskoczony i pewnie nie tylko ja. Nad propozycją długo się nie zastanawiałem, bo takich ofert się nie odrzuca. Oczywiście, była to decyzja przemyślana. Jest to dla mnie wyzwanie, ale przecież każdy w swoim zawodzie chce pracować na jak najwyższym poziomie. Traktuję to także jako szansę na dalszy rozwój w karierze trenerskiej.

O siedmiu latach pracy w Chrobrym Głogów

- Jak na polskie warunki, siedem lat w jednym klubie to brzmi nieprawdopodobnie. Miałem tam różne okresy, także kryzysowe. W większości klubów skończyłoby się najprawdopodobniej zwolnieniem trenera. W Głogowie tak nie było i zawsze potrafiliśmy wyjść z kryzysu. Nie jest sztuką prowadzić drużynę, gdy wygrywa, ale trzeba też się zmierzyć z sytuacją, gdy zespołowi nie idzie. Wtedy trzeba zachować chłodną głowę, nie robić nerwowych ruchów, a skupić się na pracy i konsekwencji. Wydaje mi się, że właśnie wychodzenie z kryzysów to moja przewaga nad innymi trenerami. Ponadto w Chrobrym mieliśmy świetną bazę treningową. Wiem, że w Białymstoku tak dobrze pod tym względem nie jest, a jeszcze sprawę utrudnia klimat, szczególnie jesienią i zimą.

O przeskoku z I ligi do ekstraklasy

- Większych obaw o moje przejście na poziom wyżej nie było. Utarło się, że jak jest niższy poziom rozgrywkowy, to łatwiej się pracuje. Zapewniam, że nie. Ale proszę zwrócić uwagę, że trenerzy, którzy przyszli z I ligi dobrze sobie radzą w ekstraklasie i chciałbym dołączyć do nich. Jacek Magiera czy Maciej Bartoszek są tego najlepszymi przykładami. A na przykład trenerzy z ekstraklasy nie chcą schodzić do I ligi, bo tam także można się zderzyć z pewną rzeczywistością, która nie jest łatwa. Na pewno w ekstraklasie jest większa presja, ale wcale nie musi być trudniej. Jeżeli chodzi o piłkarzy, to także jest wiele przykładów, że zawodnicy z I ligi dobrze sobie radzą w ekstraklasie. Mam na myśli tutaj Jacka Góralskiego, który w krótkim czasie z I ligi trafił aż do reprezentacji, czy chociażby Dawida Szymonowicza. W pierwszej lidze jest wielu zawodników, którym warto się przyglądać. Oczywiście, bardzo dobrze się orientuję w I lidze, ale nie będę podawał ich nazwisk, żeby nie podpowiadać konkurencji.

O drużynie Jagiellonii

- Wiele spotkań widziałem, więc ani zawodnicy, ani styl gry drużyny nie jest mi obcy. Miałem też przyjemność widzieć juniorów Jagiellonii w ubiegłym roku, którzy grali w półfinale mistrzostw Polski. Zespół jest mi więc znany. Z elementów piłkarskich warto wymienić bardzo dobrą grę w defensywie, przejście z obrony do ataku. Na dobrym poziomie są także stałe fragmenty gry.

O swoim poprzedniku w Jagiellonii - Michale Probierzu

- Doskonale wiem, ile trener Probierz zrobił dla tego klubu. Ale dla mnie chyba najgorszą rzeczą byłoby to, abym ciągle o tym myślał. Mam duży szacunek do Michała Probierza, to ścisła czołówka trenerska w Polsce. Wynik z Jagiellonią w ubiegłym sezonie został przez niego wyciągnięty na maksa. Każdy ma jednak jakiś pomysł na drużynę i mam nadzieję, że mój wypali. Mogę zapewnić, że mam bodziec do pracy i czuję przypływ sił witalnych, związanych z pracą w Białymstoku.

O wymaganiach wobec piłkarzy

- Wymagam ciężkiej pracy i szacunku. I to jest dla mnie najważniejsze. Nie toleruję spóźnień, bo to jest lekceważenie kolegów i trenera. W klubie każdy ma swoją pracę do wykonania i musi robić to najlepiej jak umie.

O krótkim okresie przygotowawczym przed nowym sezonem

- Mamy tylko dwa tygodnie do pierwszego meczu w kwalifikacjach Ligi Europy. Jest to bardzo niewiele. Historia pokazuje, że w ostatnich latach kluby grające w pucharach miały problem, może poza Legią, która obroniła tytuł. Krótszy okres przygotowawczy nie jest normalną sytuacją. Mamy do wyboru, albo zrobić pełny okres przygotowawczy i wtedy w meczach pucharowych forma drużyny nie będzie najwyższa, albo zdecydować się na lżejszy okres przygotowań, aby dobrze wypaść w pucharach. Trzeba to wszystko rozsądnie poprowadzić, żeby nie popełnić żadnego błędu.

O celach na najbliższy sezon

- Dobrze wypaść w europejskich pucharach i pierwsza ósemka w ekstraklasie.

O stylu gry jego zespołów

- Chciałbym, żeby mój zespół grał ładnie, a do tego skutecznie. Trudno teraz na gorąco deklarować, jak będzie w Jagiellonii, bo wiele zależy od tego, jaka będzie kadra. Na pewno większość drużyn w Polsce skupia się na szybkim ataku, bo atak pozycyjny wymaga więcej pracy. Osobiście jestem zwolennikiem grania piłką po ziemi i wymagam, żeby linia obrony wyprowadzała akcje. Wszystko jednak zweryfikuje boisko i wyniki. Mogę obiecać, że będziemy starać się grać w piłkę.

O związkach z Podlasiem i Białymstokiem

- W Polsce nie byłem jeszcze na dwóch nowych stadionach i jednym z nich jest obiekt w Białymstoku. W stolicy województwa podlaskiego jestem od niedawna, ale już spotkałem się z pozytywnym przyjęciem. Już byłem na rynku, gdzie kibice robili ze mną zdjęcia i życzyli powodzenia. Myślę, że ludzie z każdego regionu mają jakieś cechy charakterystyczne i tutaj widzę ogromną serdeczność. Myślę, że tak będzie tez w dłuższej perspektywie.

W swojej karierze trenowałem już zawodników, którzy byli wcześniej związani z Jagiellonią. Byli to Michał Pawlik, Łukasz Bogusławski i Patryk Malinowski.

Adam Muśko

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.