Mieczysław Jurkowski

Ja chcę porządną drogę do swojego domu! Tylko tyle

Stanisława Klej przy drodze, na której przez budowę placu zabaw stoi stale woda. Fot. Mieczysław Jurkowski Stanisława Klej przy drodze, na której przez budowę placu zabaw stoi stale woda.
Mieczysław Jurkowski

Od kiedy zaczęto budować plac zabaw, Stanisława Klej ma zalaną drogę do swojego gospodarstwa. Bez gumowych butów nie jest w stanie nigdzie z niego się wydostać.

Ponad 40-lat nie było tu nigdy żadnej stojącej wody. Było mokro, był śnieg, ale woda tu nigdy nie stała. Podwórko było suche. Teraz mam wodę nawet w chlewie. Drewno na opał w wodzie stoi - mówi zirytowana Stanisława Klej, mieszkanka podsokólskiej miejscowości Zadworzany.

Sołtys wraz z gminą Sokółka od sierpnia ubiegłego roku buduje plac zabaw na terenie gminnym leżącym tuż przed jej domem. Drugi w wiosce. Kłopot polega na tym, że po nawiezieniu ziemi i piasku pod przyszły plac woda nie ma którędy odpływać z drogi oraz z jej gospodarstwa. Póki co nie wykonano żadnych drenów, by odwadniać teren.

- Jaki tu plac zabaw jak tu błoto w błoto, trzęsawisko. Nawieźli gruzu, ziemi z rowów, by było taniej. Od jesieni nie ma jak tędy przejść i przejechać. Listonosz nie wjechał samochodem, bo bał się że ugrzęźnie. Podobnie jak taryfa z Białegostoku. Co tu mówić o karetce pogotowia. Bez gumowych butów nie można nawet wyjść z domu - irytuje się dalej kobieta.

Przy okazji nasypywania zniszczono drogę, którą kiedyś zrobił nieżyjący syn pani Stanisławy. Jak mówi solidnie ją zrobił, kamieni nasypał i żwiru. A kiedy została zniszczona to naprawiono ją wsypując w błoto trochę piasku zamiast jakiegoś kruszywa.

- Panu udało się jeszcze wjechać, bo pod spodem ziemia jest jeszcze zamarznięta. Później by się to już nie udało - mówi pani Stanisława.

Jej zdaniem winę za stan drogi do niej ponosi głównie sołtys i to od niego domaga się, by jak najszybciej naprawiono drogę.

- Mam swoje maszyny, poprawię pani Klej ten dojazd. Tak jak jej obiecałem. To jest najmniejszy problem. Ale nie można tego zrobić zimą, trzeba zaczekać do wiosny - mówi Bogdan Klej, sołtys Zadworzan (zbieżność nazwisk jest przypadkowa).

Jego zdaniem Stanisława Klej robi tylko niepotrzebny problem.Wszystko zostanie w swoim czasie zrobione.

- Gmina poszła nam na rękę i pozwoliła nam ten teren wykorzystać dla wsi. W zasadzie to ona nadzoruje nawożenie tej ziemi. Otrzymałem na ten cel pieniądze i końcem tamtego roku częściowo teren został nawieziony. Na ten rok mamy 9 tys. zł i myślę, że w marcu zaczniemy dalej robić, nawieziemy plac do końca. Odgrodzimy wysoką siatką plac zabaw tak, by piłka nigdzie nie poleciała. Zrobimy też dren - możemy usłyszeć zapewnienia od sołtysa.

Gmina daje pieniądze również na poprawienie wjazdu i zostanie to zrobione. Sołtys deklaruje, że w razie potrzeby sam nawiezie żwiru z wiejskiej żwirowni na poprawę drogi. Sam zabezpieczył kostki super bruk, by się nie zniszczyły w czasie nawożenia i zostaną one ponownie położone na wjeździe, więc jego zdaniem pretensje pani Stanisławy są na wyrost.

- Mamy już plac zabaw, ale znajduje się on na uboczu. Chcemy z niego zrezygnować. Tu jest środek wsi, będzie to dla dzieci bardziej poręczne, będą mogły z niego łatwiej skorzystać. W tym miejscu znajduje się tu stary basen strażacki. Tanim kosztem, wykorzystując różne pozyskane materiały staram się zrobić ten plac zabaw - mówi sołtys.

Mieczysław Jurkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.