Jadwiga Emilewicz: Nie usiadłabym do wódki z Kiszczakiem. Nawet gdybym była wówczas osobą pijącą

Czytaj dalej
Fot. Bartek Syta
Agaton Koziński

Jadwiga Emilewicz: Nie usiadłabym do wódki z Kiszczakiem. Nawet gdybym była wówczas osobą pijącą

Agaton Koziński

- Aborcję eugeniczną uważam za niemoralną. Ale jeśli reakcją na zaostrzenie przepisów, byłaby zmiana polityczna, która później doprowadziłaby do liberalizacji prawa, to może lepiej nie ryzykować zmian dziś - mówi Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii, w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Jak rozumieć ostatnie zmiany w rządzie?
W pierwszych dwóch latach rząd Beaty Szydło wprowadził wiele ważnych zmian społecznych i ustrojowych. Przygotował też - pod kierownictwem wicepremiera Mateusza Morawieckiego - plan gospodarczy „Strategię Odpowiedzialnego Rozwoju”. Teraz przyszedł czas przyspieszenia gospodarczego i wdrażania planu. Czas na wprowadzanie zapowiadanych ułatwień dla przedsiębiorców i inwestorów: przede wszystkim krajowych, ale także zagranicznych. Przychodzi czas realnego przestawienia polskiej gospodarki na tory innowacji, badań i rozwoju.

Rozumiem, że dawne Ministerstwo Rozwoju było szyte na miarę dla Mateusza Morawieckiego. Gdy on awansował, trzeba było je podzielić?
Premier stworzył ambitny plan, podzielił jasno zadania, które teraz mamy zrealizować. Nowy podział jest jasny. Każdy wie za co odpowiada i będzie nam łatwiej pracować. Naszym zadaniem jest dalsze pobudzanie polskiej gospodarki.

Jak Pani będzie ją pobudzać?
Chcę - razem z grupą młodych, ale kompetentnych osób - wprowadzić konkretne rozwiązania, które poprawią warunki działania biznesu, szczególnie małych i średnich firm. Będziemy też dalej wspierać innowacyjność, a co za tym idzie pomagać rozwijać badania i rozwój.

Uczelniom?
Uczelniom też, ale przede wszystkim przedsiębiorcom. Chodzi o to, by polscy biznesmeni oraz naukowcy mogli wreszcie tu w Polsce zarabiać na swoich wynalazkach, by nie musieli sprzedawać swoich patentów za granicę, by wyniki ich badań pomagały rozwijać polskie prywatne firmy w duże, liczące się także za granicą przedsiębiorstwa. I jednocześnie, żeby Polska była atrakcyjnym miejscem do inwestycji zagranicznych firm w wysokopłatne miejsca pracy. To powinien być nasz narodowy cel na najbliższe lata.

Jakiego typu działań się spodziewać?
Analizujemy różne pomysły w tym między innymi propozycje zachęt podatkowych dla firm, które inwestują w rozwój. To mogłoby skłonić polskich przedsiębiorców do wchodzenia w innowacje, ale też przyciągać do nas najbardziej rozwinięte technologicznie firmy ze świata.

Już teraz zagranica zainwestowała w nas duże pieniądze.
To prawda, ale niestety przez długie lata część tych inwestycji opierała się na modelu: Polska jako montownia Europy. Od dwóch lat zmieniamy, z coraz lepszym skutkiem ten paradygmat. Marzy nam się Polska jako laboratorium innowacyjnej Europy.

Pani jako minister ma też doprowadzić do zwodowania od dawna obiecywanej „konstytucji dla biznesu”. Uda się wreszcie?
To się już dzieje! „Konstytucja biznesu” jest na ostatniej parlamentarnej prostej. Jest po pierwszym czytaniu w Sejmie i niedługo zacznie obowiązywać.

Ona miała być odpalona jeszcze w 2016 r. Dlaczego tak długo musimy na nią czekać?
Nie da się w tydzień przeprowadzić tak radykalnej zmiany prawa gospodarczego. Wykonaliśmy gigantyczną pracę. W szczególności minister Mariusz Haładyj, któremu za to bardzo dziękuję. Trzeba było zmienić aż 120 aktów prawnych. To wymagało czasu i współpracy wielu ministerstw. Chyba pierwszy raz od bardzo dawna udało nam się przełamać blokady współpracy między urzędnikami.

W skrócie - „konstytucja dla biznesu” długo przegrywała z resortowością rządu.
Ale wygrała! Ta ekipa umie przełamywać niemożności. Jarosław Kaczyński użył słynnego już słowa imposybilizm. I dziś obóz polityczny, na którego czele on stoi pokazał, że ten imposybilizm da się przełamać. Wiem, że wielu krytykom trudno w to uwierzyć.

Wróćmy do pierwszego pytania: jak rozumieć zmiany w rządzie. Pani mi odpowiedziała ze strony rządowo-administracyjnej. A jak te zmiany czytać politycznie?
Kontynuacja, przyspieszenie gospodarcze i aktywna polityka zagraniczna. To dalej rząd tej samej Zjednoczonej Prawicy. Jarosław Kaczyński zaufał Mateuszowi Morawieckiemu powierzając mu ster rządu. Powód - postawić jeszcze mocniej na rozwój gospodarczy Polski. Kolejny cel to poprawa relacji Polski z Unią Europejską. Zarówno na linii Polska - Komisja Europejska, jak i z poszczególnymi krajami UE. Na pewno widać też zmianę pokoleniową w obsadzie stanowisk ministrów.

Symbolem tej zmiany jest to, że z rządu odszedł Antoni Macierewicz, a przyszła Jadwiga Emilewicz. Nawet się zrymowało.
Bardzo szanuję Antoniego Macierewicza i jego rolę w naszej historii. Chciałabym móc zrobić dla Polski tyle, co on.

Antoni Macierewicz budował swoją pozycję od lat 70., gdy zakładał KOR. Pani w tej dekadzie się urodziła. Domyślam się, że były szef MON był jednym z Pani bohaterów w latach młodości.
Tak, to człowiek o ogromnych zasługach. Gdy w 2006 r. zakładałam w Krakowie Muzeum PRL, jego działania były jednym z powodów, dla których je tworzyłam. Antoni Macierewicz dalej jest jedną z najważniejszych osób obozu Zjednoczonej Prawicy. To się nie zmienia. Jego rola w redefiniowaniu polityki obronnej kraju jest niebagatelna i nie spodziewam się, by jego następca tę politykę radykalnie zmienił.

Zaraz Pani powie, że ta zmiana była niepotrzebna.
Zakładam, że zmiana była elementem szerszego planu politycznego koordynowanego przez liderów Zjednoczonej Prawicy. Jestem przekonana, że Antoni Macierewicz znajdzie w tym planie godne miejsce.

Przy okazji rekonstrukcji do rządu weszła cała grupa osób urodzonych w latach 70. jak Pani. Piękni czterdziestoletni. Możemy ogłaszać koniec pokolenia Okrągłego Stołu w polityce?
Wcześniej kilka razy pisałam, że cień Okrągłego Stołu ciągle wiruje nad polskim życiem publicznym - i dobrze by było, gdyby przestał. Dzieje się to zresztą poniekąd naturalnie, w końcu obrady Okrągłego Stołu miały miejsce niemal 30 lat temu. Choć nie ulega wątpliwości, że jesteśmy winni wdzięczność osobom, które doprowadziły wówczas do obalenia komunizmu, zarówno tym obecnym przy Okrągłym Stole, jak i tym kontestujących jego prace. My jesteśmy ich wychowankami, nie zamierzam się ustawiać w kontrze do tamtej generacji. Poza tym ta generacja trzyma się dobrze i jej najlepsi przedstawiciele są z nami. Jesteśmy obozem wielopokoleniowym i tak być powinno. Chodzi mi o to, by duch Okrągłego Stołu nie wirował nad nami. A Jarosław Kaczyński - człowiek właśnie tamtej generacji - tego ducha przepędza.

Sztafeta pokoleń.
Tak o tym myślę. Przegrupowujemy siły, ale nie korygujemy mocno kierunku, w którym biegniemy.

To co się zmienia?
Na pewno sposób zarządzania. Inaczej też są rozkładane akcenty. Nie można jednak o nas mówić, że jesteśmy „rządem fachowców” - bo takie rządy się nie sprawdzają. Gabinet musi dysponować siłą polityczną.

Jest jednak wskazane, by w rządzie zasiadali fachowcy.
Oczywiście, jesteśmy fachowcami od zarządzania i polityki. Ale skutecznie działać można tylko wtedy, gdy ma się mocne oparcie w Sejmie. Bez tego nic się nie uda zrobić.

Stąd Marek Suski w rządzie po rekonstrukcji?
Postawienie na silne osobowości, z ogromnym doświadczeniem parlamentarnym w otoczeniu premiera, właśnie takie jak Marek Suski to bardzo mądra decyzja. Dzięki takim osobom większość parlamentarna z odpowiednim wyprzedzeniem poznaje ważne projekty, które powstają w rządzie. To ważne, bo takiego trybu konsultacji nie ma w żadnym trybie procesu tworzenia prawa w Polsce - a przecież bez tego trudno będzie każdy taki proces dokończyć.

Do tej pory głównymi osiami sporu politycznego w Polsce były kwestie Okrągłego Stołu i katastrofy smoleńskiej. One były najważniejsze przy wyborach w 2015 r. W 2019 r. będzie podobnie?
Zaczynałam liceum, gdy trwały obrady Okrągłego Stołu - i pamiętam, jak gorący był ówczesny spór o sens tych rozmów. Nawet my wówczas tym sporem żyliśmy, mimo że byliśmy właściwie jeszcze dziećmi. Do dziś bliskie są mi poglądy, które zaszczepiał mi wykładowca dr Antoni Dudek.

Dziś już profesor.
On wielokrotnie podkreślał - kilka lat po wyborach 4 czerwca - że nie rozumie, dlaczego strona solidarnościowa dotrzymała ustaleń Okrągłego Stołu. Według niego skala zwycięstwa w wyborach 1989 r. dawała mandat do tego, by te ustalenia zerwać. Tak się jednak nie stało. Dziś widać, że polityka „grubej kreski” nie była dla Polski najlepszym rozwiązaniem.

Dlaczego więc tak długo przy niej trwaliśmy? Jak Pani to tłumaczy?
Wolę to tłumaczyć naiwnością, choć być może wpływ miały na to niejasne relacje, dane wcześniej obietnice.

Które mogli dać Kiszczakowi przy wódce w Magdalence?

W wywiadzie Jadwiga Emilewicz wyjaśnia

  • Jak rozumieć ostatnie zmiany w rządzie?
  • Jakiego typu działań wobec przedsiębiorców można się spodziewać?
  • Co z „konstytucją dla biznesu”
Pozostało jeszcze 51% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Agaton Koziński

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Zbigniew Rusek

Największa katastrofa- nieprawda. Największą katastrofą lotniczą była ta, w której rozbił się samolot IŁ 62M "Kościuszko", kiedy to zginęło ponad 180 osób (chyba 186). W smoleńskiej zginęło 96. IŁ62M jest większą maszyną niż TU154M (i zdecydowanie gorszą -częsciej IŁ-y ulegały katastrofom). Wcześniej też się rozbił IŁ62 "Kopernik" - nie pamiętam, ile osób zginęło, ale chyba mniej więcej tyle, ile w katastrofie smoleńskiej.

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.