Jagiellonia podbudowana, Lechia przyparta do muru

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Zgiet
Adam Muśko

Jagiellonia podbudowana, Lechia przyparta do muru

Adam Muśko

Już dziś pierwsza z decydujących kolejek, w której cztery zespoły walczące o tytuł zagrają ze sobą.

Emocje rosną. Zaczyna się wszystko co najważniejsze w tym sezonie w ekstraklasie. Najbliższe dwie serie gier może jeszcze nie przesądzą o tym kto zostanie mistrzem Polski, ale wiele już wyjaśnią. Dziś Jagiellonia zagra na wyjeździe z Lechią Gdańsk, a Legia Warszawa podejmie Lecha Poznań. Z kolei w niedzielę Legia przyjedzie do Białegostoku, a Lechia do Poznania.

Dla gdańszczan, którzy mają trzy punkty straty do liderującej Jagiellonii, dzisiejsze starcie jest z typu być albo nie być. Porażka może już tą ekipę wykluczyć z walki o tytuł. Myśląc o mistrzostwie niewielki margines błędu ma także Jaga.

Patrząc na statystyki to przewagę mentalną może mieć Lechia. Cztery ostatnie mecze pomiędzy tymi drużynami wygrywali gdańszczanie. W ostatnim pojedynku w Gdańsku na inaugurację wiosny gospodarze wygrali aż 3:0. Ale w poprzedniej kolejce Lechia nie potrafiła u siebie pokonać Korony Kielce, a Jaga wybrała się na Wybrzeże podbudowana dobrą grą i pewnym zwycięstwem 2:0 z Wisłą Kraków.

- Lechia jest bardzo dobrym zespołem, najlepszym w całej lidze w meczach u siebie. W dodatku często grając przeciwko tej drużynie brakuje nam skuteczności i to przekłada się na takie, a nie inne wyniki, bo gdańszczanie z kolei są w meczach z nami bardzo skuteczni. Teraz mamy jednak szansę i idealny moment na przełamanie - twierdzi zawodnik Jagiellonii Konstantin Vassiljev.

W obu drużynach znaczące są ubytki kadrowe. W Jagiellonii za kartki nie zagra będący w wyśmienitej formie Jacek Góralski. Zastąpi go najprawdopodobniej Rafał Grzyb. W Lechii z tego samego powodu nie wystąpią defensywny pomocnik Ariel Borysiuk oraz stoper Rafał Janicki.

- Na pewno będziemy musieli zagrać inaczej niż przeciwko Koronie. Wtedy byliśmy zbyt nerwowi, niespokojni i nie potrafiliśmy przygotować sobie sytuacji - analizuje trener Lechii Piotr Nowak. - Przez to nasze akcje nie miały właściwego tempa i były rwane. Z tego meczu wyciągnęliśmy wnioski, także te pozytywne, jak chociażby fakt, że w trzecim kolejnym meczu nie straciliśmy bramki.

W Jagiellonii na żółte kartki musi uważać aż pięciu zawodników. Ewentualny kartonik może wykluczyć z niedzielnego meczu z Legią Tarasa Romanczuka, Ivana Runje, Łukasza Burligę, Przemysława Frankowskiego oraz Ziggyego Gordona.

Początek meczu o godzinie 18, transmisja w Canal +.

Adam Muśko

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.