Jakie miasto, takie świętowanie...

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Jakubicz
Mieczysław Jurkowski

Jakie miasto, takie świętowanie...

Mieczysław Jurkowski

Nie chcę być złośliwy, ale muszę napisać kilka słów na temat minionego weekendu, co to miał być najbardziej hucznym wydarzeniem letniego sezonu w Sokółce.

Otóż miał być. A nie był. Z pewnym zażenowaniem patrzyłem na wymarłe centrum miasta w sobotnie południe i popołudnie. Wszak skoro w weekend świętowaliśmy dni miasta, to jego serce powinno bić i tętnić życiem, jak nigdy. A co było w centrum? Nic. Trzy, może cztery stragany pod domem kultury.

Choć i to w żaden sposób nie związane z Dniami Miasta, tylko z tradycyjnym kiermaszem w co drugą sobotę miesiąca. A gdzie jarmark? Gdzie muzyka? Gdzie śpiew i tańce? Kto ich szukał w centrum Sokółki, srogo się zawiódł. Wszystko było, ale nad zalewem, daleko hen od centrum. To dla mnie wyjątkowo niezrozumiała sytuacja, żeby w taki wyjątkowy weekend wyprowadzać sztandarową imprezę miejską na obrzeża.

A przecież wzorem lat ubiegłych można było zorganizować imprezę na placu przed kinem. Skoro w poprzednich latach się dało, czemu teraz nie wyszło? Wtedy przynajmniej każdy, kto wyszedłby na zakupy do centrum po rzodkiewkę i sałatę, odczułby świąteczną atmosferę. A tak, mieliśmy w mieście wielkie święto, a w centrum przeszło bez większego echa. Naprawdę szkoda, że podczas Dni Sokółki serce tego miasta było martwe.

Mieczysław Jurkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.