Marcin Florkowski

Jesteś pesymistą czy optymistą? Jak krytykować własne dzieci?

Dr Marcin Florkowski, psycholog Fot. Archiwum Dr Marcin Florkowski, psycholog
Marcin Florkowski

We współczesnym świecie pesymizm się nie sprawdza. Optymiści lepiej radzą sobie ze stresem, są bardziej wytrwali, mniej chorują i żyją dłużej.

Większość z nas ma naturalną skłonność do pesymizmu. Zagrożenia wydają się nam bowiem subiektywnie ważniejsze niż rzeczy dobre…

Pewni zatroskani rodzice trafili do psychologa z nastolatkiem, który od dawna sprawiał sporo problemów: Michał wagarował, prawie w ogóle nie rozmawiał z rodzicami; na wszelkie pytania odpowiadał monosylabami; zamykał się w swoim pokoju, gdzie siedział przed komputerem lub z komórką w dłoni. W końcu uciekł z domu. Wrócił po dobie, która dla rodziców były piekłem, bo chłopak nawet nie napisał esemesa, o tym, gdzie jest i co się z nim dzieje.

Rodzice bali się, że syn schodzi na złą drogę i podejmowali wszelkie wysiłki, które miały - w ich przekonaniu - zapobiec nadchodzącemu nieszczęściu: ostrzegali go, mówili jakie są konsekwencje nie chodzenia do szkoły, kłócili się z nim i mówili jak bardzo się o niego martwią. Jednak pod wpływem tych zabiegów chłopak wcale nie poprawiał swojego zachowania. Przeciwnie, było coraz gorzej. Zdesperowani rodzice postanowili więc sięgnąć po profesjonalną pomoc.

Rozmowa w gabinecie

Podczas rozmowy z psychologiem opowiadali o wszystkich zmartwieniach, których źródłem był chłopak: „Jak można tak nie dotrzymywać słowa, tak łamać wszystkie ustalenia, kłamać? Obiecuje, że pójdzie na lekcje, odwożę go do szkoły, on wchodzi do budynku, czeka aż ja odjadę i od razu idzie na wagary. Zaczął kraść, kłamie, albo w ogóle się nie odzywa, tylko siedzi w swoim pokoju i każe nam się wynosić, jak chcemy z nim porozmawiać. Była rozmowa z nauczycielami, zagrożono mu usunięciem ze szkoły, więc następnego dnia poszedł na lekcje, ale zadań już nie odrobił. Można mu mówić tysiąc razy, że ma po sobie odnosić talerz, posprzątać itp., ale to jest jak grochem o ścianę. Wszystko zapomina, łamie wszystkie zasady, nie można mu ufać.”

Podczas perory rodziców, chłopak patrzył w ziemię lub za okno. W pewnym momencie powiedział: „Proszę pana, czy ja mogę z panem porozmawiać w cztery oczy? Chcę panu coś powiedzieć, ale nie przy rodzicach.”

Rodzice podnieśli brwi, zaczęli namawiać chłopaka, aby powiedział przy nich to, co chce. On jednak milczał, musieli więc wyjść.

Zaraz po wyjściu chłopak się rozpłakał: „Proszę pana ja już dłużej nie dam rady. Oni mnie ciągle krytykują, ciągle robię coś nie tak, po co ja mam żyć? Po co to wszystko? Tylko słyszę od nich ciągle jakieś uwagi, ciągle coś robię źle. Ucieknę z tego domu, albo się zabiję.”

Mówisz i masz

Rodzice nie zdawali sobie sprawy z tego, że cierpią na specyficzną chorobę: koncentrowali się przede wszystkim na negatywnych wydarzeniach. One przysłaniały im inne zachowania chłopca. Byli przekonani, że gdy wskażą Michałowi wszystkie jego wady i niedociągnięcia, to syn je naprawi i wtedy wszystko będzie dobrze.

W praktyce działa to dokładnie odwrotnie: nadmierna koncentracja na negatywnych sytuacjach tylko przeszkadza w ich naprawieniu, w dodatku psuje także wzajemne zaufanie i wywołuje mnóstwo stresu w całej rodzinie.

Niestety, ludzie z natury są pesymistami - nasz umysł odruchowo koncentruje się bowiem na zagrożeniach, a nie na informacjach pozytywnych. Jest to uzasadnione ewolucyjnie. Gdyby troglodyta, który rano wychodził ze swojej jaskini zwracał uwagę przede wszystkim na śpiew ptaków, a nie na warczenie wilka, to wkrótce zginąłby pożarty. Odruchowa koncentracja na negatywnych informacjach przybiera na sile zwłaszcza wtedy, gdy sytuacja jest stresująca, tak jak u rodziców Michała.

Negatywy w życiu

Niestety we współczesnym świecie pesymizm się nie sprawdza. Optymiści lepiej radzą sobie ze stresem, są bardziej wytrwali, mniej chorują i żyją dłużej. Efekt oddziaływań rodziców Michała był więc opłakany: u chłopca pojawiły się myśli samobójcze, a jego wiara w to, że uda mu się cokolwiek naprawić była niemal zerowa.

Nadmiar negatywnych komunikatów bardzo rzadko zachęca bowiem kogokolwiek do poprawy. Przeciwnie, najczęściej zniechęca, demotywuje i psuje relacje rodzinne. Na dodatek zaniża samoocenę.

Niezliczona ilość badań psychologicznych pokazuje zaś, że ludzie których samoocena jest permanentnie naruszana funkcjonują coraz to gorzej, nie kończą szkół, stają się mniej wytrwali i są mniej szczęśliwi. Wszystko to działo się w przypadku Michała.

Informacje pozytywne

Jak nie dać się w więc wciągnąć w pułapkę nadmiernej krytyki? Naucz się optymizmu. Jeśli ktoś robi rzecz, która ci się nie podoba, skoncentruj się na zachowaniach tej osoby (np. „bałaganisz”), a nie na jej cechach psychicznych („jesteś bałaganiarzem”). Jeśli mówisz bliskim ludziom przykre rzeczy, pamiętaj aby zrekompensować to czymś dobrym. Dobrych relacji i wydarzeń musi być w rodzinie o wiele więcej niż złych. W ten sposób zadbasz o przyjazną atmosferę w domu. Jeśli już musisz kogoś skrytykować, koncentruj się na tym, co można zmienić i stwórz plan jak to uczynić.

Dopiero w takich warunkach ludzie (nie tylko dzieci, ale również dorośli) mają wystarczającą ilość siły wewnętrznej, aby podejmować trudne działania, wysilać się i naprawiać to, co się psuje.

Marcin Florkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

świąteczna obniżka o 50%

Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej na pół roku!

100,00 200,00

Wyjątkowa świąteczna okazja! Tylko do 30 grudnia prenumerata cyfrowa na pół roku kosztuje aż o połowę mniej. Skorzystaj i ciesz się pełnym dostępem!

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.