Katarzyna Rosińska: Gdy jesteśmy widoczni, czujemy się silniejsi

Czytaj dalej
Fot. Anatol Chomicz
Agata Sawczenko

Katarzyna Rosińska: Gdy jesteśmy widoczni, czujemy się silniejsi

Agata Sawczenko

Jeśli uznalibyśmy, że białostoczanie nie są na nas gotowi, to byłby krok w tył, ponowne schowanie się do szafy - mówi Katarzyna Rosińska ze stowarzyszenia Tęczowy Białystok.

Jesteśmy gotowi na Tęczowy Białystok?

Tego pytania w ogóle nie powinno być.

Dlaczego?

Pewne rzeczy w Polsce już się zadziały. W innych miastach takie stowarzyszenia już od lat prężnie działają. Jest to przede wszystkim walka o prawa człowieka. Ja wiem, że walczę w dobrej i słusznej sprawie. A czy Białystok jest na to gotowy? W każdym mieście zdarzają się incydenty o charakterze, który mógłby się nie spodobać organizacjom takim jak Tęczowy Białystok. Ale jeżeli założylibyśmy, że Białystok nie jest gotowy na takie stowarzyszenie jak nasze, to znów byłby krok w tył, znowu krok w głąb szafy - osób niecispłciowe i nieheteronormatywne przyznałyby - tak, tam jest nasze miejsce. A tak nie może być.

W mieście, gdzie słychać okrzyki: Nie tęczowa, nie różowa, tylko Polska narodowa takie wychodzenie z szafy może być niebezpieczne...

Dlatego to nie jest zmuszanie nikogo do jakichś coming outów. To jest wyciągnięcie ręki w stronę osób nieheteronormatywnych, niecispłciowych - że jest takie miejsce w mieście, jest taka grupa, gdzie można poczuć się bezpiecznie. Jeżeli w przestrzeni miejskiej są osoby nieheteronormatywne, niecispłciowe i widzą, że źle się dzieje w mieście, to mają silne poczucie zagrożenia. Tęczowy Białystok sprawia: raz - że zmieniają się realia, dwa - że mają się do kogo zwrócić po pomoc. Poza tym czujemy się silniejsi, jeśli jesteśmy widoczni, jeśli się zrzeszamy.

Pozostało jeszcze 81% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Agata Sawczenko

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

misiekle

Moje zdanie od czasu rozdmuchania całego tego gejostwa zawsze jest takie samo - niech każdy swoje sprawy łóżkowe pozostawi w domu, a nie rozgłasza publicznie co się tam wyprawia. Tak będzie według mnie najbezpieczniej. Ciekaw jestem dlaczego nikt z "normalnych" nigdy się nie chwali swoimi upodobaniami, a przynajmniej publicznie, a tylko ONI ?

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.