Anna Zglińska

Kuchnia konfliktu, czyli skąd się biorą społecznicy?

W miejscu tego dębu, zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania, ma popłynąć asfalt. Kilkadziesiąt drzew w okolicy oznaczono czerwoną farbą. Mieszkańcy Fot. Grzegorz Olkowski W miejscu tego dębu, zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania, ma popłynąć asfalt. Kilkadziesiąt drzew w okolicy oznaczono czerwoną farbą. Mieszkańcy zwrócili uwagę, że nastąpiło to, zanim zakończono konsultacje. Takie działania dolewają oliwy do ognia
Anna Zglińska

Mieszkańcy niewielkiego osiedla, położonego za klasztorem redemptorystów w Toruniu, sprzeciwiają się asfaltowaniu ulicy Św. Klemensa. Czy z tego konfliktu da się wyjść?

Wśród wielu tematów przewijających się w przedwyborczym szale, obok kolejek gondolowych i terenów inwestorskich, czasami pojawiają się problemy mieszkańców i oni sami. Bohaterami tegorocznej kampanii stali się ludzie z osiedla Św. Klemensa, którzy podczas konsultacji budowy Trasy Średnicowej Północnej na odcinku od Szosy Chełmińskiej do Okrężnej dowiedzieli się, że w wariancie inwestorskim ich osiedle zostanie otoczone pierścieniem asfaltowych jezdni. Stanęli w oku kamer, aby powiedzieć, że nie chcą, żeby miasto asfaltowało leśną część ulicy Św. Klemensa, a w konsekwencji odebrało im ogródki i wycięło drzewa.

We wrześniu ujawnił się nowy aktor w sprawie - ojcowie redemptoryści, którzy rozbudowywać mają pobliski dom pielgrzyma i zawnioskowali o zmianę miejscowego planu.

Obok protestujących mieszkańców stanęli członkowie opozycyjnego ugrupowania My Toruń, którzy zwołali poświęconą temu problemowi konferencję prasową. W odpowiedzi na to rzeczniczka prezydenta opublikowała obszerne sprostowanie, punktujące „nieprawdziwe publikacje”. Mieszkańcy odpisali, że magistrat, wytykając im przejęzyczenia, jest zwyczajnie złośliwy, a to nie uchodzi. Rada Okręgu Chełmińskie zaprosiła wszystkich do wspólnego stołu. Urzędnicy odmówili przyjścia ze względu na trwającą kampanię. W konflikt wmieszali się ponownie redemptoryści, którzy z ambony dementują pogłoski o 10-piętrowym hotelu.

W tym samym czasie Uniwersytet Mikołaja Kopernika ogłosił przetarg na budowę centrum sportowego przy tej samej ulicy, o którą toczy się spór. Coraz więcej zwrotów akcji w tym konflikcie pozwala przewidywać, że sprawa będzie miała wiele „dalszych ciągów”.

Czy z takich sporów może wyjść coś dobrego? Toruń zna takie przykłady. Połączone siły dwóch protestujących grup, skoncentrowanych wokół ulicy Długiej i zakładu Torpo, zdobyły Radę Okręgu Chełmińskie. Bogatsi o uzyskane przy okazji doświadczenia i znajomość praw przysługujących mieszkańcom, działają bardzo sprawnie. Z drugiej strony, mamy obrońców domów na Winnicy II, którzy ucichli. Do końca roku magistrat wyburzyć ma tam aż 13 z kilkudziesięciu zabudowań.

Nie w moim ogródku?

Co na to eksperci od partycypacji? Ich głos pomoże lepiej zrozumieć dynamikę takich zjawisk.

- Jest mnóstwo konfliktów, które w dużej mierze powstają na zlecenie, są fabrykowane. Ich istotą jest to, żebyśmy w nich pozostawali. Z drugiej strony, z nich często powstają rzeczy nowe - mówi Jakub Wygnański z warszawskiej Fundacji Stocznia. - Zarządzanie konfliktem jest wielką sztuką. Jest on bardzo istotny z punktu widzenia mobilizacji społecznej.

Mieszkańcy ulic Dobrej, Miłej i Źródlanej już to wiedzą. Sami przyznają, że jedynym pozytywem tej sytuacji jest to, że przekonali się do współdziałania i skonsolidowali się.

Znawcy tematu mówią o społecznikach - NIMBach, z angielskiego „not in my back yard” - nie w moim ogrodzie, którzy bardzo łatwo organizują się, gdy sprawa dotyczy ich najbliższego otoczenia.

- Mówią „to jest bardzo ważne, ale nie chciałbym, aby to było w moim ogródku” - dodaje Jakub Wygnański. - Taka dynamika jest jak benzyna i zapałka. Każdy z nas mógłby generować tego typu sytuacje. One są czasami potrzebne, są wynikiem pewnej desperacji, że nikt nie słucha; poglądu, że aby dotrzeć, trzeba krzyczeć.

NIMBy najczęściej uaktywniają się w przypadku wielkich inwestycji, takich, jakie przewijają się przez Chełmińskie Przedmieście. Rozumieją wagę przedsięwzięć, ale woleliby, aby odbywały się poza ich sąsiedztwem, gdzieś dalej.

Informacje, uznanie, rozmowa

Pozostało jeszcze 56% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Anna Zglińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.