Licz na siebie, a nie na służby drogowe

Czytaj dalej
Fot. Adam Wojnar/Archiwum
Tomasz Kubaszewski

Licz na siebie, a nie na służby drogowe

Tomasz Kubaszewski

Dwie osoby poniosły śmierć, a trzy zostały ranne, bo kierowcy wybrali gorzej odśnieżoną drogę. Przed podróżą każdy powinien sprawdzić, co może go czekać i omijać trasy, które na pewno będą śliskie.

Jeżeli chcesz dojechać do celu, najlepiej wybieraj drogi krajowe. Ale i na nich nie można liczyć na nieustannie czarną jezdnię oraz na to, że nie będzie ślisko.

- Zima zaskoczyła drogowców - słychać po każdych większych opadach śniegu. Drogowcy się oburzają. I mają rację. Bo działają zgodnie z przepisami, czyli obowiązującymi w Polsce standardami odśnieżania. A te dopuszczają nawet to, by droga była nieprzejezdna przez dwie doby.

- Działania naszych służb mają łagodzić skutki zimy, a nie je całkowicie likwidować - mówi otwarcie Rafał Malinowski, rzecznik prasowy białostockiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Dodaje, że swoje zachowania, a głównie prędkość kierowcy muszą dostosować do warunków.

U drogowców czas liczy się od zgłoszenia danego zjawiska atmosferycznego. Nawet w I standardzie mają aż 4 godziny na likwidację śliskości i 6 na odśnieżenie. W tym ostatnim przypadku czas liczony jest w dodatku od ustania opadów. Im niższy standard, tym gorzej. Np. IV, obowiązujący np. na większości dróg wojewódzkich, dopuszcza nawet 8-godzinne przerwy w komunikacji. Zajeżdżony śnieg może też cały czas zalegać na drodze, którą posypuje się tylko na najważniejszych odcinkach.

Na szosach powiatowych i gminnych są też V i VI standard. W myśl tego pierwszego, droga może być nieprzejezdna przez dobę, w myśl drugiego - dwie doby. Tutaj kierowcy muszą liczyć wyłącznie na siebie.

Licz na siebie, a nie na służby drogowe
opr. graf. Jacek Żółkowski

W całym województwie najwyższy standard zimowego utrzymania obowiązuje jedynie na krajowej ósemce. Jest tu jednak pewna pułapka. Jadąc z Białegostoku do Suwałk kierowcy wybierają zwykle starą trasę łączącą to ostatnie miasto z Augustowem, a nie zbudowaną parę lat temu tzw. augustowską obwodnicę. Powód? Panujący na tej ostatniej duży ruch tirów. Zimą nie jest to jednak dobry pomysł. Bo na obwodnicy obowiązuje I standard, a na starej trasie, która stała się drogą wojewódzką - III (np. może występować zajeżdżony śnieg, posypywanie jezdni tylko na najważniejszych odcinkach). 10 listopada, podczas pierwszego ataku zimy, doszło tu do zderzenia dwóch aut. Dwie osoby zginęły, trzy zostały ranne.

O tym, co dzieje się na jezdniach każdy może poinformować odpowiednie służby, telefonując pod 19 111 lub 85 66 45 820 (drogi krajowe) oraz 85 67 67 149 (drogi wojewódzkie).

Tomasz Kubaszewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.