Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Prof. Adam Czesław Dobroński

Na dawny Nowy Rok w Suwałkach

Kalendarz Suwalski z 1879 roku Fot. A. Dobroński Kalendarz Suwalski z 1879 roku
Prof. Adam Czesław Dobroński

Rosyjska Biblioteka Narodowa w Sankt Petersburgu posiadała w okresie carskim przywilej obowiązkowego egzemplarza. Oznaczało to, że każdy legalny druk, wydany w granicach Cesarstwa Rosyjskiego, winien tam trafić.

Skutek jest taki, że obecnie można znaleźć w mieście na Newą książki, broszury i czasopisma z naszych miast, o których słuch w Polsce zaginął. Bardzo ważne, ale i anegdotyczne wiersze, dramaty, instrukcje w językach: rosyjskich, polskim, żydowskim (jidisz). Najwięcej z Białegostoku (dużo statutów i katalogów, trzy kalendarze, także dziełko Josema Abrama Szmierielewicza, „Znaczenie zębów i zasady dbania o nie”), sporo z Łomży (Apolinary Kowalnickij, „Ostatnie dni życia przestępcy skazanego na śmierć”, Brunon Nowicki, „Postępowy pon Maciej”) i z Suwałk. Ach, gdyby można tam posiedzieć dłużej!

Zapomniany wędrownik

O Karolu Hoffmanie (1855-1937) wiemy za mało, zważywszy na jego pasje i dokonania. Andrzej Matusiewicz przypuszcza, że urodził się tenże w Łomży, ale na pewno dzieciństwo spędził w Suwałkach i tam pobierał nauki w gimnazjum. Studiował krótko w Warszawie, gdzie także „poznawał tajniki aktorstwa”. Po powrocie do Suwałk pracował jako kancelista w sądzie i dużo wędrował. Spotkałem wielokrotnie wzmianki prasowe o K. Hoffmanie, promotorze wypraw, działaczu Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego (PTK), autorze tomiku „Nieznane zakątki kraju, Suwalszczyzna” (1908). Pióro miał lekkie, zainteresowanie wszechstronne. Natomiast jako człowiek teatru zamieszkał w latach 1888-1894 w Radomiu, gdzie jednak wpadł w konflikt z miejscowymi elitami.

Swoje wrażenia z wycieczki w 1903 roku wydrukował Hoffman 28 lat później w roczniku „Ziemia”. Zadeklarował ukochanie regionu suwalskiego i ziem nadniemeńskich. Lasy, jeziora, rzeki, Wigry i Dowspuda „z wrażeń dziecięco-młodzieńczych wdarły się w serce tułacza na całe życie doczesne”. Duszę Karola, tęskniącego do krain byłego województwa augustowskiego, przeszywały bólem stwierdzenia, że „strony suwalskie nazywano krajem zabitym od świata deskami, a redaktor „Gazety Kieleckiej” wyznawał szczerze, że więcej wie o Afryce, niż o Suwalszczyźnie”. Trzeba jeszcze dodać, że artykuł Hoffmana w „Ziemi” poprzedził tekst Kazimierza Kulwiecia (1871-1943), „upartego Liwina”, absolwenta gimnazjum suwalskiego, założyciela w tym mieście w 1906 roku pierwszego na ziemiach polskich oddziału terenowego PTK, prezesa całego Towarzystwa i redaktora „Ziemi”. Kulwieć to także osoba wielce zasłużona dla Wigier, patron schroniska w Starym Folwarku, badacz przyrody, człowiek niezwykłej aktywności. Na koniec sybirak z nakazu NKWD, który na zawsze spoczął w rejonie archangielskim.

Cenna inicjatywa

W 1879 roku ukazał się „Kalendarz Suwalski” wydany staraniem K. Hoffmana. Miejsce wydania - Suwałki, cena 37,5 kopiejek. Egzemplarz tego rarytasu znalazłem także we wspomnianej bibliotece petersburskiej. „Słówko od wydawcy” zaczyna się od banalnego stwierdzenia, że każdy początek jest trudny. Hoffman przyznał, iż „ani w części nie odpowiedzieliśmy słusznym wymaganiom czytającego ogółu”. Nie czuł się jednak winnym tego faktu. „Wielu, bardzo wielu odmówiło nam bratniego współudziału, w szczupłym więc tylko ordynku życzliwych kolegów po piórze wzięliśmy się do dzieła. - Niech Bóg przebaczy pierwszym, a stokrotnie zapłaci ostatnim! Przyjmiemy więc was bracia - czem chata bogata. Na przyszły rok, da Bóg doczekać, damy Wam pożywniejszą i obfitszą strawę. - Zatem do zobaczenia”. Rok 1880 nastał, jednak kolejny „Kalendarz Suwalski” się nie ukazał.

Znaczenie roku 1879 miała podkreślić w omawianym kalendarzu wyliczanka z przywołaniem liczby lat, które minęły od: periodu juliańskiego (6593), ery bizantyńskiej (7387), tureckiej (1297), żydowskiej (5640), Nabonassara (Nabu-nassira, króla Babilonii - 2627), od zaprowadzenia religii chrześcijańskiej w Rosji (891), odkrycia druku i Ameryki, założenia miasta Petersburga i zamiany wsi Suwałki na miasto (169), urodzenia panującego wówczas cara Aleksandra II i jego wstąpienia na tron, działalności literackiej Józefa Ignacego Kraszewskiego (50) i wywindowania Suwałk na miasto gubernialne (43). Zabrakło przywołania chrztu Polski i innych arcyważnych dat z dziejów narodu polskiego, ale na to nie zezwoliłaby cenzura carska.

Obowiązkiem było też podanie tak zwanych dni galowych, „które należy obchodzić przez nabożeństwo i uwolnienie uczniów od lekcji”. Było ich 10 w roku, poczynając od „pamiątki wybawienia Cerkwi i Państwa Rosyjskiego od najścia Gallów”, a kończąc na rocznicy urodzin żony panującego cara. To jednak nie wszystko, bo dochodziło około 50 mniej ważnych dni galowych, które należało obchodzić tylko przez nabożeństwo, w tym wszystkie imieniny i urodziny dzieci carskich, cioć i wujków, stryjenek i stryjów. Wykaz oficjalny członków dworu cesarsko-ruskiego liczył ponad 40 osób. Cześć imion wraz z otieczestwem (imię ojca) i stopniem pokrewieństwa uczniowie musieli wkuć na pamięć i tą wiedzę w pierwszej kolejności sprawdzali wizytatorzy szkolni.

Literatura kalendarzowa

Strony nieoficjalne kalendarza suwalskiego zaczynały się od wierszy. Pierwszy z nich -„Na Nowy Rok” („Za wiele już/ Gromów i burz/ Na głowy nasze spada /Po ciosie cios/ Śle wrogi los/ Śmierć gości u nas blada!”) napisał sam K. Hoffman. On też był autorem pokaźnego nokturnu scenicznego w jednym akcie „Wigilia Bożego Narodzenia”. Rzecz działa się w małym miasteczku, w którym zamieszkiwali bohaterowie sztuki: Aleksander, Henryka, Jan i Józia. Następny, też obszerny tekst „Nad Niemnem” (obrazek życia) użyczyła Józefa Źdźarska. Była to opowiastka nie tyle o wielkiej, co koturnowej miłości Teofili i Michała: „Dłoń dziewicy zadrżała w dłoni klęczącego młodzieńca, lekko pochyliła się ku niemu i rękę jego przycisnęła do silnie bijącego serca”. J. Źdźarska nie figuruje w wykazach bibliotecznych autorów i wcale nie jestem pewny, czy to nie jest pseudonim. W „Kalendarzu Suwalskim” na 1879 rok znalazł się jeszcze obszerny i szczerze mówiąc cegłowaty tekst autorstwa Kazimierza Badowskiego o kodeksie Zamojskiego z 1776 roku: „Dziejowy rozwój naszego Prawodawstwa”.

Hoffman podał informację o zbliżającym się jubileuszu Kraszewskiego. Obchody 50-letniej działalności literackiej autora „Starej baśni” wyznaczono na 19 marca, dzień imienin „polskiego Tytana na polu ojczystego piśmiennictwa”. Niestety, okazało się, że w Suwałkach i okolicach znalazło się tylko 30 prenumeratorów wydawnictwa jubileuszowego. Nie udało się także przygotować wystąpienia teatralnego, koncertu lub odczytu. Dlaczego? „Bo brak nam wytrwałości, brak solidarności. Lecz wszelka prywata powinna i musi zginąć wobec wielkich celów. Czyż już nic nie zrobimy? Na Boga! Niech to będzie skromne, nieudolne, ubogie, ależ dajmy przynajmniej znak życia! Zakątek nasz prawie najuboższy w cały kraju materialnie, pokażmy przynajmniej światu żeśmy bogaci duchowo, że umiemy czcić naszych wielkich mężów! Bo inaczej - wstyd nam i hańba!”

Ciekawiej wypadła „Kronika naukowa” za rok 1877 (m.in. odkrycie księżyców Marsa). Dołączono i dział informacyjny z wykazem: adwokatów, notariuszów, lekarzy stale w Suwałkach zamieszkałych (czterech) i aptek (dwie). Ponadto przypomniano przepisy pocztowe i daty jarmarków w całej guberni. W Suwałkach miało się ich odbyć sześć, w środy po świętych: Romualdzie, Benedykcie, Stanisławie, Rochu, Justynie i Andrzeju. Wydawcy udało się pozyskać tylko reklamy: księgarni suwalskiej Edwarda Trautsolta (posiadała „maszynę do odbijania liter na papierze listowym i biletach wizytowych”), sklepu komisowo-handlowego Franciszka i Józefy Tyszków, magazynu strojów damskich Aleksandra Blechmana (na dziedzińcu Hotelu Litewskiego). Zapowiedziano ukazanie się tomiku wierszy, powiastek i komedyjek „Dla naszej dziatwy”, oczywiście autorstwa Karola Hoffmana

Stronę ostatnią, ledwie 69., zamykała najuprzejmiejsza prośba redaktora - wydawcy do wszystkich ludzi dobrej woli o dostarczenie materiałów do kalendarza na rok przyszły. Zapowiedziano w nim druk zarysu statystyczno-opisowego guberni suwalskiej. Było to wołanie na puszczy.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Współczesnej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Współczesnej
  • codzienne e-wydanie Gazety Współczesnej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Prof. Adam Czesław Dobroński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.