Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Petra Stunt. Milionerka przeżyła śmierć i dlatego wspiera dziś lekarzy

Czytaj dalej
Fot. KAT / Splash News / EAST NEWS
Helen Rumbelow

Petra Stunt. Milionerka przeżyła śmierć i dlatego wspiera dziś lekarzy

Helen Rumbelow

Bajecznie bogata córka byłego bossa Formuły 1, Bernie Ecclestone’a nie przypomina celebrytki. Petra Stunt niechętnie udziela wywiadów, nie imprezuje i bez rozgłosu wspomaga lekarzy, którzy walczą z autyzmem i zapaleniem opon mózgowych u dzieci. Robi to pewnie i dlatego, że w dzieciństwie sama otarła się o śmierć.

Nieważne ile masz pieniędzy. I tak nie kupią ci szczęścia, lecz tylko rzeczy. Córka miliardera i byłego bossa Formuły 1 Bernie Ecclestone’a opowiada o realiach uprzywilejowanego życia i dlaczego do dziś prześladuje ją wspomnienie przeżytej w dzieciństwie choroby.

Petra Stunt jest młodszą córką byłego wszechwładnego bossa F1, którego majątek szacuje się na 2 mld funtów. Wprawdzie w styczniu tego roku Bernie Ecclestone przestał pełnić w funkcję prezesa Formuły 1 - do rezygnacji został zmuszony - ale nadal jest w niej postacią znaczącą. Przypomnijmy, że rządził tym sporem od lat 70. Amerykanie podobno zaproponowali mu prezesurę honorową. Do dziś jej jednak nie objął. Właśnie z powodu majątku rodziny Petra - wciąż lepiej znana pod nazwiskiem ojca - należy w wieku zaledwie 28 lat do grona najbogatszych młodych kobiet świata. Jej córka Lavinia ma cztery latka. I to ona jest najbardziej ruchliwą osóbką w grupce, z którą spotkałam się w hotelu Knighstbridge. Ta słodka kruszyna o blond lokach bez przerwy opowiada o syrenach. I to w sposób tak przekonujący, że zastanawiam się czy aby kiedyś nie wmówiono nam, że istoty te nie istnieją. Pierwsza „fake news” w historii.

Rozmowa z Petrą to lekcja na temat tego, czym jest bogactwo i zdrowie.

Majątek rodziny nie uchronił 13-letniej wówczas Petry przed omal nie zakończonym śmiercią po zapaleniu opon mózgowych. Nie uchronił też jej córeczki z kłopotami, gdy chodzi o naukę mówienia i wymowę. - Nie kupisz szczęścia za pieniądze - kupisz rzeczy - mówi Petra.

Jednak - dodajmy, że chodzi o wielkie „jednak” oparte na poczuciu winy, które doprowadziło Petrę do misji jej życia - pieniądze mają wpływ na to, co zrobisz, gdy wyjdziesz z problemów zdrowotnych. Ona sam i Lavinia są żywym dowodem tej prawdy. Petra już przekazała dodatkowe fundusze na prowadzony przez brytyjską publiczną służbę zdrowia (NHS) program walki z zapaleniem opon mózgowych. Teraz stara się zapełnić lukę istniejąca w obszarze leczeniu brytyjskich dzieci chorych na autyzm. Dzięki takim działaniom odnalazła drogę do wyjścia z izolacji, jaką poniekąd wymusiło na niej rodzinne bogactwo. - Nie ma znaczenia jak bardzo jesteś zamożny. Jeśli masz zachorować, zachorujesz. Pieniądze przychodzą i odchodzą, ale zdrowie twoich dzieci to najważniejsza rzecz w życiu. Wszyscy rodzimy się w ten sam sposób i w taki sam sposób umieramy. Bez względu na to czy jesteśmy bogaci, czy biedni. To prawda - człowiek bogaty może zatrudnić większą liczbę lekarzy, ale… - Petra na chwilę zawiesza głos.

Wyrażenie „zatrudnić więcej lekarzy” ma tu kluczowe znaczenie. W przypadku małej Petry, gdy jej „grypa” zaczęła przybierać coraz groźniejszą formę jej matka - dziś już rozwiedziona z Ecclestonem chorwacka modelka Slavica - miała wystarczająco dużo pieniędzy, by wezwać prywatnego lekarza pierwszego kontaktu do ich rezydencji w londyńskiej dzielnicy Chelsea. Jednak ojciec - nawykły dla rozrywki jeździć szybkimi samochodami - przeląkł się nie na żarty. Usiadł za kierownicą i błyskawicznie zawiózł córkę do szpitala. Jej gwałtownie pogarszający się stan zdrowia na szczęście powstrzymał tygodniowy pobyt w tej placówce. Następnie przez miesiąc Petra leżała przykuta do łóżka. Wyszła z choroby obronną ręką. Cała historia zostawiła jednak traumę - odtąd zawsze czuła się jednocześnie i szczęśliwa z tego powodu, ale i bardzo ostrożna.

Szpitali nie znosi do tego stopnia, że wszelkie lśniąco białe, modernistyczne pokoje, jakie zastała w kupionych przez nią gigantycznych rezydencjach w londyńskiej Chelsea i Los Angeles kazała przemalować na bardziej stonowane i ciemniejsze kolory. Za tę drugą zapłaciła w 2011 roku 85 mln dolarów, co wówczas stanowiło światowy rekord, gdy chodzi o cenę tego typu nieruchomości. Fakt otarcia się o śmierć sprawia, że Petra jest dosyć niezwykłym członkiem światowej elity ludzi super bogatych. Gdy pytam, co właściwie w niej i jej życiu zmieniła choroba odpowiada - Mnóstwo rzeczy! Zaczyna od najmniejszych. - Nie lubię podróżowania. Nie znoszę zatrzymywać się w hotelach. Źle się czuję we wszelkich miejscach publicznych - mówi Petra. Jej starsza siostra Tamara Ecclestone nazywa ją „młodą starą”. Sama stanowi przeciwieństwo Petry. W 2011 wystąpiła w swoim własnym reality show emitowanym na Channel 5 „Tamara Ecclestone - Bilion $$ Girl”. W jednym z odcinków zaprowadziła swojego ulubionego psiaka do specjalnego centrum odnowy biologicznej dla tych zwierząt, gdzie przeszedł zabieg kosmetyczny… pyska. Chciałoby się powiedzieć - psie życie! Petra różni się od siostry. Mówi w sposób szczery z odcieniem londyńskiego akcentu. Razem z Lavinią przyleciały z wakacji na Karaibach. Nie widać w niej żadnej próżności. Ma smukłą figurę matki. Jest jedną z nielicznych zamożnych osób, które nie zamieszczają w sieci zdjęć swoich pociech. (Ma też dwuletnich bliźniaków). - Wrzucanie takich fotografii do internetu uważam za rzecz odrażającą. Mam prywatne konto na Instagramie - śledzi je tylko dziesięć najbliższych mi osób. Nie mam najmniejszej ochoty pozwalać, by świat oglądał moje dzieci - mówi Petra. Zawsze pamięta o tym, że pieniądze być może uratowały jej życie. - Naprawdę miałam wystarczająco dużo szczęścia. To było w niedzielne popołudnie. Prywatny lekarz pierwszego kontaktu przyjechał wprost do domu.

Trzynastoletnia Petra otarła się o śmierć, chorując na zapalenie opon mózgowych. Spłaca dług, wspomagając służbę zdrowia

W absolutnie właściwym czasie - najlepszym momencie, aby zacząć opanowywać chorobę. Wiem, że wielu innych nie miało takiego fartu - dodaje moja rozmówczyni. Od czasu, gdy sama zaczęła zarządzać własnym majątkiem przekazała na walkę z zapaleniem opon mózgowych u dzieci znaczne sumy. Sfinansowała też akcję wręczania świeżo upieczonym matkom opuszczającym po porodzie szpital specjalnych ulotek informujących o zagrożeniach i skutkach tej choroby. Swojego męża biznesmena Jamesa Stunta spotkała w wieku 17 lat. Pobrali się w sierpniu 2011 w zamku Odeschali pod Rzymem. Ceremonia stanowiła równie wielkie, co pełne przepychu wydarzenie. Widowisko kosztowało 12 mln funtów! Serwowano wino warte 4 tys. funtów za butelkę!

Petra uczyła się w prywatnej szkole w Londynie. Siłą rzeczy czuła się samotna. Małżeństwo okazało się sposobem na wycofanie się w ścisły krąg przyjaciół i znajomych, którym mogła zaufać.

Czy tak skrajne bogactwo izoluje od innych? - Nauczyłam się, że nie można ufać zbyt wielu ludziom. Mam grupę bardzo bliskich przyjaciół, siostrę, męża i dzieci - mówi Petra. Jako dziecko dzieliła pokój z Tamarą. Pewnej nocy obudziła się oszołomiona. Słyszała, że na dole domu coś się dzieje. Zeszła po schodach. Na podłodze zobaczyła krew. W domu była policja. Jej ojciec został raniony przez włamywaczy w chwili, gdy osłaniał żonę. Petra miała wtedy osiem lat. Te wspomnienie zostało z nią na zawsze. Wciąż obawia się złodziei i włamań. Cztery lata temu ktoś okradł jej londyńską rezydencję. Wyniósł między innymi brylantowe kolczyki i wysadzany brylantami zegarek Rolex. Straty oceniono na pół miliona funtów.

W ubiegłym roku spotkało ją jednak jeszcze większe nieszczęście. We wrześniu w rezydencji jego rodziców w Surrey znaleziono ciało jej szwagra. Matkę jej macochy - po rozwodzie ze Slavicą Ecclestone wziął w 2012 ślub z 35-letnią Fabianą Flosi - porwano w Brazylii i zagrożono odcięciem głowy, jeśli Eccelstone nie wpłaci okupu w wysokości 28 mln funtów. Nie zapłacił, a kobietę uwolniła policja. Rezydencję Petry w Londynie podpalono. - Całkiem fatalna sprawa. W Chelsea nie zdarzają się takie rzeczy - dodaje moja rozmówczyni.

Ma poczucie, że bogactwo czyni ją łatwym celem do użycia wobec niej przemocy? - Zdarzyło się po prostu parę złych lat. I ostatnie wypadki stanowiły ich część. Inna sprawa to także zwyczajny pech. W ciągu dwóch ostatnich lat przeżywaliśmy tak dużo szczęścia w związku z narodzinami bliźniaków, ale też dużo sytuacji dramatycznych.

Petra przestała kierować handlującą luksusowymi torebkami damskimi firmą, którą sama założyła. Dzieci sprawiły, że postanowiła wycofać się w zacisze swojej rezydencji w Los Angeles. Wie, jak oceniały ją brytyjskie tabloidy. - Pisały, że jestem rozpuszczona do granic możliwości. Że w głowie mi jedynie zakupy. Że żyję tylko z kasy moich rodziców, bo przecież tak naprawdę nie pracuję - mówi Petra.

W tym momencie zaczął ja także martwić los córki. Jako maleńkie dziecko Lavinia nie potrafiła jeszcze tak wyrażać się słowami jak jej rówieśniczki i rówieśnicy. Ulegała z tego powodu coraz większej frustracji.

Instynkt macierzyński podpowiadał jej, że dzieje się coś złego. Problemy z wymową. Podczas wizyty w Londynie - mieszkała już wtedy w Stanach - udała się do lekarza. - Lavinia była w wieku, w którym inne dzieci już mówią. Ona nie. Dlatego czuła się bardzo sfrustrowana. Łatwo wpadła we wściekłość. Ciężko było nią pokierować. Sama byłam w ciąży. Lekarz poradził mi tylko jedno: „Niech pani zatrudni nianię”. Tak, byłam wyczerpana, ale pragnęłam jej pomóc.

Powrót do Los Angeles. od razu krańcowo odmienne podejście. Amerykańska medycyna jest pionierem, gdy chodzi o wczesną interwencję w kwestiach leczenia autyzmu czy innych schorzeń. Chodzi o zintegrowany system oddziaływań profilaktycznych, diagnostycznych, leczniczo-rehabilitacyjnych i terapeutycznych. Przy czym terapia obejmuje też rodzinę dziecka.

Takie podejście opiera się na złożeniu, że im dziecko jest młodsze tym bardziej „plastyczny” jest jego mózg. Jej córka nie cierpi na autyzm. Nie chorował nań także nikt z jej rodziny. Mimo to Petra postanowiła zapoznać się działaniami kilku ośrodków wczesnej interwencji. Była zdumiona obowiązującym w nich podejściem.

- Zrozumiałam, że [u nas] czyni się bardzo niewiele w kwestii dzieci wymagających wczesnej interwencji [terapeutycznej]. Jednak mieszkając w Ameryce i spotykając się z przyjaciółmi, którzy przezywali takie problemy, zobaczyłem jak wiele robi się tam w tym kierunku. Jakie otrzymują wsparcie. W Wielkiej Brytanii niemal przymykamy oczy na tego typu dolegliwości małych dzieci. Najczęściej spotykamy postawę: „Dobrze, poczekajmy. Dajmy sobie trochę czasu” - mówi Petra. Nie ukrywała, że bardzo podobało się jej podejście, z jakim zetknęła się w Stanach. Jednak mąż przekonał ją, że powinna wrócić do domu do Londynu. Chodziło o interesy, jakie sam prowadził. Nic więcej.

James Stunt to niezły „artysta”. W ubiegłym roku - w ramach śledztwa dotyczącego wielomilionowych oszustw - policja weszła do jego firmy zajmującej się produkcją i handlem sztabkami złota. On sam uważa, że padł ofiarą złodziei. Mimo że nie pije kolekcjonuje niezwykle drogie francuskie wina Petrus. Po Chelsea jeździ w konwoju dwóch czarnych Range Roverów, dwóch Rolls-Royce’ów i Lamborghini. Wszystkie mają spersonalizowane tablice rejestracyjne. - Mój mąż to zdecydowany ekstrawertyk - mówi z pewną powściągliwością śmiejąc się moja rozmówczyni.

Po powrocie do domu Petra w końcu odkryła, czym chce się zająć. Lubi i docenia brytyjską publiczną służbę zdrowia (NHS). Na podstawie własnego doświadczenia uważa, że gdy chodzi o pomoc w nagłych przypadkach sytuacja jest w Londynie lepsza niż w choćby w osławionym CedarsSinai Medical Center w Los Angeles, gdzie „czeka się godzinami bez końca”. W kwestii indywidualnej opieki wiedza lekarzy i specjalistów od schorzeń wczesnego wieku „jest w naszej NHS nawet większa” niż w Ameryce.

Choroba odmieniła Petrę. Nie lubi podróżować, nie znosi zatrzymywać się w hotelach, źle również znosi miejsca publiczne

- Gdy chodzi o tę stronę jest znakomicie. Problem jednak w tym, że [całej tej pracy] nie zaczyna się już we wczesnym stadium życia dziecka. Dla rozwoju mózgu kluczowy jest okres do siódmego czy ósmego roku życia. To wtedy możemy osiągnąć największy postęp w terapii. Kocham Wielką Brytanię, ale niestety jesteśmy tu w tyle za Ameryką. Na autyzm nie ma lekarstwa. Jednak u nas dotąd jeszcze nie zrozumieli, co może dziecku pomóc. Umieszczają twojego dzieciaka na liście oczekujących. Nie wiesz gdzie i do kogo masz się udać. Tracisz czas - mówi z przejęciem Petra.

Decyzja? Jesienią tego roku otworzy w South Kensington ośrodek o nazwie od jej inicjałów - PS Place. Teren ten nie należy do rejonów największego ubóstwa - mieszka tu dużo ludności francuskiej, włoskiej i hiszpańskiej - ale Petra ma nadzieję, że centrum posłuży londyńczykom póki nie powstanie sieć „około dziesięciu” takich ośrodków w całej Wielkiej Brytanii. Niedaleko zresztą w Chelsea znajduje się jej własna rezydencja.

Jak dotąd wszystko finansuje z własnych pieniędzy. Nie powie ile włożyła w ten projekt, ale musi chodzić o sumy znaczące. Programem kierują dwaj amerykańscy lekarze - eksperci w dziedzinie wczesnej interwencji.

Dlaczego nie połączyła sił z brytyjskimi organizacjami charytatywnymi? Niektóre z nich już przecież wspierają tego typu prace. Odpowiada, że chciała przeszczepić na nasz grunt intensywność działania, jaka charakteryzuje podejście do problemu Amerykanów. - Oczywiście są podmioty, które się tym zajmują. Ale nie udało mi się znaleźć żadnego wyjątkowego miejsca, gdzie zajmują się wszystkimi różnymi typami [wczesnych] interwencji.

W ramach projektu 30 dzieci podejrzewanych o autyzm otrzyma od 18 miesiąca życia całkowicie sfinansowaną pomoc i opiekę. Wybór tej niewielkiej grupy z pewnością będzie rozdzierającym serce przeżyciem. Dziś Petra może tylko powiedzieć, że chodzi o „najbardziej potrzebujących”.

Przeszła bardzo dużą przemianę. Mówi, że gdy spotyka się ze znajomymi ci twierdzą, że jest całkiem inna, mniej ekstrawertyczna. To prawda, ale sama znalazła sposób „kontaktu” ze światem. Jej córka przeszła terapię logopedyczną w takich właśnie klinikach.

- Spotykałam tam wszelkiego rodzaju rodziny z różnymi dziećmi cierpiącymi z powodu takich dolegliwości. Wszystko to dotyka tak bardzo cię dotyka, wciąga. Czujesz więź z cierpieniem tych matek. Wczesna interwencja nie przynosi skutków w ciągu jednego wieczora, ale naprawdę pomaga - dodaje Petra.

Dziś matka tylko czasem musi tłumaczyć, co mówi Lavinia. Taki widok podnosi na duchu.

Tłumaczenie: Zbigniew Mach

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Współczesnej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Współczesnej
  • codzienne e-wydanie Gazety Współczesnej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Helen Rumbelow

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.