Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Andrzej Matys

Przez 3 lata spisywała swoje sny. Teraz ogląda chińską telewizję

Przez 3 lata spisywała swoje sny. Teraz ogląda chińską telewizję
Andrzej Matys

Gabriela Naumnik, absolwentka II LO w Białymstoku, studiuje na New York University. Co prawda studia zaczynała w Chinach, ale kontynuuje je w USA. Niedawno napisała po angielsku kryminał, który walczył o nagrodę w prestiżowym konkursie w Nashville.

- Pani kryminał „Senne zbrodnie” brał udział w konkursie w Nashville...

- Tak, i zostałam finalistką konkursu Killer Nashville Silver Falchion Awards w kategorii Best Fiction Tween/YA Mystery/Thriller. I bardzo mnie to cieszy.

- Swoją pisarską karierę chce pani zakończyć na tym jednym tytule, czy też w planach jest kolejna powieść?

- Nie mam w planach kolejnego kryminału. Ten napisałam, gdy miałam 18 lat - w oparciu o sny, które spisywałam przez trzy lata. Teraz mam zupełnie inne priorytety, zajmują mnie studia, projekty i staże.

[b]

- Pisanie jest czasochłonne, podobnie jak studia, które pani wybrała. Dlaczego absolwentka białostockiej „dwójki” zdecydowała się zdobywać wiedzę za granicą i to tak daleko od ojczyzny?[/b]

- Szczerze powiedziawszy, nigdy nie rozważałam studiów w Polsce. Uczelnie amerykańskie są najlepsze na świecie i oferują bardzo indywidualny tok nauki w środowisku międzynarodowym. A jeden i drugi aspekt był dla mnie zawsze bardzo ważny. Na New York University kierunek można zmienić nawet na trzecim roku studiów, pod warunkiem, że spełniło się wymagania przedmiotowe. Każdy ma prywatnego doradcę naukowego. Jest cały ośrodek doradztwa karierowego, gdzie można nawet codziennie umawiać się na prywatne szkolenia pisania resume, CV, listu motywacyjnego. Jesteśmy też uczeni, jak się zachowywać w środowisku biznesowym. Elementem zaliczenia programu często są też staże. Ponadto, każdy student NYU powinien podczas studiów przemieszczać się po trzech wybranych przez siebie kampusach NYU. A na całym świecie jest ich 14. W ten sposób zdobywamy globalne doświadczenie, mówimy w wielu językach i wszędzie czujemy się komfortowo.

Przez 3 lata spisywała swoje sny. Teraz ogląda chińską telewizję

- Jakie warunki trzeba było spełnić, żeby dostać się na New York University. Były egzaminy takie, jak u nas?

- Oprócz egzaminów IB zdałam także SAT Reasoning, dwa SAT Subject, TOEFL, i IELTS. Musiałam napisać esej o sobie, wymienić wszystkie osiągnięcia naukowe i sportowe. Musiałam napisać o aktywnościach pozalekcyjnych, w tym o wolontariacie i językach, w których mówię. Musiałam uzasadnić, dlaczego chcę studiować na NYU i załączyć rekomendacje dwóch nauczycieli, którzy je wysyłali przez oddzielne platformy internetowe. Później, w drugiej fazie rekrutacji, miałam godzinną rozmowę kwalifikacyjną przez Skype, a konkurencja była bardzo duża. Na NYU rocznie aplikuje 70 tysięcy osób z całego świata. A na kampus NYU w Szanghaju dostaje się zaledwie 300.

- Dlaczego Szanghaj, przecież to zupełnie inna kultura, można powiedzieć inny świat. Właśnie dlatego, że inny?

- Chciałam spędzić dwa pierwsze lata studiów na New York University w Szanghaju, bo inne najlepsze uczelnie amerykańskie nie oferują możliwości długoterminowego studiowania w Chinach. A tymczasem Chiny to bardzo ważna gospodarka i państwo, które liczy ponad 1,4 miliarda ludzi. Rola Chin będzie rosła, również w przemyśle technologicznym i cyfrowym, więc chcę potrafić dobrze znaleźć się w świecie, w którym Chiny zajmują dominującą pozycję. Świadoma tego, zaczęłam uczyć się języka chińskiego już w liceum. Napisałam esej o Chinach, który został nagrodzony i opublikowany przez Amerykańskie Towarzystwo National Society of High School Scholars. Ponadto, teraz widzę, jak stereotypowe myślenie o Chinach wciąż panuje w Europie. Chiny to nie jest już państwo, gdzie wszędzie widzi się tylko stare, poskręcane dachy. Shanghai technologicznie i architektonicznie jest 20-30 lat przed Europą.

- Razem z panią studiują tam też inni Polacy?

- Tak, na NYU są inni Polacy. W Szanghaju na moim roku jest jeszcze jeden Polak, a na roku wyżej jest ich aż czworo. Polacy na uczelniach zagranicznych mają opinię bardzo pracowitych studentów.

- Czym różnią się studia na polskich uczelniach od pani toku kształcenia?

Przez 3 lata spisywała swoje sny. Teraz ogląda chińską telewizję

- Moje studia są międzynarodowe, całkowicie zindywidualizowane i stawiają nacisk na pomoc nam, studentom w zdobywaniu doświadczenia zawodowego. Na New York University normą jest, że na zajęcia przychodzi czy to laureat Nobla, znany polityk, czy też znany producent filmowy. NYU współpracuje z największymi firmami na świecie, a stażowanie jest nieodzownym elementem studiów. Po ukończeniu NYU będę mówić w pięciu językach i czuć się najlepiej w środowisku międzynarodowym. Będę mieć praktyczne doświadczenie naukowe z trzech kontynentów. Polscy studenci tego nie mają.

- Pobyt w Szanghaju to również język chiński, o którym mówi się, że jest bardzo trudny. Pani go opanowała. To było łatwe, trudne, czy jak się bardzo chce, to wszystko można?
- Język chiński jest świetnie nauczany na New York University Shanghai. Codziennie mamy zajęcia z chińskiego, a także indywidualne rozmowy z nauczycielami. Charakterystyczną cechą najlepszych uczelni amerykańskich jest to, że łatwo można dostać się na kursy na innych renomowanych uczelniach. Ja, podczas tych wakacji, dostałam się na dwumiesięczny kurs chińskiego, który organizował Princeton University w Pekinie. Miałam codziennie zajęcia z chińskiego. Nauczyciele zmieniali się dwa razy dziennie, czyli dziesięć razy na tydzień! W ten sposób mogłam osłuchać się z różnymi akcentami. Na kursie każdy student musiał zobowiązać się pisemnie, że będzie rozmawiał wyłącznie po chińsku. Było ciężko, ale było warto. Na obiadach z nauczycielami - Chińczykami - z tygodnia na tydzień rozmowy stawały się coraz bardziej płynne i konkretne. Po południu każdy student miał jedną, a czasem dwie indywidualne godziny z nauczycielem. Na dwóch studentów przypadał jeden lektor. Dzięki temu mieliśmy do nich dostęp prawie przez całą dobę. Teraz mogę już oglądać chińską telewizję i rozumiem, o czym się mówi. I mogę swobodnie rozmawiać z Chińczykami, co mnie bardzo cieszy, bo znajomość języka otwiera nowe możliwości.

- Aktualnie przebywa pani w Nowym Jorku. To kontynuacja zajęć z Shanghaju, gdzie głównym kierunkiem były „interaktywne media i biznes“. W Nowym Jorku będzie się pani doskonaliła m.in. w manipulowaniu mediami cyfrowymi?

- Przez najbliższy semestr będę studiować produkcję filmową na New York University Tisch i New York University Stern. Oprócz nauki, liczę także na staż i pracę na kampusie.

- A co planuje pani robić po ukończeniu obecnych studiów?

- Pójdę na studia „graduate”, czyli takie, które robi się po zdobyciu licencjatu. Chciałabym też zrobić MBA, czyli Masters of Business Administration (studia kształcące menedżerów dla przedsiębiorstw - red.).

- Jest szansa na powrót do Polski, czy też z tą wiedzą zostanie pani raczej obywatelką świata, która tylko od czasu do czasu wpadnie do kraju na święta lub krótki urlop?

- Moje umiejętności pozwalają mi pracować na całym świecie, więc ta kwestia pozostaje zupełnie otwarta.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Współczesnej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Współczesnej
  • codzienne e-wydanie Gazety Współczesnej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Andrzej Matys

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.