Mikołaj Mak: Pszczoły też lepiej tolerują tego, kto się ich nie boi. Lepiej odbierają przyjazne dusze

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Marta Gawina

Mikołaj Mak: Pszczoły też lepiej tolerują tego, kto się ich nie boi. Lepiej odbierają przyjazne dusze

Marta Gawina

Zaraz po urodzeniu pszczoła najpierw jest sprzątaczką, wykonuje prace pomocnicze. Później jest karmicielką siostrzyczek. Kolejny etap to odbiór nektaru, bo pszczoły, które wylatują z ula, tylko go przynoszą. Są niczym ciężarówki przywożące towar do zakładu. Zdają nektar i robią kolejny kurs. To jest bardzo sprawnie zorganizowane - opowiada Mikołaj Mak, pszczelarz i opiekun miejskiej pasieki w Białymstoku.

Jest pan pszczelarzem od ponad 40 lat. I niech pan z ręką na sercu powie, ile razy użądliła pana pszczoła?​

- Miałem ponad 200 użądleń! Było nawet tak, że praktycznie straciłem przytomność. Bo szczerze przyznam, że pszczoły żądlą także pszczelarzy (śmiech). ​

Aż trudno w to uwierzyć, bo kiedy jako opiekun miejskiej pasieki w Białymstoku prezentował pan ule, brał pan pszczoły tak po prostu do ręki. ​

Pozostało jeszcze 92% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Marta Gawina

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.