Mordercy są ciągle na wolności

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Mateusz Krasowski

Mordercy są ciągle na wolności

Mateusz Krasowski

Mimo że od tych zabójstw minęło już kilka, a nawet kilkanaście lat, sprawców zbrodni wciąż nie udało się ująć. Tydzień temu pisaliśmy o zamordowaniu dwóch białostockich biznesmenów oraz dzieci ze wsi w okolicach Łap. Dzisiaj - o kolejnych sprawach, które nie znalazły swojego finału w sądach.

Do brutalnego morderstwa doszło 16 lat temu w Białymstoku. Był czwartek, 16 sierpnia 2001 roku. Upalny wieczór. Około godziny 22 mieszkanka jednego z bloków przy ul. Jurowieckiej, spacerująca z psem, zauważyła leżącą w krzakach kobietę. Zadzwoniła po policję i pogotowie. Znalezioną nieprzytomną 30-latkę przewieziono do szpitala. Okazała się nią Agnieszka D., z zawodu pielęgniarka. Tego wieczoru odwiedziła ją koleżanka, a po wizycie Agnieszka postanowiła odprowadzić znajomą na przystanek autobusowy. Kiedy wracała do domu, została napadnięta i zgwałcona. Zboczeniec, którego portret pamięciowy udało się sporządzić, był bardzo brutalny. Swoją ofiarę dusił, a gdy ta zaczęła krzyczeć, wsadził jej w usta wcześniej zerwane z niej majtki.

Pomimo nagłośnienia sprawy, policjantom nie udało się ustalić tożsamości gwałciciela - mordercy. Sprawdzono wszystkich mężczyzn, którzy byli w przeszłości karani za przestępstwa na tle seksualnym. Przeanalizowano wszystkie sprawy gwałtów, które miały miejsce w Białymstoku, a w okresie 2000-2002 było ich aż 52! I nic.

Agnieszka D. przez prawie pół roku po tej brutalnej napaści nie odzyskała przytomności. Zmarła 2 lutego 2002 roku.

Zbrodnia za 4400 marek

Do kolejnego brutalnego morderstwa, którego sprawców do dziś nie udało się ustalić, doszło kilka lat wcześniej na Suwalszczyźnie. Ofiarą był 60-letni Litwin Jonas J. Zajmował się on sprowadzaniem samochodów z Holandii. Na stałe zamieszkiwał w rodzinnym kraju. Auta, które sprowadzał były w większości na zamówienie, lecz czasami zdarzało się, że wystawiał je na sprzedaż na giełdzie samochodowej przy przejściu granicznym w Ogrodnikach.

Ostatni jego wyjazd miał miejsce na początku lipca 1998 r. Wtedy to kupił używanego Mercedesa 190D. Za samochód zapłacił 4400 marek. W drodze powrotnej odwiedził jeszcze na stałe mieszkającą w Niemczech córkę, a 11 lipca w godzinach wieczornych wjechał niedawno zakupionym autem na parking jednej z firm w przygranicznej miejscowości Hołny Mejera. Ze względu na oszczędności chciał, tak jak i inni handlarze samochodów, przenocować na tym parkingu w aucie. 12 lipca nad ranem, ok. godziny 3.15, jeden z nocujących obok handlarzy samochodów został obudzony przez dźwięk pracującego silnika.

W zaparkowanym obok aucie dostrzegł trzech mężczyzn. Przez uchyloną szybę zapytał Jonasa, co robi o tej porze. W odpowiedzi usłyszał, że ma klientów i jadą na jazdę próbną. Mężczyzna, który jako ostatni widział żywego Jonasa, zeznał później, że dwaj pasażerowie, którzy siedzieli z tyłu pojazdu zachowywali się bardzo nienaturalnie, próbując ukryć swoje twarze. Zeznał również, że Jonas zachowywał się w sposób - jak to określił - dziwny i sprawiał wrażenie zdenerwowanego. Po kilkunastu minutach zauważył, że auto, w którym świeci się światło stoi na tzw. „górce”, w miejscu, w którym klienci przed zakupem testowali samochody. Wówczas pomyślał, że Jonas właśnie dokonuje finalizacji transakcji, więc położył się dalej spać.

Kilka godzin później, nad ranem, rolnik jadący polną drogą zauważył leżące w rowie zwłoki. Powiadomił o tym dyżurnego Komendy Rejonowej w Sejnach, który niezwłocznie wysłał funkcjonariuszy. Na miejscu stwierdzono, że zamordowany mężczyzna posiadał liczne obrażenia ciała. Policjanci zabezpieczyli wiele śladów. Była to m.in. kurtka, która należała do jednego ze sprawców, a w niej - m.in. bilet na przejazd komunikacją miejską na Białorusi oraz nóż typu „finka” z bardzo charakterystyczną busolą, także należący do sprawców.

Tydzień później w Szczecinie auto w tajemniczych okolicznościach zostało sprzedane obywatelowi Białorusi. Pomimo wydanych komunikatów do wszystkich placówek granicznych, przedostało się ono na teren Białorusi. Mężczyzna - nowy właściciel mercedesa zeznał w śledztwie, że zakupił go od dwóch rosyjskojęzycznych mężczyzn. Jak mówił, sprzedawcy twierdzili, że pochodzą z Grodna i są jedynie pośrednikami w tej transakcji. Jedyne co na ich temat wiadomo to to, że byli w wieku 20-30 lat oraz mieli średnią budowę ciała. Teraz ci dwaj mężczyźni są w wieku ok. 40-50 lat.

Wezmą pod lupę stare sprawy

Podlascy policjanci nie zapominają o starych sprawach. Często stają się one przedmiotem ponownych, czasami nawet kilkukrotnych analiz. Dopóki nie nastąpi przedawnienie ścigania niewyjaśnionego zabójstwa, zawsze pozostaje nadzieja, że być może ponowna analiza zgromadzonych materiałów i zabezpieczonych śladów pozwoli na przełom w sprawie. Przy takich analizach zawsze bierze się pod uwagę, że być może na jakimś etapie prowadzonej kiedyś sprawy coś zostało przeoczone, być może czegoś nie dostrzeżono lub też nie było wówczas możliwości technicznych pozwalających na zbadanie zabezpieczonych śladów, które pojawiły się wraz z postępem naukowym i technicznym. Czasami w takich przypadkach może się liczyć także tzw. „świeże spojrzenie”, a nawet „burza mózgów” tych funkcjonariuszy, którzy wcześniej nie pracowali przy sprawie.

Niestety, po wielu latach od zdarzenia bywa, że materiał dowodowy jest bardzo skromny lub też nie ma go prawie wcale. Tym bardziej, że naturalną koleją rzeczy żyje coraz mniej osób, których wspomnienia są dla policjantów cenne, a i te z czasem zacierają się w ludzkiej pamięci. Niekiedy też okazuje się, że część z dowodów uległa już zniszczeniu na etapie wcześniejszych badań, bądź też nastąpiło zanieczyszczenie niewłaściwie przechowywanej próbki.

W niektórych natomiast sytuacjach pojawiają się nowe możliwości, których wcześniej nie było, takie jak identyfikacja śladów linii papilarnych poprzez komputerowy system AFIS w oparciu o dużo większe bazy danych, czy też badania DNA. Tu jednak trzeba wrócić do podstawowej kwestii, jaką jest zabezpieczenie śladów i dowodów na miejscu zdarzenia, bo jakiekolwiek przeoczenia popełnione na tym niepowtarzalnym etapie mogą w przyszłości decydować o udowodnieniu sprawcy winy.

Autor artykułu prowadzi na Facebooku stronę Zbrodnie z Archiwum X

Mateusz Krasowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.