Nacjonalizm nie rozwiąże żadnych problemów

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Izabela Krzewska

Nacjonalizm nie rozwiąże żadnych problemów

Izabela Krzewska

Rozmowa z prof. dr hab. Małgorzatą Kowalską z Wydziału Historyczno-Socjologicznego Uniwersytetu w Białymstoku, kierowniczką katedry filozofii i etyki.

- Cała Polska mówi o Ełku, gdzie Tunezyjczyk śmiertelnie ugodził nożem 21-latka. Po tym wydarzeniu w centrum miasta doszło do zamieszek. Czy ta tragedia była iskrą, która zdetonowała ładunek wzbierającej w społeczeństwie niechęci wobec cudzoziemców, a w szczególności muzułmanów? A może była tylko pretekstem dla skrajnie prawicowych środowisk i „wodą na młyn” dla nacjonalistów?

- Nie ulega wątpliwości, że polskie społeczeństwo jest w dużej mierze ksenofobiczne, bo od wielu lat było praktycznie jednorodne w sensie etnicznym, nie ma doświadczeń z wielokulturowo-ścią, a światowa zawierucha wzmaga w nim postawy lękowe. Obcy postrzegany jest przede wszystkim jako zagrożenie. Duże znaczenie dla kształtowania takich postaw ma dominujący język polityki, a także język kościoła. Kiedy najważniejsi politycy w państwie podsycają strach, stawiając właściwie znak równości miedzy uchodźcami i imigrantami a terrorystami, a księża - wbrew dość oczywistym wezwaniom papieża Franciszka - raczej ten polityczny dyskurs wzmacniają, niż mu się przeciwstawiają, to efektem może być tylko coraz większa ksenofobia i niechęć wobec obcych. Skrajny nacjonalizm w wersji ONR, otwarcie islamofobiczny, a mniej otwarcie także antysemicki, jest w przestrzeni publicznej co najmniej tolerowany, a nawet włączany do obowiązującej wersji patriotyzmu. To ma oczywiste znaczenie dla tego, co wydarzyło się w Ełku nie tylko po zabójstwie tego młodego chłopaka, ale - jak wynika z rozmaitych relacji - także dla tego, co działo się przed zabójstwem. Chodzi o tzw. klimat wytworzony wokół ludzi innej narodowości, rasy czy wiary, któremu najwyraźniej ulegała także ofiara zabójstwa. Zabójstwa to oczywiście nie usprawiedliwia, ale stanowi jego tło i pozwala zrozumieć, jak mogło do niego dojść. Psychologia tłumu także to i owo wyjaśnia. Emocje negatywne, takie jak strach i złość, szerzą się na ogół łatwiej niż pozytywne, łatwo się też krystalizują wokół wskazanego wroga. Jednak z tego, co wiem, tłum osób demolujących w Ełku lokale „muślimów” nie był duży. Znani mi osobiście mieszkańcy Ełku byli tą reakcją przerażeni i jednoznacznie ją potępili, przeciwstawiając się nie tylko chuligaństwu, ale też nacjonalistyczno-rasistowskim nastrojom. Mam nadzieję, że w sumie reprezentują większość mieszkańców.

- Czy gdyby do analogicznej sytuacji, czyli do zabójstwa Polaka przez imigranta, doszło w Białymstoku lub innej części kraju, wywołałoby to również taką reakcję jak Ełku: burdy na ulicach i próby podpalenia mieszkania imigrantów? To w końcu Białystok od kilku lat ma etykietę miasta rasistów.

- Absolutnie nie sądzę, aby Ełk stanowił jakiś szczególny przypadek. Rzecz zdarzyła się w Ełku, ale mogła zdarzyć się właściwie w dowolnym polskim mieście. Także, ma się rozumieć, w Białymstoku. Na Podlasiu mamy problem z rasizmem, a bardziej jeszcze z konfliktami na tle religijno-etnicznym, ale to nie jest jakaś nasza specyfika. Tej samej sylwestrowej nocy zniszczono budkę z kebabem w Lubinie, w zachodniej Polsce. We Wrocławiu, gdzie ruch narodowy też jest mocny, pewien pan spalił kukłę żyda. Został za to skazany, ale - co znaczące - bodaj w przeddzień sylwestrowych wydarzeń prokurator wniósł do sądu o uchylenie wyroku i obniżenie kary. Prokurator! To dość dobrze pokazuje, jaki mamy w Polsce „klimat” i jaki stopień przyzwolenia na przestępstwa motywowane nienawiścią. Dlatego i w Białymstoku, po krótkim okresie innej polityki, prokuratorzy chętnie przyjmują, że swastyka to hinduski symbol szczęścia albo słowiański znak Swaroga. Głosicielom haseł neofaszystowskich nie dzieje się krzywda. Można całkiem bezkarnie spacerować po ulicy krzycząc, że na wiosnę zamiast liści będą wisieć islamiści albo syjoniści… To uchodzi za dopuszczalną ekspresję poglądów. I tak jest wcale nie tylko w Białymstoku czy w Ełku.

- Czy zdarzenie z sylwestrowej nocy w Ełku należy rozpatrywać tylko w kategoriach zdarzenia kryminalnego - zabójstwa, czy to też efekt rosnącego poczucia zagrożenia samych imigrantów? Trzy ciosy nożem zadane drugiemu człowiekowi wydają się reakcją niewspółmierną za kradzież dwóch napojów.

- Są dwa poziomy tego problemu. Jest oczywiście poziom prawny. Nie wiem, jak ostatecznie prokuratura zakwalifikuje czyn tunezyjskiego kucharza z Ełku. Na zdrowy rozum to jest udział w bójce z użyciem niebezpiecznego narzędzia, ze skutkiem śmiertelnym. Trzeba będzie zbadać okoliczności towarzyszące. Mam nadzieję, że sąd zrobi to rzetelnie i bezstronnie, nie ulegając „atmosferze”. Ale jest też poziom tej atmosfery, tego, jak pani mówi, poczucia zagrożenia, ale także uprzedzeń, niechęci, zgoła nienawiści do obcych, zwłaszcza gdy reprezentują inną rasę i religię. To już nie jest problem prawny, lecz społeczny, polityczny, ale także, a nawet przede wszystkim, moralny. Dość u nas popularne utożsamianie uchodźców i imigrantów z terrorystami jest po prostu skandaliczne moralnie.

- Czy to, co się obecnie dzieje, przywołuje skojarzenia z historii? Jeśli tak, jakie? Jakie powinniśmy wyciągnąć wnioski?

- Analogie historyczne są zarazem łatwe i zwodnicze. Nasuwa się oczywiście porównanie z latami 30. XX w., gdy w znacznej części Europy demokracja była zastępowana przez faszyzm, szerzył się nacjonalizm i antysemityzm. Jednak sytuacja, z jaką mamy dziś do czynienia, jest pod wieloma względami inna, bo świat jest w innym miejscu. W polskim kontekście można mówić o analogiach z różnymi nagonkami i pogromami, także już powojennymi i niekoniecznie wobec Żydów, jak w 1968 r. Można przeprowadzać analogię ze wszystkimi momentami w historii, gdy górę brały proste ideologie i proste negatywne emocje. To zawsze prowadziło do nieszczęść. Zwłaszcza w dzisiejszym świecie nacjonalizm i myślenie plemienne nie rozwiążą żadnych problemów, tylko ich przysporzą. Czy się to komu podoba, czy nie, dzisiejszy świat jest i będzie wielokulturowy. Nie ma powrotu do czasów zamkniętych plemion. Trzeba nauczyć się z tym żyć i wypracować sposoby pokojowego współistnienia z innymi.

- Szef MSWiA, Mariusz Błaszczak, stwierdził, że w kontekście zamachu terrorystycznego w Berlinie i innych, obawy mieszkańców Ełku są zrozumiałe. Czy to próba wyciszenia, czy raczej podgrzewania negatywnych emocji?

- Znany mi komentarz ministra Błaszczaka był raczej groteskowy. W ogóle na polityków za bardzo bym nie liczyła, ale media na pewno mają dużą rolę do odegrania. Niech czują się odpowiedzialne. Sytuacja na świecie jest dziś wyjątkowo niespokojna i odpowiedzialnych za to jest wielu, na wschodzie i na zachodzie. Mamy wojny, terroryzm, potężny kryzys uchodźczy i migracyjny, kryzys gospodarczy i ekologiczny, zgoła kryzys globalnego kapitalizmu, na pewno kryzys liberalnej demokracji, falę populizmu, nacjonalizmu, fundamentalizmu religijnego itd.. Skala i intensywność problemów jest oczywiście różna w różnych krajach. W Polsce, powiedziałabym, sytuacja jest poważna. Społeczeństwo jest bardzo skonfliktowane, poziom politycznej i społecznej agresji wysoki. Polityka i retoryka obecnej władzy na ogół tylko dolewają oliwy do ognia, chociaż w deklaracjach chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa.

- Na internetowych forach aż kipi od mowy nienawiści. Czy to podgrzewa emocje?

- Oczywiście. Pozostaje nadzieja, że wielu ludzi nie ma czasu ani ochoty na czytanie tych forów i tych nienawistnych wpisów, które zamieszcza jednak mniejszość. Ja sobie trochę poczytałam i rozbolała mnie głowa. Gdyby można było wyciągać z tego wnioski na temat stanu ducha polskiego społeczeństwa, to należałoby szybko stąd uciekać.

Izabela Krzewska

W Gazecie Współczesnej pracuję od 2009 roku.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.