Najważniejszy cel PiS to sejmik

Czytaj dalej
Fot. Biuro Senatora RP
Marta Gawina

Najważniejszy cel PiS to sejmik

Marta Gawina

Rozmowa z Tadeuszem Romańczukiem, podlaskim senatorem PiS, pełnomocnikiem Wojewódzkiego Zespołu Samorządowego w woj. podlaskim.

PiS ma już kandydata na prezydenta Białegostoku?

W tej chwili nie mogę wskazać konkretnego nazwiska. Natomiast są brane pod uwagę trzy osoby. Rozmowy trwają. Tyle mogę powiedzieć.

Nieoficjalnie wymieniani są poseł Jacek Żalek, Artur Kosicki czy prof. Henryk Wnorowski. Jest coś na rzeczy?

Na przełomie września i października pewnie pojawi się nazwisko kandydata. Będziemy chcieli ogłosić to oficjalnie.

O kandydatów pytam nieprzypadkowo. To Pan ma przygotować PiS do wyborów samorządowych w woj. podlaskim.

W tej chwili jesteśmy na etapie tworzenia zespołu samorządowego, który będzie liczył w sumie około 120 osób. Do zorganizowania zostały mi jeszcze trzy powiaty. To oznacza, że wszystkie podlaskie powiaty i trzy największe miasta: Białystok, Łomża, Suwałki będą mieć swoich reprezentantów w zespole. Ten też oficjalnie zostanie zaprezentowany. Dodatkowo utworzę też zespół ekspertów. To oni będą nam pomagać przy tworzeniu programu wyborczego dla woj. podlaskiego. Później z tym programem pojedziemy do ludzi: do powiatów, miasteczek i wsi. Uzupełnimy go o postulaty, które będą zgłaszać mieszkańcy. I dopiero wtedy zostanie zaprezentowany program samorządowy Prawa i Sprawiedliwości dla woj. podlaskiego.

Czyli mimo wakacji musi Pan pracować na pełnych obrotach?

Tak się w tym roku złożyło. Z racji funkcji, którą pełnię, nie mam w tym roku wakacji. Założyłem sobie, że zespół i program samorządowy powstaną do końca listopada tego roku. Teraz trzeba nad nim intensywnie pracować. I to robimy.

To jak PiS chce do siebie przekonywać wyborców? W Sejmie i Senacie ma większość. W samorządach bywa różnie.

Zgadzam się. W dwóch dużych miastach - w Białymstoku i Suwałkach nie mamy prezydenta. Mamy też dwóch starostów i dwóch wicestarostów, pięciu burmistrzów i siedmiu wójtów. Nie jest to najlepszy wynik. Będziemy się starali go poprawić. Oczywiście nasz program wyborczy będzie dostosowany do programu rządowego. Póki co, jest on akceptowany przez większość społeczeństwa. Będziemy się starali uzupełnić program rządowy o postulaty ważne dla rozwoju gmin wiejskich, miast, powiatów.

Jakie PiS ma samorządowe priorytety?

Najważniejsze jest to, co robiliśmy w czasie kampanii prezydenckiej i parlamentarnej. Po prostu pojechaliśmy do ludzi, tak jak inne partie teraz to powielają. To właśnie wśród ludzi powstają najlepsze programy wyborcze. Zrobimy to jeszcze w tym roku.

Czy oczkiem w głowie jest sejmik województwa podlaskiego? Od blisko 11 lat województwem rządzi koalicja PO-PSL.

Na sejmiku skupiamy się przede wszystkim. To tutaj jest realna władza. Wiedzą to wszystkie ugrupowania polityczne. Faktycznie od wielu lat PiS jest w sejmikowej opozycji. Jako szef podlaskiego zespołu do spraw wyborów samorządowych chcę to zmienić. Myślę, że mi się uda.

Zmienić władzę w sejmiku można odpowiednimi kandydatami.

Zgadzam się. Odpowiedni dobór kandydatów i dobry program mogą sprawić, że ludzie będą chcieli na nas głosować.

Czy tymi kandydatami w wyborach samorządowych mogą być obecni posłowie i senatorowie PiS?

Takie rozmowy były przeprowadzane. Jednak wielkiego zainteresowania kandydowaniem do samorządów wśród posłów czy senatorów nie ma. Ewentualnie w grę wchodzi kandydowanie na burmistrza lub prezydenta. Ale zachwytu też nie ma. Ja osobiście nie biorę pod uwagę startu w wyborach. Tym bardziej, że moja rola jako podlaskiego pełnomocnika jest całkiem inna. Poza tym od 20 lat prezesuję mleczarni. Tę pracę bardzo kocham. I tego się będę trzymał, przecież nie jestem zawodowym senatorem.

W ogólnopolskich mediach pojawiła się informacja, że podlascy liderzy PiS Krzysztof Jurgiel i Jarosław Zieliński czują się mocno zagrożeni Pana pozycją w regionie. I łączą siły przeciwko Panu.

Pozwoli Pani, że nie będę tego komentował. Jako pełnomocnik wyborczy zostałem umocowany przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Robię swoje i jestem przekonany, że robię to dość dobrze. Świadczą o tym spotkania, które już przeprowadziłem.

To jak się Panu układa współpraca z Krzysztofem Jurgielem czy Jarosławem Zielińskim?

Z panami ministrami współpraca układa mi się bardzo dobrze. Proszę pamiętać, że pełnomocnikami mogli zostać tylko parlamentarzyści, którzy pełnią swoja funkcję pierwszą kadencję, czyli „pierwszaki”. To ja i posłanka Bernadetta Krynicka. Między nami nie było rywalizacji. Po prostu czekaliśmy na decyzję władz partii.

To skupmy się na programie. Jakie są największe bolączki woj. podlaskiego według Pana? Wiele osób na początku wymienia drogi.

Dlatego tak bardzo się cieszę, że udało się, w czym miałem swoje pięć groszy, przyśpieszyć realizację naszej S19, która stanowi ważną część Via Carpatii. Budowa tej trasy sprawi, że cała ściana wschodnia w końcu odżyje. Przecież wystarczy przejechać na drugą stronę Wisły i od razu jeździ się dobrymi drogami. A u nas jeszcze ciągle nie. Pamiętajmy, że do tej Via Carpatii wybudowane zostaną odpowiednia dojazdy, choćby droga nr 66. Infrastruktura drogowa jest bardzo ważna.

Dla wielu równie ważne są miejsca pracy. Tych w wielu podlaskich gminach nadal brakuje.

To prawda. Może akurat Bielsk Podlaski jest miastem, gdzie bezrobocia praktycznie nie mamy, bo są mleczarnie, firmy budowlane czy fabryki domów, jak tu mówimy. Ale oczywiście tak nie jest wszędzie. Wystarczy pojechać na północ i z miejscami pracy bywa różnie. Natomiast uważam, że przy tej S19, o której mówiliśmy, może powstać wiele firm, szczególnie lokalnych. Priorytetem rządu jest to, żeby tę drogę budowały polskie firmy z rodzimym kapitałem, najlepiej znajdujące się na terenie województw, przez które będzie przebiegać trasa. Pojawi się szansa na rozwój, bo najlepsze firmy, to te małe rodzinne. Nawet jeśli zatrudniają dodatkowo 3-4 osoby, to jak takich firm jest tysiąc, to wystarczy przeliczyć, ile to miejsc pracy.

A potrzebne jest nam regionalne lotnisko? Z tej inwestycji władze województwa zrezygnowały.

Lotnisko, choć oczywiście nie jakiś mega port lotniczy, na pewno jest nam potrzebne. Władze województwa, rezygnując z tej inwestycji, podjęły złą decyzję. Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość zdobyłoby większość w sejmiku, natychmiast przystąpilibyśmy do tego tematu. Natomiast do lotniska trzeba podchodzić z rozsądkiem. Ja już 20 lat zarządzam firmą. Jeżeli rozwija się jakiekolwiek przedsiębiorstwo, to trzeba zawsze uważać na to, by nie przeinwestować. Musi za to przynosić zyski i służyć społeczeństwu. Pamiętajmy, że województwo podlaskie ma około miliona mieszkańców. Nie ma też wielkiego przemysłu.

Marta Gawina

Białostoczanka i dziennikarka z kilkunastoletnim stażem, którą świat ciągle potrafi zadziwić. Także świat polityki, który na co dzień przybliżam naszym Czytelnikom. Ustalam kto, z kim, dlaczego i co z tego mamy. "Buduję" też drogi, pilnuję komunikacji . Choć łopat nie wbijam, staram się być na bieżąco z najważniejszymi inwestycjami w Białymstoku i województwie podlaskim. Tak, tak czekamy na S19...

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.