Tomasz Kubaszewski

Nauczyciele o młodzieży mało wiedzą

Nauczyciele o młodzieży mało wiedzą Fot. T. Kubaszewski
Tomasz Kubaszewski

Anonimowe badania pokazały, co dzieje się w naszych szkołach.

Wyniki przeprowadzonych przez panie badań okażą się pewnie, podobnie jak poprzednie, wetknięciem kija w nauczycielskie mrowisko. Obawiacie się tego?

Janina Steczkowska: Po poprzednich badaniach gimnazjalistów i uczniów starszych klas szkół podstawowych rzeczywiście część nauczycieli mogła poczuć jakiś dyskomfort. Pokazałyśmy w nich istnienie rozbieżności między światem wartości młodych ludzi, a tym, jak ten sam świat postrzegają nauczyciele. Nasze badania nie służą jednak temu, by kogokolwiek postponować, ale żeby uzmysłowić istnienie pewnych problemów. Problemów, które wynikają również ze styku w jednym miejscu różnych pokoleń oraz ze swoistego zinstytucjonalizowania szkoły.

Hanna Zienkiewicz: Niczego nikomu przecież nie narzucamy. Można oczywiście przejść nad wynikami naszych badań do porządku dziennego. Jeżeli jednak choć kilku nauczycieli się nad nimi zastanowi i wyciągnie wnioski, to już będzie sukces. Nie nasz, tylko szkoły, tych nauczycieli oraz uczniów.

Przebadałyście panie tym razem ponad 400 suwalczan uczęszczających do liceów i techników, 166 nauczycieli oraz znaczną grupę gimnazjalistów. Znowu jest rozdźwięk?

Janina Steczkowska: Przeprowadziłyśmy dwa niezależne badania. Pierwsze dotyczyło świata wartości młodzieży ze szkół średnich. Drugie - autorytetu nauczyciela w opinii uczniów zarówno szkół średnich, jak i gimnazjów. Na temat świata wartości wypowiadała się w anonimowych ankietach młodzież z czterech liceów i trzech techników. Najważniejszymi wartościami dla uczniów są uczciwość, miłość, zdrowie oraz szacunek wobec innych. Ale według nauczycieli, dla ich wychowanków najistotniejsza jest przyjaźń, a potem sprawiedliwość i miłość. Wyraźna rozbieżność istnieje także przy określaniu priorytetów życiowych. Uczniowie wskazują na udane życie rodzinne, satysfakcjonującą pracę oraz relacje międzyludzkie.

Nauczyciele sądzą zaś, że młodzi ludzie na pierwszym miejscu stawiają pieniądze. Zdaniem 51 procent uczniów szkoła zdecydowanie pomaga im w wyborze i kształtowaniu priorytetów życiowych, jednak przy jej pomocy swój ważny cel życiowy zrealizowało tylko 15 procent uczniów. Przeciwnego zdania jest 87 procent nauczycieli. Większość z nich uważa także, że w przypadku trudnych sytuacji uczniowie uciekają przede wszystkim w świat używek i komputerów. Uczniowie twierdzą jednak, iż rzadko to robią. Ciekawe są także odpowiedzi na pytanie dotyczące osób - pracowników szkoły, które pomagają w rozwiązywaniu młodzieńczych problemów. Według uczniów, szkolny pedagog i psycholog nie spełnia tu praktycznie żadnej roli (7 - 8 procent wskazań), a 12 procent uczniów wskazuje na wychowawcę. Pomoc młodzież uzyskuje przede wszystkim od kolegów i przyjaciół ( 81 procent wskazań). 90 procent uczniów i 32 procent nauczycieli uważa, że szkoła nie podejmuje działań spójnych z oczekiwaniami i potrzebami młodzieży w sferze aksjologii lub podejmuje je rzadko. Przeciwnego zdania jest 68 procent nauczycieli.

Hanna Zienkiewicz: Przebadałyśmy także 359 uczniów pod kątem tego, jakie cechy powinien mieć idealny nauczyciel. Najczęstsze wskazanie, to inteligencja. Ale zaraz potem - poczucie humoru. Licealiści wskazują też na wiedzę fachową. Dla wielu uczniów ważne są również komunikatywność oraz... ubiór i fryzura. Oceniając swoich nauczycieli, znacząca grupa postrzega ich przez pryzmat tego, że nie są oni sprawiedliwi. Z kolei aż 90 procent sądzi, iż na pozytywny wizerunek nauczyciela wpływa przede wszystkim jego kulturalne zachowanie. Warto jednak zauważyć, że zdecydowana większość sądzi, iż nauczyciel może być dla ucznia autorytetem.

A jest?

Hanna Zienkiewicz: O to już nie pytałyśmy. Być może zrobimy to następnym razem. Nie ma jednak co ukrywać, że w ankietach, szczególnie gimnazjaliści, pisali o swoich nauczycielach niespecjalnie pozytywnie. Padały nawet konkretne nazwiska. Uczniowie zarzucają nauczycielom, że bywają wybuchowi, chaotyczni i nierówni w swoich zachowaniach.

Przypuszczam też, że nie wszyscy zdają sobie sprawę, co uczniowie w nich naprawdę cenią.

Janina Steczkowska: W badaniu dotyczącym świata wartości aż w 75-80 proc. obszarów występuje rozbieżność opinii. Nauczyciele zbyt często postrzegają młodzież poprzez stereotyp negatywny (pieniądze, kariera, popularność, wzorce medialne, pasywizm, obojętność, „tumiwisizm”, rozwiązywanie trudnych problemów poprzez ucieczkę w świat używek, infoholizm). Poglądy te nie ulegają zmianie w dłuższej perspektywie czasowej. Oznacza to, że nie mają rzeczywistej wiedzy o młodych ludziach. A skoro odpowiedzi tych ostatnich są inne, oznacza to tak naprawdę, iż nauczyciele słabo swoich uczniów znają. Młodzież wskazuje jako ważne dla niej wartości fundamentalne - miłość, uczciwość, szacunek dla drugiego człowieka, dobre relacje, altruizm. Jednocześnie ważna jest dla niej perspektywa dalszego życia: zdrowie, praca i kariera zawodowa. To potrzeba samorealizacji, czyli stereotyp pozytywny.

Nie sposób nie zauważyć też opinii dotyczącej szkolnych pedagogów. Po co oni w ogóle są, skoro młodzież nie widzi w nich partnerów w rozwiązywaniu swoich problemów?

Hanna Zienkiewicz: Nie do końca są oni winni tej sytuacji. Nakłada im się bowiem wielu różnego rodzaju dodatkowych obowiązków, w tym czysto biurokratycznych. Pedagogów jest w naszych szkołach po prostu za mało. Jeden na kilkuset uczniów nie wystarczy.

A może za dużo jest w tym wszystkim zwykłej rutyny? Większość pewnie siedzi w swoich gabinetach i czeka: przyjdzie ten uczeń, czy nie przyjdzie.

Janina Steczkowska: Trudno się z panem nie zgodzić, że przydałaby się aktywniejsza postawa części pedagogów, ale także i innych pracowników szkoły. Powinni może częściej do tej młodzieży wychodzić i poznawać jej problemy. A w naszej rzeczywistości dzieje się tak zwykle dopiero wówczas, gdy coś złego się wydarzy lub jest jakiś nieprzyjemny problem do rozwiązania. Szkolny pedagog kojarzy się młodzieży niemal wyłącznie z tym.

Czy istnieje jakiś sposób, by ten rozdźwięk między opiniami uczniów i nauczycieli przynajmniej zmniejszyć?

Hanna Zienkiewicz: Należy przede wszystkim zdać sobie sprawę z istnienia problemu. Ale zmiana sposobu myślenia, to proces, który nie dokonuje się z dnia na dzień. Wydaje mi się też, że przydałoby się więcej pokory w podejściu do aspektów wychowawczych. Dotyczy to szczególnie młodych nauczycieli. Odnoszę wrażenie, że w niektórych z nich jest za dużo roszczeniowości i przekonania o własnej nieomylności.

Janina Steczkowska: Pierwsza istotna kwestia, to dawanie przykładu. Jeżeli szkoła ma uczyć odpowiedzialności, czy pomagania innym, to nauczyciel powinien przyjść punktualnie na lekcję, solidnie ją przeprowadzić i np. sam wziąć udział w jakichś akcjach charytatywnych. To jest kwestia wzorców osobowych, które młody człowiek mógłby częściej dostrzegać już w szkole, a więc w środowisku, w którym uczy się. Druga - jak najwięcej szczerych rozmów z młodzieżą, otwarcia na jej problemy. Edukacja to także budowanie relacji w szkole. Kolejna - sposób kształcenia przyszłych pedagogów na naszych uczelniach. One nie przygotowują dobrze do wykonywania zawodu nauczyciela. Za mało w programach jest zajęć praktycznych. Część młodych ludzi po ukończeniu studiów nie radzi sobie z realnymi problemami występującymi w szkole, nie zna też do końca specyfiki jej funkcjonowania.

Tomasz Kubaszewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.