Helena Wysocka

Nie masz biletu? Uważaj, u kierowcy słono zapłacisz

W autobusie nie można kupić jednego biletu. Kierowca sprzedaje najmniej cztery. Fot. Helena Wysocka W autobusie nie można kupić jednego biletu. Kierowca sprzedaje najmniej cztery.
Helena Wysocka

W empeku chcesz zapłacić za przejazd? Jest to możliwe, ale musisz kupić aż 4 bilety. - Absurd! - irytują się ludzie

Dlaczego mam kupować pakiet biletów, skoro z komunikacji miejskiej korzystam sporadycznie, raz w roku, a może i na kilka lat? - pyta nasz Czytelnik. - Jeden skasuję, a co mam zrobić z resztą? Odsprzedawać je na przystanku, czy wyrzucić do kosza? Co to w ogóle za przepisy?!

Kilka dni temu skontaktował się z nami suwalczanin, który na ogół jeździ swoim samochodem. Ale niedawno postanowił skorzystać z komunikacji miejskiej.

- Wsiadłem do autobusu i poprosiłem kierowcę o bilet - opowiada. - Wiedziałem, że kosztuje 2,50 zł i taką kwotę miałem przygotowaną. Ale kierowca zażądał dziesięciu złotych. Tłumaczył bowiem, że nie może sprzedać jednego biletu, a wyłącznie cztery.

Suwalczanin zirytował się. Położył 2,50 na pulpicie i zajął miejsce w autokarze. Przez kilkanaście minut, jak przyznaje, targował się z kierowcą. Ten prosił pasażera o zabranie pieniędzy. A nasz Czytelnik upierał się, że nie chce jechać na gapę. Płaci za przejazd i nie interesuje go, czy kierowca może sprzedać jeden bilet, czy nie.

- Na którymś z przystanków wsiadł młody mężczyzna, który kupił pakiet biletów - dodaje nasz Czytelnik. - Kierowca poprosił go, by odsprzedał mi jeden. I rzeczywiście tak się stało. Ale uważam, że ta sytuacja nie jest normalna. Albo autokary należy wyposażyć w automaty, albo umożliwić ludziom zakup jednego, a nie czterech biletów. Bo co, jeśli nie mają na nie pieniędzy. A co z biednym kierowcą, który nie może dać mi paragonu na te 2,50 zł?

W autobusie nie można kupić jednego biletu. Kierowca sprzedaje najmniej cztery.
PGK Suwałki

Inna sprawa to taka, że przy obecnym systemie sprzedaży biletów bardziej opłaca się jeździć taksówką. Oczywiście tym, którzy sporadycznie korzystają z empeków.

- Odpowiedzialna za komunikację spółka traci pasażerów, a powinna o nich zabiegać, by zarabiać - dodaje suwalczanin. - Tę sytuację należy jak najszybciej wyjaśnić.

Kwestię sprzedaży biletów reguluje uchwała rady miasta. Kamil Sznel z ratusza mówi, że nie będzie ona zmieniana. Przynajmniej w najbliższym czasie.

- Pasażerowie mają różne możliwości zakupu biletu, także za pośrednictwem aparatu telefonicznego, który większość posiada przy sobie - przypomina. - U kierowcy powinni więc płacić za przejazd w ostateczności.

A dlaczego nie można kupić jednego biletu? Bo, jak tłumaczy K. Sznel, kierowcy rozliczani są z punktualności. Jeśli przyjedzie na przystanek spóźniony, spółka nie otrzymuje za ten kurs miejskiej dotacji. A wydawanie reszty za bilety, jak wiadomo, pochłania cenny czas.

Helena Wysocka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.