Nie wpadnij w tarapaty, biorąc pożyczkę na święta

Czytaj dalej
Patrycja Wacławska p.waclawska@dziennik.lodz.pl

Nie wpadnij w tarapaty, biorąc pożyczkę na święta

Patrycja Wacławska p.waclawska@dziennik.lodz.pl

Zadłużenie się traktujmy jako absolutną ostateczność. Pamiętajmy, że każdą pożyczkę trzeba spłacić!

Jak sprezentować wnukom pod choinkę wymarzone zabawki, sprawić choć drobną upominkową przyjemność współmałżonkowi i dzieciom oraz godnie zastawić wilgijny stół, skoro w portfelu tylko skromna renta lub emerytura? Wielu naszych Czytelników zadręcza się o tej porze roku podobnymi dylematami. Wielu też znajduje – jak się wydaje – najprostszą odpowiedź. Brzmi ona: pożyczka.

Nie wpadnij w tarapaty, biorąc pożyczkę na święta
123rf

Ostudźmy jednak swoje pożyczkowe zapędy – zadłużenie się traktujmy jako absolutną ostateczność! Pamiętajmy, że każdą pożyczkę trzeba spłacić. A przecież w kolejnych miesiącach nasza emerytura bądź renta wcale nie będzie wyższa. I – choć to banał – warto o nim w takich chwilach pamiętać: w kochającej się rodzinie o atmosferze świąt nie decyduje cena prezentów i obfitość stołu, ale miłość i zrozumienie. To ostatnie także wobec tego, że seniorzy rodu żyją na skromnym garnuszku Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Jeśli jednak uznasz, że zaciągnięcie pożyczki jest absolutnie konieczne, powinieneś pamiętać o przestrzeganiu zasad, które pozwolą Ci na ograniczenie ryzyka związanego z tym przedsięwzięciem. Warto przypomnieć sobie w tym miejscu specjalną kampanię Zanim Podpiszesz, którą przed kilkoma laty zainicjowało siedem instytucji publicznych, dbających o bezpieczeństwo nasze i naszych finansów (Bankowy Fundusz Gwarancyjny, Komisja Nadzoru Finansowego, Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Sprawiedliwości, Narodowy Bank Polski, Policja oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów). Organizatorzy kampanii radzili, by chcąc zaciągnąć bezpieczną pożyczkę, kierować się czterema podstawowymi zasadami.

Po pierwsze: trzeba sprawdzić wiarygodność firmy

Listę podmiotów objętych nadzorem finansowym można znaleźć na stronie internetowej Komisji Nadzoru Finansowego: www.knf.gov.pl.

Nie wpadnij w tarapaty, biorąc pożyczkę na święta
123rf

Po drugie: należy policzyć całkowity koszt pożyczki

Organizatorzy kampanii położyli nacisk na to, by uważać pod czym się podpisujemy, bowiem koszt pożyczki może się okazać znacznie wyższy niż nam się wydaje. Sprawdzajmy więc, jaka jest całkowita kwota do zapłaty. Od firmy udzielającej pożyczki domagajmy się informacji, z jakimi dodatkowymi kosztami musimy się liczyć. Nieuczciwe firmy często właśnie w ten sposób rekompensują sobie poniesione koszty i wyciągają dodatkowe pieniądze od nieświadomych klientów. Dlatego należy pytać i żądać precyzyjnych odpowiedzi. Jednym z najczęściej stosowanych kosztów dodatkowych jest opłata przygotowawcza (często niezwracana).

Jeśli musisz wziąć pożyczkę, weź sobie do serca przestrogi

Kolejne często stosowane koszty dodatkowe pożyczek to opłaty: za ubezpieczenie pożyczki (nie jest ono obowiązkowe), za wysłanie wezwania do zapłaty raty, za monit telefoniczny, za wizytę windykatorów w związku z brakiem spłaty rat. W samodzielnym obliczeniu kosztu pożyczki pomoże nam kalkulator dostępny na stronie internetowej www.zanim-podpiszesz.pl.

Po trzecie: dokładnie czytajmy umowę

Szczególnie zwróćmy uwagę na następujące elementy:

Jeżeli nie rozumiesz jakiegoś zapisu w umowie, poproś o wyjaśnienie. Warto pytać o szczegóły. W wypadku wątpliwości należy poprosić o wzorce dokumentów i skonsultować je z prawnikiem lub inną kompetentną osobą.

Po czwarte: nie należy podpisywać umów, jeśli nie rozumiemy ich treści

Nie należy korzystać z usług finansowych, których się nie rozumie. Jeśli oferujący usługi nie chce lub nie potrafi wyjaśnić ich zasad, lepiej zrezygnować z takiej propozycji.

Organizatorzy przypomnianej przez nas kampanii odwołują się do przykładów konkretnych osób, które biorąc pożyczkę wpakowały się w poważne problemy. Otóż Wojciech z Tomaszowa Mazowieckiego pożyczył 3.000 zł na telewizor Full HD. Oto, co mówi Wojciech: „Ostatnie święta Bożego Narodzenia uderzyły nas mocno po kieszeni. Odwiedzili nas teściowie i kuzynka z mężem. Wszystkich musieliśmy ugościć, kupić prezenty. Jakoś daliśmy radę. Ale wystarczyła jedna wizyta w sklepie ze sprzętem rtv, żeby doprowadzić nas na skraj bankructwa. Akurat wyprzedawali zeszłoroczny towar. Na wystawie zobaczyliśmy piękny telewizor, przeceniony z 4.500 na nieco ponad 3.000 zł. 42 cale, full HD, ekran o idealnej czerni. Zawsze o takim marzyliśmy. Ja – żeby oglądać mecze Ligi Mistrzów, żona – filmy przyrodnicze i programy kulinarne, syn chciał pograć na konsoli na wielkim ekranie. Prosili, namawiali, w końcu uległem. Mimo, że byliśmy zupełnie spłukani, udało nam się wziąć szybką pożyczkę na te 3.000 zł i jeszcze tego samego dnia przywieźliśmy nowy telewizor do domu. Radość trwała jednak krótko. Nie spłaciłem na czas jednej raty, potem drugiej. Zaczęły się pisma, ponaglenia. W końcu zajrzało mi w oczy widmo zajęcia komorniczego. Musiałem wziąć dodatkową pracę – w weekendy dorabiam na budowach. Rodzina o niczym nie wie – mówię, że jadę z kolegami na ryby. Jak ja spojrzę im w oczy?”.

Podobnie brzmi opowieść Artura z Krakowa, który pożyczył 2.000 zł na zakup mebli: „Właściwie to nie wiem, po co mi były te pieniądze... Jakoś udawało nam się wiązać koniec z końcem. Nie narzekaliśmy – zawsze mieliśmy co jeść i w co się ubrać. To był raczej taki impuls. Doszliśmy z żoną do wniosku, że tak dawno nic nie kupiliśmy do domu. Wszystko, co zarabialiśmy, wydawaliśmy na bieżące potrzeby – nasze i córki. Pomyśleliśmy więc, że przydałyby nam się nowe meble do salonu. Chcieliśmy odłożyć na nie z pensji, ale kiedy jakiś gość na przystanku wręczył mi ulotkę. Pożyczka Od Ręki, pomyślałem, że może warto sprawdzić tę ofertę. Przecież pożyczki są dla ludzi. Faktycznie, wystarczył jeden telefon, bez zbędnych formalności. Pieniądze sami przynieśli do domu. Agent firmy pożyczkowej robił wrażenie profesjonalisty. Podpisałem, nawet nie do końca zastanawiając się, co podpisuję. To właśnie ten jeden podpis zmienił wszystko i zaważył na całym moim życiu. Wpadliśmy w pętlę zadłużenia, dług rósł w zastraszającym tempie. W końcu żona nie wytrzymała, wzięła córkę i odeszła. Komornik zabrał nam cały dobytek, mieszkanie zostało zlicytowane. Zastanawiacie się, czy to możliwe? Tak! Zostało mi tylko rodzinne zdjęcie na ścianie”.

Patrycja Wacławska p.waclawska@dziennik.lodz.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.