Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Nie żałuję. Chciałam mieć pewność, że to Przemko

Czytaj dalej
Fot. R. Pietrasz
Tomasz Turczyn

Nie żałuję. Chciałam mieć pewność, że to Przemko

Tomasz Turczyn

Ekshumacje są indywidualną, osobistą kwestią każdej z rodzin, które straciły bliskich. Część może się na nie nie zgadzać z różnych powodów. I to trzeba uszanować. Ale uważam, że powinno się je przeprowadzić, żeby poznać prawdę i ukarać winnych - mówi Jadwiga Czarnołęska-Gosiewska

Ekshumacje? A dlaczego nie? - pyta z wyraźnymi emocjami w głosie Jadwiga Czarnołęska-Gosiewska z PiS. Dla niej czas się zatrzymał 10 kwietnia 2010 roku.

Nie żałuję. Chciałam mieć pewność, że to Przemko
R. Pietrasz

Splot wydarzeń sprawił, że jej ukochany jedynak - Przemysław Gosiewski (były wicepremier w rządzie Jarosława Kaczyńskiego) znalazł się na pokładzie prezydenckiego samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem. Pani Gosiewska przyznaje, że nadal ciężko się jej pogodzić z tą tragedią. Wciąż nią żyje. Rozpatruje każdy jej aspekt. Ma jasne i klarowne poglądy na to, co się stało tamtej tragicznej soboty i co zaszło później.

Upamiętnić syna

Spotykamy się w mieszkaniu państwa Gosiewskich w Darłowie. Tu na każdym kroku czuje się obecność ich syna. Wszędzie są jego zdjęcia - mniejsze i większe. Różne pamiątki...

Jadwiga Czarnołęska-Gosiewska nie ukrywa, że celem jej życia jest upamiętnienie syna. Robi to systematycznie. Kilka dni temu wróciła z Jaworzna na Śląsku, gdzie otworzyła już dwudziestą wystawę poświęconą - jak mówi - Przemko. Doprowadziła też do odsłonięcia 10 epitafiów jemu dedykowanych, m.in. we Włoszczowej w województwie świętokrzyskim, gdzie Przemysław Gosiewski był głównym architektem sukcesu PiS. To rodzinne strony Gosiewskich i stąd znają je świetnie.

- Staram się, aby kolejne epitafium zostało umieszczone na Uniwersytecie Gdańskim, gdzie Przemko kończył prawo - zapowiada.

Jednak nie wszyscy w Prawie i Sprawiedliwości popierają takie działania. Niektórzy politycy tej partii nieoficjalnie mówią, że pani Gosiewska przesadza z pośmiertnym „lansowaniem” syna. Ona się takimi głosami nie przejmuje. Owszem, ma świadomość, że ta sfera jej działalności jest też krytykowana.

- Przemko był działaczem PiS i poświęcił swoje życie dla dobra Polski - mówi z przekonaniem.

Częstuje kawą. W kuchni krząta się też jej mąż - Jan Gosiewski. On również ma klarowne poglądy polityczne. Sprowadzają się one do tego, że, mówiąc w przenośni, za PiS poszedłby w ogień. Jest dumny ze zwycięstwa tej partii i ze sposobu, w jaki rządzi ona Polską. Jedynie jest mu smutno, że nie ma Przemka. Uważa, że takich ludzi dziś brakuje.

Chciałam ekshumacji

Przemysław Gosiewski był już ekshumowany.

- Bardzo dobrze się stało, że doszło do tej ekshumacji - uważa nasza gospodyni. - Przed tą ekshumacją nie spałam całą noc. Przeżywałam to okropnie - opisuje pani Czarnołęska-Gosiewska, która z zawodu jest lekarzem. - Ale chciałam jej, bo po przylocie do Polski trumien nie pozwolono otworzyć. W Rosji był mój brat, który identyfikował zwłoki syna. Mnie tam rodzina nie chciała puścić, a chciałam tam być. Brat opowiadał, że na miejscu panował chaos i on sam nie miał pewności, czy w trumnie są szczątki Przemka. Chciałam mieć pewność i dlatego chciałam ekshumacji. Żałuję, że wówczas (ekshumacja była w marcu 2012 roku) nie sprawdzono ciała pod kątem, czy w samolocie mógł nastąpić wybuch.

Chwila ciszy. Pani Gosiewska prezentuje różne wycinki prasowe, które ma z okresu tuż po katastrofie.

Nie żałuję. Chciałam mieć pewność, że to Przemko
R. Pietrasz

- Przemko bał się latać samolotem. Miał jechać do Smoleńska pociągiem, ale ktoś zrezygnował z tego lotu i syn zdecydował się na zamianę. Zależało mu na czasie - mówi ze spokojem i ze łzami w oczach Jadwiga Czarnołęska-Gosiewska, a na jej twarzy maluje się cierpienie. - Pytałam go tuż przed wylotem o tę kwestię i usłyszałam: „Mamusiu, to samolot prezydenta. Tutaj jest najbezpieczniej na świecie”.

- Sprawę katastrofy trzeba wyjaśnić dogłębnie. Tego tak nie można zostawić - energicznie kręci głową Jadwiga Czarnołęska-Gosiewska. - Ekshumacje są konieczne i na pewno ani one, ani całe śledztwo smoleńskie nie zaszkodzi Prawu i Sprawiedliwości. PiS od dawna zapowiadało, że tą sprawą będzie się zajmować, gdy obejmie władzę. Oczywiście ekshumacje są indywidualną, osobistą kwestią każdej z rodzin, które straciły bliskich. Część może się na nie nie zgadzać z różnych powodów. I to trzeba uszanować. Pamiętajmy, że niektóre rodziny miały kilka pogrzebów danej osoby, bo były dosyłane kolejne jej szczątki. Jestem zwolenniczką ekshumacji, bo wierzę, że one też pomogą w rozwikłaniu tego, co spowodowało ten wielki dramat. Dla mnie osobiście ekshumacja mojego syna była o tyle istotna, że utwierdziła mnie w przekonaniu, że to jego pochowano w grobie. A wątpliwości w tej kwestii miałam dużo.

PiS wszystko wyjaśni

Zapytana o list Małgorzaty Rybickiej - wdowy po pośle Arkadiuszu Rybickim - do Zbigniewa Ziobry, gdzie jest skrytykowany pomysł kolejnych ekshumacji i prośba o cofnięcie tej odnośnie męża pani Rybickiej...

- Tak jak mówiłam, to indywidualna sprawa każdej z rodzin - podkreśla Jadwiga Czarnołęska-Gosiewska. - Sytuacje są różne i różnie rodziny odbierają i przeżywają ten dramat. Dla mnie i dla męża to wielki ból, ale też moja natura każe mi działać. I dociekać, dlaczego i kto za to odpowiada. Bo że winni są, to nie ulega dla mnie wątpliwości.

Zaraz po tragedii napisałam otwarty list matki, gdzie wzywałam do wyjaśnienia tego dramatu przez międzynarodową - niezależną komisję. Ona powinna zostać utworzona. Wówczas rządziły PO i PSL i ciężko było o to, aby ktoś się zajął śledztwem tak, jak należy. Dla mnie ustalenia komisji Millera nie są wiarygodne. Teraz, gdy rządzi PiS, trwa dochodzenie i trzeba poczekać na to, co z niego wyjdzie. Uważam, że wyjdzie prawda, z której trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość. Winnych - ukarać.

- Powiem panu, że PiS to wszystko wyjaśni. Żadna inna partia rządząca by się za to tak dobrze nie zabrała - kwituje z głębokim przekonaniem Jan Gosiewski. Głos ma zachrypnięty. Przez wiele lat był nauczycielem. Czuć w nim belferską nutę.

Pani Gosiewska przytakuje mężowi. Pytamy o sondaże opinii publicznej, z których wynika, że niewielki odsetek zapytanych osób popiera ekshumację ofiar.

- Sondaże są różne. Podchodzę do nich z rezerwą - kwituje pani Gosiewska. - A sprawa jest delikatna i indywidualna. Trudna. Może budzić sprzeciw, emocje. Poglądy mogą być różne. Uważam, że każdy, kto chce wiedzieć, co było przyczyną dramatu, powinien chcieć ekshumacji. Nie jest to nic przyjemnego, ale wiemy, że w Rosji sekcje zwłok było robione pobieżnie i też zdarzały się różne pomyłki.

Jestem lekarzem i wiem

Po chwili Jadwiga Czarnołęska-Gosiewska dodaje, że jej synowa - Beata też popierała ekshumację męża, bo chciała mieć pewność, że w grobie na warszawskich Powązkach spoczywa jego ciało. Popiera, bo chce znać prawdę o przyczynach tragedii z 10 kwietnia 2010 roku.

- Jestem lekarzem i wiem, że duże znaczenie ma to, co się znajduje na ciele zmarłego czy w szczątkach doczesnych, które pozostają - podsumowuje pani Gosiewska. - Wykonując określone badania, można wiele się dowiedzieć, włącznie z tym, czy mogło dojść do zamachu, czy też nie.

Nie ukrywam, że nie wierzę w katastrofę z powodu błędu pilota. Tam musiało się wydarzyć coś nieprzewidzianego. A może był to splot różnych wydarzeń? Takie myśli towarzyszą mi każdego dnia. Uważam, że bardzo dobrze, że PiS nadal zajmuje się tym tematem, bo poprzednia ekipa rządząca go marginalizowała.

Jadwiga Czarnołęska-Gosiewska mówi, że też zastanawia się nad wniesieniem sprawy do trybunału w Strasburgu. Ale nic w tej kwestii nie przesądza.

- Nie wykluczam, że tam się zwrócę, bo być może potrzebny jest międzynarodowy arbitraż - mówi. - Przecież wrak tupolewa nadal nie wrócił do Polski.

Dalsze kroki uzależnia też od wyników śledztwa, które się obecnie toczy. Czeka na jego zakończenie w Darłowie. Tu mieszka z mężem. I szykuje się do kolejnego upamiętnienia syna. Wystawa, epitafium? Prawdopodobnie i jedno i drugie.

- Chcę, aby dzieło Przemysława Gosiewskiego przetrwało - mówi. - On zwykł powtarzać: „Tak długo żyjemy, jak długo się o nas pamięta”.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Współczesnej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Współczesnej
  • codzienne e-wydanie Gazety Współczesnej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Tomasz Turczyn

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.