Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Podwójne obchody i reforma nie zaszkodzą

- Proszę zauważyć, że w Suwałkach nie strajkowała ani jedna placówka oświatowa - mówi Irena Schabieńska. Fot. Tomasz Kubaszewski - Proszę zauważyć, że w Suwałkach nie strajkowała ani jedna placówka oświatowa - mówi Irena Schabieńska.

Zamieszanie wokół obchodzenia w Suwałkach świąt i rocznic jest wyolbrzymione. W szkołach pojawia się szansa na uniknięcie kadrowych pomyłek.

Gdyby Dzień Dziecka był w Suwałkach obchodzony nie w niedzielę, ale wtedy, gdy pracują szkoły, to na którą imprezę zabrałaby pani swoich uczniów: na tę organizowaną przez miasto, czy też tę, którą w ostatniej chwili postanowiły urządzić służby mundurowe?

Wybrałabym pewnie ciekawszą ofertę. Rozumiem jednak, że w tym pytaniu chodzi tak naprawdę o to, że są dwie imprezy?

Dokładnie. Zaczęło się od tego, że wojska, policji i straży pożarnej zabrakło na miejskich obchodach rocznicy Konstytucji 3 Maja. Potem mundurowi osobno obchodzili zakończenie II wojny. A teraz ten Dzień Dziecka.

Wojsko, policja i straż pożarna, to nie są instytucje samorządowe, lecz państwowe. Owszem, suwalczanie przyzwyczaili się pewnie do ich obecności podczas różnego rodzaju obchodów, ale trudno się dziwić, że służby mundurowe są tam, gdzie władze państwowe. Szczerze mówiąc, trudno mi zrozumieć tę całą dyskusję, jaka się ostatnio wywiązała. Nie dostrzegam też w tym przypadku jakiejś kolizji między jednymi a drugimi obchodami.

Ale suwalczanie, i to nie tylko ci, którzy są związani z ratuszem, tego nie rozumieją. Nikt zresztą nawet nie sili się na jakieś tłumaczenia. Zdaje się, że ktoś chciał dokuczyć władzom miasta, a dokuczył jego mieszkańcom.

Być może zostało to tak odebrane. Tym niemniej zawsze obchody wojewódzkie są organizowane równolegle do samorządowych. Tym razem zostały zorganizowane w Łomży. Nie uczestniczyłam w przygotowaniu ani jednych, ani drugich uroczystości, nie wiem, kto podejmował takie, a nie inne decyzje i czy wcześniej między organizatorami były prowadzone jakieś rozmowy. Przypominam jednak, że także podczas uroczystości miejskich nierzadko zdarza się, że różne punkty programu odbywają się w tym samym czasie. Z kolei ubiegłoroczne obchody Dnia Edukacji Narodowej odbyły się w Suwałkach i były zorganizowane wspólnie przez władze państwowe i samorządowe.

Efekt jest jednak taki, że ludzie winią za to PiS, czyli partię, którą reprezentuje pani w radzie miejskiej. A za rok wybory samorządowe. Niektórzy twierdzą, że to zamieszanie z obchodami wymyślił ktoś, kto PiS-owi źle życzy.

Tej sytuacji specjalnie nie analizowałam. Trudno więc powiedzieć, czy ten, powtarzam, wyolbrzymiony problem z obchodami będzie miał wpływ na wynik wyborów. Uważam natomiast, że podczas głosowania ludzie biorą pod uwagę jak rządzący zmieniają jakość ich życia i trudno tu nie dostrzec sukcesów Prawa i Sprawiedliwości.

A reforma edukacji PiS-owi pomoże czy wręcz przeciwnie? Obawia się pani tych zmian, które w szkołach zaczną zachodzić już od września?

Teraz już obaw nie mam. Choć, przyznaję, na początku czułam pewien niepokój. Miałam wątpliwości, jak to wszystko zostanie przeprowadzone od strony technicznej. Bo zakres zmian jest naprawdę duży, więc siłą rzeczy zawsze coś może się nie udać. Ale obecnie jestem już spokojna. Widzę, że reforma idzie w naprawdę dobrym kierunku. I, zdaje się, w tym poglądzie nie jestem w Suwałkach odosobniona. Proszę zwrócić uwagę, że w mieście nie strajkowała ani jedna placówka. A nauczyciele, to nie jest grupa zawodowa, która cicho siedzi i nie potrafi o swoje się upomnieć. Gdyby była w tym środowisku jakaś straszliwa niepewność, gdyby ludzie widzieli, że wszędzie jest jeden wielki galimatias, to by powiedzieli „nie”. Spokój wykazują również rodzice. Znaczna ich część nigdy zresztą nie była zwolennikami gimnazjów. Z kolei dosyć powszechne były narzekania na zbyt krótki okres nauki w szkołach średnich.

Ta reforma zmienia jednak znacznie więcej. Właściwie można chyba mówić o rewolucji w polskiej edukacji.

Nie do końca, bo sporo elementów z obecnego systemu pozostanie - na przykład egzaminy zewnętrzne. Natomiast, generalnie, będzie to próba zbudowania polskiego szkolnictwa od nowa. Zmieniają się programy nauczania, silny akcent kładzie się na kwestie wychowawcze. To ma być wychowanie nie tyle dla samego siebie, lecz dla drugiego człowieka - po to, by ludzie umieli ze sobą współpracować na rzecz wspólnego dobra. Polsce potrzebne są prawdziwe elity, składające się z takich osób, jak Władysław Grabski, Eugeniusz Kwiatkowski czy nasz Teofil Noniewicz. Oni wszyscy byli znakomicie wykształceni, a jednocześnie wiele dawali z siebie innym. Byli wielkimi społecznikami. Wierzę, że dzisiejsza młodzież, to kolejny Grabscy czy Noniewiczowie.


Jako nauczycielka najmłodszych klas nie dostrzega pani zagrożeń dla swoich wychowanków ze strony uczniów klas siódmych czy ósmych, które będą pod jednym dachem?

Jeżeli proces wychowawczy będzie w szkole przebiegał prawidłowo, to takie zagrożenie się nie pojawi. Starsi uczniowie mogą stać dla młodszych nawet kimś w rodzaju autorytetów.

Wiele też pewnie zależy od tego, kto tymi szkołami będzie kierował. W Suwałkach czeka nas wkrótce wiele konkursów na stanowiska dyrektorów. Pani będzie zasiadała w komisjach konkursowych. Czy jest większa niż poprzednio szansa na uniknięcie kadrowych pomyłek?

Myślę, że tak. Mamy zwiększoną liczbę członków komisji, w których więcej głosów otrzymali przedstawiciele nadzoru pedagogicznego, rady pedagogiczne i rodzice. Samorząd nie ma już takich możliwości, by rozstrzygać każdy konkurs po swojej myśli. Sądzę, że w większym stopniu niż do tej pory o wyborze będą decydowały kompetencje i wola przedstawicieli lokalnego środowiska, czyli rodziców oraz nauczycieli.

Jeśli komisja wyłoni kogoś, kto nie cieszy się poparciem ratusza, konflikt gotowy. Tym bardziej, że osoby kierujące suwalskimi szkołami za wielkiej autonomii nie mają.

Jeżeli taki dyrektor będzie daną placówkę prowadził dobrze i wykaże się charakterem, to da radę wywalczyć sobie bardziej autonomiczną pozycję. I na pewno wszyscy na tym skorzystają.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Współczesnej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Współczesnej
  • codzienne e-wydanie Gazety Współczesnej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.