Oświadczenia majątkowe członków samorządu województwa. Marek Citko ma dwa porsche

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Kapica
Julia Szypulska

Oświadczenia majątkowe członków samorządu województwa. Marek Citko ma dwa porsche

Julia Szypulska

Sejmik. Wśród podlaskich radnych nie brakuje osób bardzo majętnych, zadłużonych po uszy, jak i takich, dla których dieta jest ważną częścią dochodów.

Ponad 179 tys. zł brutto zarobił marszałek Jerzy Leszczyński (PSL), a po 144 tys. zł - wicemarszałkowie z PO: Maciej Żywno i Anna Naszkiewicz. Nieco gorzej wypadają PSL-owscy członkowie zarządu woj. podlaskiego: Bogdan Dyjuk (141 tys. zł) i Stefan Krajewski (127 tys. zł), który jednak „dorobił” blisko 18 tys. zł w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Dla całej piątki praca w urzędzie marszałkowskim jest jednak głównym źródłem utrzymania - wynika z oświadczeń majątkowych członków samorządu województwa za 2016 r.

Najbardziej oszczędny jest Dyjuk. Nie tylko zgromadził ponad 106 tys. zł i ponad 17 tys. euro, ale też nie ma długów. Najmniejsze oszczędności ma Żywno (7 tys. zł), który spłaca kredyt na budowę domu - zostało mu jeszcze ponad 307 tys. zł. Spory kredyt we frankach szwajcarskich (124 tys. CHF) ma także marszałek Leszczyński. Zaciągnął go razem z synem.

Wszyscy członkowie zarządu mają domy, a niektórzy także mieszkania, jak np. Stefan Krajewski. Jeśli chodzi o samochody, to preferują marki z tzw. średniej półki, np. ople, skody czy fordy. Wprawdzie marszałek jeździ audi, ale auto jest z 2004 r.

Milionerzy są w każdej partii

Miłośnikiem luksusowych samochodów jest za to radny Marek Citko (PiS). Wciąż jako jedyny z sejmiku jeździ porsche. Ale teraz ma już dwa samochody tej marki - nowszy jest z 2015 r. Jest też właścicielem 280-metrowego domu wartego ponad 2 mln zł, ponad 100-metrowego mieszkania (wartego niewiele mniej niż dom), jak też gospodarstwa rolnego i działki. Jednocześnie jest też najbardziej zadłużonym radnym. Jego zobowiązania wynoszą 880 tys. zł i 556 tys. CHF. Biedy jednak nie cierpi - działalność sportowa (jest menedżerem piłkarskim) przyniosła mu w ub.r. prawie 386 tys. zł dochodu. Zarabia też na wynajmie mieszkania (54 tys. zł), a i dieta radnego się przyda (ponad 25 tys. zł).

Tradycyjnie największe dochody mają radni prowadzący własną działalność gospodarczą. Są to Daria Sapińska (PO), właścicielka firmy handlowo-produkcyjnej „Dalma” z Wysokiego Maz. i Włodzimierz Szypcio (PSL), współwłaściciel Rzeźni Braci Szypcio z Moniek. Działalność Sapińskiej przyniosła w 2016 r. ponad milion zł dochodu. Radna ma też imponujące oszczędności - ponad milion zł w akcjach i lokatach plus 188 tys. zł i ponad 173 tys. euro. Jest też właścicielką szeregu nieruchomości, m.in. domu i czterech mieszkań.

Około 900 tys. dochodu miał radny Szypcio. Większość zarobił we własnej firmie, pozostała część to dopłaty bezpośrednie do ziemi (ponad 21 tys. zł) i dieta (ponad 27 tys. zł). Także on jest właścicielem wielu nieruchomości. Ma dom, mieszkanie, kilka działek budowlanych i przemysłową. Wartość mienia firmy łącznie ze środkami transportu oszacował na 8 mln zł. Kredytu nie ma.

„Dorabiają” i emeryci, i młodzi

Przewodniczący sejmiku Jarosław Dworzański (PO), choć działalności gospodarczej nie prowadzi, biedny nie jest. Były marszałek, a obecnie emeryt, ma duże oszczędności (263 tys. zł, 12,5 tys. euro, 7 tys. dolarów i ponad 71 tys. w obligacjach Skarbu Państwa) i żadnego kredytu. Jego emerytura wyniosła w ub.r. prawie 85 tys. zł. Dorobił sobie jako doradca prezydenta Białegostoku i przewodniczący sejmiku. Jeździ dwuletnią kią sorento wartą 145 tys. zł. Dworzański znany jest z zamiłowania do podróży. Dlatego ma kampera, czyli „przyczepę kempingową na kołach” wartą 50 tys. zł.

Są jednak i tacy radni-emeryci, dla których dieta jest ważną częścią dochodu. Do emerytury „dorabiają” Włodzimierz Pietroczuk (SLD), Elżbieta Kaufman-Suszko (PiS) czy Mieczysław Bagiński (PSL). Podobnie jest w przypadku radnych pracujących w budżetówce, którzy nie są szefami. Np. Dorota Kędra-Ptaszyńska (PiS), pracując w Urzędzie Gminy Boćki, zarobiła niewiele więcej (29 tys. zł) niż wynosi dieta. Dodatkowo zatrudniona jest w miejscowym domu kultury, gdzie zarobiła w 2016 r. 13,5 tys. zł.

„Dorabiają” też młodzi. Np. Łukasz Siekierko (PiS) w sejmiku zarobił więcej niż pracując zawodowo. Jest m.in. członkiem rady nadzorczej w spółce Hodowla Ziemniaka Zamarte, gdzie jego wynagrodzenie wyniosło w ub.r. tylko 16,3 tys. zł.

Julia Szypulska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.