Izabela Krzewska

Pamiątki z wakacji. Problemy na granicy

Pamiątki z wakacji. Problemy na granicy Fot. Izba Administracji Skarbowej w Białymstoku
Izabela Krzewska

Rozmowa z mł. asp. Maciejem Czarneckim z Izby Administracji Skarbowej w Białymstoku o tym, czego lepiej nie przywozić z egzotycznych wojaży.

Wakacje w pełni. Jakie nielegalne pamiątki najczęściej przywożą Polacy z zagranicznych wojaży?

Najwięcej wyrobów wykonanych ze zwierząt zagrożonych wyginięciem zatrzymuje służba celno-skarbowa na lotniskach, bo tam są bezpośrednie połączenia z krajami egzotycznymi. Z jej doświadczeń wynika, że najczęściej podróżni próbują wwieźć koralowce, często spotykane w basenie Morza Czerwonego czy Australii.

To też różnego rodzaju wyroby ze skór węży, krokodyli (galanteria skórzana: portfele, torebki, obuwie, paski), wyroby z kości słoniowej, a także przedmioty związane z tradycyjną medycyną dalekowschodnią, czyli plastry ze sproszkowaną kością tygrysa. Z Ukrainy często przywożona jest maść zrobiona z pijawek lekarskich, które są pod ochroną lub specyfik z niedźwiedzia brunatnego.

Turyści kupują też medykamenty zrobione z rogu nosorożca, nalewki na kobrach. Zdarzały się i przypadki wwozu żywych zwierząt np. papug z Ameryki Południowej.

A z jakim przypadkami spotyka się podlaska służba celno-skarbowa, która kontroluje zewnętrzną granicę Unii Europejskiej z Białorusią?

Na szczęście w ostatnim czasie nie ma przypadków przemytu tego typu przedmiotów przez nasze podlaskie przejścia graniczne. Pamiętam jednak przypadek sprzed około 10 lat. Na przejściu granicznym w Czeremsze Białorusinka wwiozła do Polski egzemplarz sowy uszatej Asio otus. Oczywiście wszystkie te drapieżne ptaki są pod ochroną. Nie można przewozić ani żywych egzemplarzy ani wypchanych.

Jeszcze kilkanaście lat temu spotykany był też przemyt kawioru z ryb jesiotrowatych, które są również pod ochroną.

Ale przecież kawior można kupić legalnie w zagranicznym sklepie?

Można przewozić kawior, ale na osobę jedynie 125-gramowe, obanderolowane opakowanie, indywidualnie oznakowane. A bywały przypadki przewozu większej ilości.

Jak się tłumaczą przyłapani turyści?

Różnie. Czasami jest to niewiedza, ale często te osoby mają świadomość, że popełniają błąd, że łamią prawo.

Liczą jednak na to, że uda im się przewieźć tego typu pamiątkę przez granicę.

Muszle skrzydelnika olbrzymiego - do 3 sztuk na osobę. Pławikoniki - do 4 martwych okazów na osobę. Muszle przydaczni - do 3 okazów na osobę, łącznie nie więcej niż 3 kg. Te okazy można wwieźć w bagażu bez żadnych dokumentów. Przepisy są bardzo szczegółowe. Ciężko się połapać.

Stara zasada brzmi: nieznajomość prawa szkodzi. Nie można się tłumaczyć, że „nie wiedzieliśmy”. Zwłaszcza, że my jako służba celno-skarbowa, zarówno na stronach internetowych, podczas prelekcji z dziećmi, jak i na festynach podczas wystaw plenerowych informujemy co jest dozwolone, a co nie.

Na lotniskach są też ulotki, gabloty z przedmiotami, które zatrzymaliśmy podczas próby ich przemytu do Polski.

Zachęcamy osoby, które wyjeżdżają na zagraniczne wojaże, żeby najlepszą pamiątką były dobre wspomnienia i zdjęcia. Bo jeśli kupimy na targowisku coś, czego nie jesteśmy pewni, możemy mieć na lotnisku nieprzyjemności związane nawet z sankcjami karnymi.

Co nam grozi?

Za przewóz zakazanych pamiątek ustawa o ochronie przyrody przewiduje karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Jak widać, są to poważne konsekwencje. Nie wspominając oczywiście o konfiskacie danego przedmiotu.

A jak nie jesteśmy pewni czy możemy coś przewieźć?

Ostrzegałbym: mimo że sprzedawcy zachęcają do kupna i zapewniają, że dany eksponat można przewozić, zachowajmy wstrzemięźliwość.

Szczegółowe informacje na temat gatunków objętych ochroną znajdują się na stronie internetowej Ministerstwa Środowiska.Można też zadzwonić na naszą infolinię podatkowo-celną lub sięgnąć do miniporadnika na stronie www.podlaskie.kas.gov.pl

Można niektóre przedmioty przewozić, ale na to trzeba mieć specjalne zaświadczenia wydane przez organy państwowe państwa, z którego przedmiot jest wywożony. Ale nie sądzę, żeby turyści mieli czas na chodzenie do urzędów.

Pozwolenia wymaga na przykład wywóz zabytków, ale pewne restrykcje dotyczą też żywności, prawda?

Są pewne ograniczenia jeśli chodzi o wwóz na teren Unii Europejskiej produktów pochodzenia zwierzęcego. Są to przepisy, które mają za zadanie zminimalizować ryzyko wystąpienia chorób odzwierzęcych.

Wszelkiego rodzaju wyroby wędliniarskie, mięso, a także zawierające mleko - tego nie można wwozić. Na naszych przejściach granicznych, pasach odpraw są specjalne pojemniki, do których trafiają kanapki, wędliny. Podróżni muszą się do tego dostosować. Nie radziłbym chować przed kontrolą takich artykułów, bo można narazić się na sankcje mandatowe.

A co z egzotycznymi owocami, którymi chcielibyśmy poczęstować znajomych?

Żywność pochodzenia niezwierzęcego jest zwolniona z obowiązku przeprowadzenia granicznej kontroli sanitarnej w przypadku, jeśli jest przywożona w ilościach wskazujących na niehandlowy charakter przywozu - to znaczy na własne potrzeby.

Bez ograniczeń związanych z przeprowadzeniem granicznej kontroli fitosanitarnej, dopuszczalny jest wwóz do Polski: świeżych owoców (do 5 kilogramów), świeżych warzyw, z wyłączeniem bulw roślin gatunku Solanum tuberosum L. - również do 5 kilogramów.

A czy mamy szanse na posadzenie w ogrodzie kwiatów na przykład z Maroka?

Według przepisów możemy przywieźć do Polski 50 sztuk ciętych roślin ozdobnych, jedno drzewko choinkowe oraz pięć sztuk części roślin iglastych.

Izabela Krzewska

W Gazecie Współczesnej pracuję od 2009 roku.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.