Pani Regina: Co za potwór strzelał do mojego psa?

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Andrzej Salnikow

Pani Regina: Co za potwór strzelał do mojego psa?

Andrzej Salnikow

Skóra mego psa Borysa wyglądała jak sito - mówi ze łzami w oczach pani Regina. - Gdy go znalazłam, był cały we krwi. Weterynarz powiedział, że ktoś strzelał do niego z bliska.

To straszne, co dzieje się w Hajnówce i okolicach - mówi z oburzeniem pani Regina Jakimiuk. - Niedawno postrzelono także mojego psa. Jest już w domu, ale w tragicznym stanie. Weterynarz, do którego go zaniosłam, nie był pewien, czy da się go uratować. Nie wiem, jak można było do Borysa strzelić. To bardzo przyjazny pies, nigdy nie szczeka, wszystkie dzieci się z nim bawią. Ale weterynarz powiedział, że bardzo często trafiają do niego psy, które ktoś postrzelił. Nagłośnijcie to, przecież tak nie można.

- Niestety dwa tygodnie temu nam uciekł. Rano nie było na podwórku ani psa, ani łańcucha - mówi pani Regina. - Nie wiem, czy się zerwał, czy ktoś go uprowadził.

Pani Regina natychmiast rozpoczęła poszukiwania. Zawiadomiła schronisko, dała ogłoszenie w internecie.

Borys odnalazł się 30 km od Nowosad, w okolicach wsi Bernacki Most. Karolina Sawicka zauważyła go, broczącego krwią, wycieńczonego i leżącego bez ruchu. Natychmiast zawiadomiła policję, ale ta odesłała ją do schroniska „Ciapek” w Hajnówce. Gdy pani Krystyna opisała kierownikowi „Ciapka” wygląd psa, ten od razu skojarzył go z Borysem i zadzwonił do pani Reginy.

Wkrótce pies był już w domu, choć w opłakanym stanie.

- Weterynarz przy badaniu Borysa stwierdził, że strzał był z niewielkiej odległości - mówi pani Regina. - Bardzo dużo czasu zajęło mu opatrzenie ran poranionego psiaka. Serce mnie bolało, gdy na to patrzyłam. Przecież ten pies nikomu krzywdy nie zrobił.

- Sądząc po rozmieszczeniu śrutu strzał był oddany z bliskiej odległości. Z broni myśliwskiej, ostrej - mówi Paweł Tichoniuk, weterynarz z Hajnówki. Pies jest wychudzony i wycieńczony. Codziennie przyjmuje zastrzyki i środki przeciwbólowe.

Przyznał, że bardzo często trafiają do niego psy i koty ze śladami postrzałów, choć nie tak groźnych jak w przypadku Borysa.

- Ślady wskazują, że strzały są oddawane z wiatrówek, ale też i z broni myśliwskiej - wyjaśnił.

Jednak myśliwi nie mają prawa strzelać do domowych pupili.

- Strzelanie do psów i kotów jest zabronione i myśliwi o tym wiedzą - skomentował Jarosław Żukowski z Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Białymstoku. - Jeżeli ktoś nie będzie tego prawa przestrzegał, to będzie ukarany. Gdy wpłynie oficjalne zawiadomienie od osoby zainteresowanej, a więc właścicielki psa lub policji, to podejmiemy kroki wyjaśniające.

Policja już się sprawą zajmuje.

- Pani Regina złożyła już zawiadomienie o postrzeleniu psa - informuje Irena Kuptel, oficer prasowy hajnowskiej policji. - Czyn taki nosi znamiona przestępstwa. Został sporządzony protokół i wszczęliśmy postępowanie mające na celu wykrycie sprawcy.

Pomóc w tym ma analiza śrutu pobranego ze skóry psa.

To jednak nie znaczy, że nie było ich więcej. Po prostu wiele osób nie zgłasza takich sytuacji, bo obawia się długich procedur i nie wierzy w to, że sprawca zostanie ujęty.

- Radziłam się znajomego policjanta, czy warto coś takiego zgłosić - przyznaje pani Regina. - Ten mi to odradzał, bo i tak winnego nie ustalą.

Gdyby jednak ktoś wiedział coś w tej sprawie, prosimy o kontakt z policją lub naszą redakcją.

Andrzej Salnikow

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.