Helena Wysocka

Piotr Ż. zabił dzieciom ojca. Bagnetem! Mówi, że się bronił

Piotr Ż. na ławie oskarżonych suwalskiego sądu siedział ze spuszczoną głową. Mówił, że żałuje tego, co zrobił, prosił o uniewinnienie. Niebawem okaże Fot. Helena Wysocka Piotr Ż. na ławie oskarżonych suwalskiego sądu siedział ze spuszczoną głową. Mówił, że żałuje tego, co zrobił, prosił o uniewinnienie. Niebawem okaże się, czy uda się przekonać sąd, że zabił człowieka w obronie własnej. Jeśli tak, wróci do dzieci, którym odebrał ojca. - Nie będzie miał łatwego życia - mówią sąsiedzi. - Sierotom trudno będzie mu wybaczyć.
Helena Wysocka

Ma 32 lata i krew na rękach. Bo mężowi swojej konkubiny zadał śmiertelny cios bagnetem. Ale twierdzi, że nie chciał nikomu zrobić krzywdy, że nie atakował, a tylko się bronił.

Suwalski sąd okręgowy nie dał Piotrowi Ż. wiary. Ocenił, że cios był zadany podstępnie. Na dodatek nie zwykłym nożem kuchennym, lecz bojowym, który służy do zabijania. Dlatego, w ocenie sądu, trudno przyjąć, że oskarżony działał w obronie własnej. A jeśli nie, to musi spędzić za kratami dziesięć lat.

W dalszej części artykułu przeczytasz m.in:

  • Jak doszło do tej tragedii
  • - Działał w obronie własnej - przekonuje adwokat.
Pozostało jeszcze 92% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Helena Wysocka

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

ja

"Suwalczanin wraz z kolegą wbiegli do mieszkania Piotra Ż. i pytając „co tutaj się dzieje?” wdał się z nim w bójkę"
"- Został zaatakowany nie przez jedną, a dwie pijane i agresywne osoby''. Ciekawe czemu prokuratura nie zamknęła Aleksandra P na 48 godz.do wyjaśnienia sprawy,przecież też uczestniczył w bójce .Własnie takie łuki są aktach prokuratora i notatkach policji. Tak własnie się dzieje jak się ma znajomych który pracują policji lub prokuraturze.
Druga sprawa logicznie myśląc jak by ktoś wtargnąłby się do waszych mieszkań lub domów ,2 pijanych napastników to wy ludzie byście czekali żeby was zabito czy byście się bronili co pod ręka popadło .Tu niestety padł nóż pod ręką a nie patelnia.

ja

"- Siedzieliśmy w pubie, spożywaliśmy alkohol - opowiadał podczas procesu Aleksander P., jeden ze świadków tragedii. - Wypiliśmy po kilka kieliszków wódki".A pani prokurator twierdzi ze Aleksander P . był trzeźwy to jednak nie był trzeźwy bo sam do tego się przyznał.

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.