PiS kusi działaczy ludowców - większość w Sejmiku zagrożona?

Czytaj dalej
Fot. Jacek Smarz
Sławomir Bobbe

PiS kusi działaczy ludowców - większość w Sejmiku zagrożona?

Sławomir Bobbe

- Wiemy, że Prawo i Sprawiedliwość będzie kusić, mogliby w ten sposób nie tylko „odbić” Senat, ale również zdobyć większość w niektórych sejmikach - mówi Łukasz Krupa, wiceprzewodniczący Sejmiku Kujawsko-Pomorskiego.

- Okienko transferowe w Senacie i sejmikach można uznać za otwarte. - Napisał dzień po wyborach prezydenckich Marcin Palade, analityk polityki.

W niektórych sejmikach może bowiem dojść do zmian w większości, co oznaczałoby zmiany również w zarządach województw. Wśród wymienianych samorządów jest również nasz sejmik. Jak miałoby dojść do zmian? Wystarczyłoby centralne porozumienie Prawa i Sprawiedliwości z Polskim Stronnictwem Ludowym. To radni PSL są często oczkiem u wagi większości sejmikowych, także w kujawsko-pomorskiem, gdzie jest ich czterech.

O tym, że rozmowy są prowadzone mówili zarówno politycy PSL jak i PiS. Czy możliwe jest porozumienie tych partii i zawiązanie nowej koalicji?

- Wiemy, że Prawo i Sprawiedliwość będzie kusić, mogliby w ten sposób nie tylko „odbić” Senat, ale również zdobyć większość w niektórych sejmikach. Jednak w naszym, Polskie Stronnictwo Ludowe, patrząc na to, że ma czterech radnych, jest bardzo mocno docenione – uważa Łukasz Krupa, wiceprzewodniczący Sejmiku Kujawsko-Pomorskiego.

PSL rządów autorytarnych nie poprze

W ocenie wiceprzewodniczącego porozumienie na szczeblu lokalnym jest raczej niemożliwe.
- PSL jest partią propaństwową, będąc w opozycji politycy PSL widzą, jak bardzo autorytarne rządy wprowadza PiS, jak zawłaszcza kolejne sfery w przestrzeni publicznej. Teraz zaatakuje samorządy i media, gdzie jego wpływy są najmniejsze. Nie sądzę, że PSL to się będzie podobać. Warto też mieć w pamięci, co stało się z tymi, którzy współprace koalicyjna z PiS podjęli. Zarówno Ligi Polskich Rodzin jak i Samoobrony właściwie już nie ma, podobnie jest z partią Polska Jest Najważniejsza(PJN). Porozumienie i Solidarna Polska to tylko szyldy, które samodzielnie startując w wyborach nie osiągnęłyby sukcesu - ocenia Łukasz Krupa.
Łukasz Krupa wie co mówi, bo sam działał w Ruchu Palikota, który został "zjedzony" przez SLD. Ale żaden poseł, który odszedł z Ruchu i startował później z list SLD do Sejmu już do niego nie wszedł.

Porozumienie z PiS to... kaczka

- Mieliśmy tydzień temu ciężki klub (spotkanie klubu parlamentarnego PSL – red.). Część działaczy chciała informacji, zwracali się bowiem do nas również nasi wyborcy, ludzie z Koalicji Polskiej z prośbą o wyjaśnienia – mówi o rozmowach z PIS Dariusz Kurzawa, poseł PSL. - Więc mówimy otwarcie – porozumienie z PiS to dziennikarska kaczka. Nie ma tematu koalicji z PiS – nasze stanowisko jest jasne. Prawo i Sprawiedliwość wyciąga tę sprawę, by wzmocnić nacisk na swoich posłów, pokazać Porozumieniu Jarosława Gowina, że jest alternatywa. Tymczasem my idziemy konsekwentnie swoim torem. Jak mówił kiedyś Andrzej Lepper – nie zamierzamy być kwiatkiem do kożucha ani dla PiS, ani dla PO.

Poseł Kurzawa mówi, że było co prawda „kuszenie” posłów zarówno z PSL jak i związanych z ruchem Kukiz’15, ale nic z tego nie wyszło. Ale "kuszenie" nie ustało.

- Na szczeblu parlamentarnym nic z tego nie wyszło. Jednak to kupczenie, bo tak trzeba to nazwać, widać w terenie, wśród samorządowców. Niestety, stało się tak, że jak jakiś wójt czy burmistrz uznawany jest przez władzę za swojego, dostaje szybko pieniądze na projekty i inwestycje, choćby od wojewody. W moim powiecie mogileńskim w gminie Jeziora Wielkie rządzi wójt związany z PiS. Jako jedyny - dodajmy ze złamaniem prawa - przekazał dane osobowe do PKW. Dostał już pieniądze na halę sportową, będzie mógł przeprowadzić kilka innych inwestycji. To jasny sygnał, który mówi – jesteś z nami, damy ci wsparcie – uważa Dariusz Kurzawa.

Marszałek Piotr Całbecki może jednak spać jednak spokojnie. - Nie planujemy żadnej wolty. Owszem, współpraca w sejmikowej koalicji nie jest usłana różami, ale się sprawdza – ocenia poseł. Gdyby PSL przeszło na stronę PiS, żadna ze stron politycznego sporu nie miałaby większości, KO ciągle miałaby 15 radnych w 30 osobowym sejmiku.

Sławomir Bobbe

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.