Pomagała innym rozwijać skrzydła. Teraz sama potrzebuje pomocy

Czytaj dalej
Fot. Anatol Chomicz
Olga Goździewska

Pomagała innym rozwijać skrzydła. Teraz sama potrzebuje pomocy

Olga Goździewska

Małgorzata Sadlak wychowała pokolenia. Dziś zmaga się z nowotworem i przerzutami. Przed najgorszym kobietę ratuje lek, który nie jest refundowany. Za miesiąc terapii trzeba zapłacić 7 tys. zł. To dużo jak na możliwości skromnej nauczycielki. Z pomocą ruszyli wychowankowie i członkowie Koła Gospodyń Wiejskich „Szminką Malowane”.

Wspólnie organizują piknik charytatywny „Pomoc z Klasą”, który odbędzie się w najbliższą niedzielę. Nie zabraknie atrakcji zarówno dla dorosłych, jak i dzieci. Ale przede wszystkim będzie to okazja do przeprowadzenia licytacji i zbierania pieniędzy na leczenie pani Małgorzaty, nauczycielki z Wasilkowa.

Mammografia nie wystarczyła

Guza wyczuła samodzielnie i szybko poszła na badania. Ale mammografia nic nie wykazała. Rok później nauczycielka zauważyła jednak niepokojące objawy choroby. Wiedziona najgorszymi przeczuciami skonsultowała się z lekarzem. Ten od razu wysłał kobietę do poradni onkologicznej.

- Nie byłam umówiona, musiałam czekać na wizytę. Najdłuższe siedem godzin w poczekalni, pełnej pacjentów zmagających się z najgorszym przeciwnikiem - wspomina nauczycielka.

Specjalista do postawienia diagnozy potrzebował jednego spojrzenia i powiedział: „To rak. Proszę jak najszybciej wykonać badania”.

- Mój świat runął, rozsypał się w drobny mak. Pierwsze badania, biopsje, chemioterapia, dwie operacje z mastektomią, radioterapia, hormonoterapia. Każdy etap kuracji znosiłam bardzo dzielnie - wyznaje Małgorzata Sadlak. - Traktowałam je jako drogę niezbędną do pokonania na trasie do zdrowia. Malowałam się, na twarz nakładałam uśmiech i maskę odwagi. Nie chciałam, by ktokolwiek wiedział, jak bardzo się boję. Że w nocy budzą mnie przerażające wizje, że któregoś dnia mój organizm się podda, a ja nie przywitam kolejnego świtu - wspomina kobieta.

Po długiej walce w końcu otrzymała informację, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane. Wróciła do życia z ogromną satysfakcją. Starała się doceniać jeszcze bardziej każdy dzień.

Ale szczęście trwało krótko. W kwietniu b.r., tuż przed Świętami Wielkanocnymi, nauczycielka dostała kolejny cios. Rak z przerzutami do wątroby. Rozsiane ogniska chorobowe w organizmie wymagające intensywnego leczenia.

Leczenie kosztuje fortunę

Kolejna chemia to tylko jedna z opcji. Niezbędna jest kuracja uzupełniająca: nierefundowany lek może zatrzymać rozprzestrzenianie się choroby. To jedyna szansa. Na uśmiech. Na zdrowie. Na powrót do „normalnego” życia. Koszty leczenia są jednak ogromne. Terapia kosztuje ok. 7 tys. zł miesięcznie. W Polsce nie jest refundowana przez NFZ. Oszczędności nauczycielki topniały bardzo szybko. Aż przyszedł kryzys.

- Zdecydowałam się szukać pomocy. Trafiłam pod skrzydła fundacji, później zgłosiłam się do portalu ze zbiórkami „siepomaga”. Stworzyli mój profil i zrobiliśmy zbiórkę. I na tym koniec. O resztę trzeba zadbać samemu. Początkowo na zbiórkę trafiały grosze. Ludzie myślą, że chorzy dostają pieniądze od tych organizacji. Nie! Portal jeszcze odejmie mi 6 proc. z zebranej sumy - przyznaje pani Małgorzata.

Zdesperowana nauczycielka zaczęła rozsyłać link do zbiórki facebookowym znajomym. Wirtualny list z prośbą o pomoc trafił do wielu jej wychowanków.

- Zamurowało mnie. Pani Małgosia? Rak? Niemożliwe. Szybko zaczęłam się zastanawiać co robić. W końcu odezwałam się do dziewczyn z KGW „Szminką Malowane”. Od razu zaczęłyśmy działać, wymieniać pomysłami i w końcu organizować pomoc - mówi Edyta Korsak, która była uczennicą pani Małgorzaty. Ale nie tylko dla niej los nauczycielki nie jest obojętny. To nauczycielka z powołania, którą uczniowie bardzo lubili.

Ponad 30 lat pracowała w Szkole Podstawowej nr 2 w Czarnej Białostockiej. - Nie zawsze wszystko się udawało, nie raz trzeba było rozwiązywać trudne problemy, mierzyć się z niewygodnymi pytaniami rodziców, kłopotami dzieci. Ale to nic w porównaniu z całą resztą. Dzieci rodzą się ze skrzydłami, a nauczyciele pomagają im tylko je rozwinąć. Starałam się - zapewnia pani Małgorzata.

Wspólne zabawy, wyjazdy, przygody, odkrywanie, nauka. I te, jak zaznacza, szalone zajęcia teatralne. Bardzo je lubiła. Bezcenne były chwile, kiedy podczas występów jej wychowankowie otrzymywali gromkie brawa. Kiedy widać było skupienie oglądających, czasem łzy wzruszenia.

- Nigdy tego nie zapomnę - zapewnia nauczycielka. - Ale nagle… wszystko się kończy. Rak z przerzutami. Taka diagnoza zwala z nóg. Życie traci sens. Ale jak tu nie walczyć, kiedy z jednej strony ja - najzwyklejszy na świecie człowiek, a obok - całe rzesze wspaniałych ludzi! Ich pomysły i działania wciąż mnie zadziwiają. Ile można zrobić dla jednej osoby? - pyta wzruszona Małgorzata Sadlak, ocierając łzy.

- Staramy się motywować, wspierać i dawać nadzieję, że jutro może być lepsze. Nawet jeżeli terapia stosowanym obecnie lekiem się nie powiedzie, to będziemy mieć pieniądze na leczenie inną metodą - mówi Patrycja Maculewicz-Miks, przyjaciółka pani Małgorzaty, zaangażowana w pomoc.

No właśnie, to czy lek przyjmowany przez chorą jest skuteczny, okaże się dopiero wkrótce. 17 września pani Małgorzata odbiera wyniki badań.

- Im bliżej tego dnia, tym bardziej się boję. Zbieram się do kupy tylko wtedy, gdy są przy mnie bliscy lub znajomi. Siedząc sama czuję się załamana i nie potrafię opanować swojego strachu. Nie chcę iść do piachu... - przyznaje nauczycielka.

Każdy może pomóc

„Piknik z klasą” odbędzie się na terenie szkoły, w której uczyła pani Małgorzata. 15 września w godzinach 12-18 na uczestników czeka wiele atrakcji. Loty balonem na uwięzi, pokazy strażackie, stoiska z regionalnymi przysmakami i słodkościami, zawody, konkursy, strefa zabaw dla dzieci, kiermasze np. przetworów czy książek oraz licytacje.

- Za wszystkie atrakcje będą pobierane drobne opłaty. Najdroższy jest lot balonem na uwięzi. Będzie kosztować 20 zł za osobę - informuje Eliza Korsak. - Dzięki działaniom wielu osób i instytucji przygotowaliśmy naprawdę wspaniałe wydarzenie i liczmy na to, że uda się zebrać środki na leczenie. By pani Małgorzata odetchnęła z ulgą - przekonuje organizatorka.

Akcję można wesprzeć również wpłacając pieniądze na zbiórkę internetową https://www.siepomaga.pl/ratunek-dla-malgosi. A także licytując przedmioty na Facebooku, w grupie Czary Mary Pomagamy.

Organizatorom udało się dostać do Fundacji Radia Zet. W ramach projektu „3majmy się lokalnie” organizacja potroi środki zebrane w czasie pikniku.

Olga Goździewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.