Proboszcz dał się omotać gospodyni. A ta trzęsła parafią

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Helena Wysocka

Proboszcz dał się omotać gospodyni. A ta trzęsła parafią

Helena Wysocka

Ksiądz Jacek Brzóska wylatuje z gibiańskiej parafii. - W końcu! - cieszą się jego oponenci. - Ludzi nie szanował, walczył z wiernymi. Niech idzie z Bogiem!

- Ksiądz, jak ksiądz. Z biedą, ale pewnie można byłoby jakoś z nim się dogadać - mówi Zygmunt Matulewicz, jeden z gibiańskich wiernych. - Ale jego „Michałowa” to kobieta z piekła rodem. Zamiast garów pilnować, parafią rządziła. A do tego zaczęła wróżyć, jakimś wahadełkiem nad rękoma ludzi wymachiwać. Kto to słyszał, żeby na plebanii takie rzeczy się działy! A ksiądz dał się jej omotać. Nie chciał, albo nie potrafił się postawić.

Rozmówca nie kryje, że w tej sprawie, z grupą innych wiernych, niedawno spotkał się z biskupem ełckim Jerzym Mazurem. I, jak to mówi, wyłożył kawę na ławę. - Powiedziałem wprost, że proboszcz wykorzystuje kościół do walki z wiernymi - dodaje. - Kiedyś, na niedzielnym nabożeństwie ludzie nie mieścili się w świątyni. A dziś świeci ona pustkami. Sam, choć kościółek mam pod nosem, przestałem w nim się modlić. Jeżdżę do innej parafii. Dlaczego? Bo z antychrystami Boga chwalić nie będę!

Efekt spotkania jest taki, że ks. Jacek Brzóska pakuje się i opuszcza parafię. Od 17 sierpnia będzie rządził w podoleckich Gąskach. Podobno przełożeni duchownego zastrzegli, że ma tam pracować sam. Bez obecnej gospodyni.

Kupiła księdzu helikopter

Ks. Jacek Brzóska rządził parafią w Gibach przez dziewięć lat. To postać znana w regionie. Choćby z tego, że gdy był proboszczem w podaugustowskiej Kolnicy to w świątyni trzymał siano dla swoich koni. Parafianie oburzali się, że z kościoła robi stajnię, a duchowny tłumaczył, że nie ma stodoły. Problem rozwiązała gospodyni. W pobliskiej Komaszówce wybudowała siedlisko i tam ulokowała rumaki. Kilka lat później ksiądz znowu pojawił się na pierwszych stronach gazet za sprawą helikoptera, otrzymanego w prezencie od gosposi. Kobieta tłumaczyła nam wówczas, że ksiądz zawsze marzył o lataniu, a marzenia trzeba spełniać. Sprzęt nie służył długo, bo ani ksiądz, ani jego gosposia nie mieli uprawnień pilota. Ostatecznie helikopter został pocięty na kawałki i wywieziony z parafii pod osłoną nocy.

- Słyszeliśmy o tych wpadkach, ale nie chcieliśmy do proboszcza się uprzedzać - mówi Matulewicz, który mieszka za płotem plebanii w Gibach. - Przyjęliśmy go z otwartymi ramionami.

Przez kilka lat był spokój. Matule-wicz, jeden z największych przedsiębiorców w gminie wspierał parafię jak mógł. Co takiego wydarzyło się trzy lata temu, trudno zgadnąć. Fakt, że proboszcz zaczął pisać na niego donosy do różnych instytucji. Podnosił w nich, że przedsiębiorca za bardzo hałasuje, a to „utrudnia sprawowanie kultu religijnego” i powoduje się, że trzęsie się kościelna wieża. A później zaczął naciskać na wójta, aby zmusił Matulewicza do zaniechania dalszej działalności, w którą - jak się wyraził - wkrada się bandytyzm. Nam z kolei tłumaczył, że chce „żyć normalnie, a nie jak pies, czyli od rana do nocy w hałasie i smrodzie”.

- Pieniądze, które kładłem na tacę to mu nie cuchnęły, tylko spaliny z moich aut - denerwuje się Matulewicz. - A z czego mam utrzymać rodzinę?!

Mieszkańcy wsi, a nawet gminy podzielili się. Jedni byli za księdzem, drudzy - za przedsiębiorcą. Ci ostatni zarzucali proboszczowi, że zamiast ludzi jednoczyć to podsyca nienawiść.

Czara goryczy przelała się w minionym miesiącu, gdy gibiańska parafia świętowała swoje 25-lecie. Jeden z wiernych zaproponował proboszczowi, że przygotuje poczęstunek, ale pod warunkiem, że wszyscy zasiądą przy jednym stole. A nie, tak jak do tej pory, że „wierchuszka” świętuje w salonie, a wierni - na podwórku. Ale uczta z gawiedzią nie przypadła do gustu „Michałowej” i pomysł przepadł. - Ksiądz musi mieć gospodynię, bo ktoś powinien dbać o porządek, ugotować obiad, zrobić pranie - uważa Jerzy Sewastynowicz z Gib. - Ale nie może ona decydować o tym, co dzieje się w parafii!

To są oszczerstwa!

Niedawno ks. Brzóska mówił nam, że zarzuty jego oponentów to nic innego, jak oszczerstwa. Wszystkich traktuje równo, a gospodyni nie miesza się w parafialne sprawy. Od kilku dni telefonu na plebanii nikt nie odbiera.

Helena Wysocka

Komentarze

12
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Trójmiasto

To jak na lotnisku z sekretarą. Co na to "rada nadzorcza"?

pobozna owieczka

W duzej ilosci parafii powstaja rodzinne biznesy
gdzie proboszczem jest czlonek rodziny i dobiera
sobie do pomocy brata ,ojca,siostre kuzyna i tak
kreca rodzinny biznes a parafianie mysla ze to dla
Jezuska

zocha

to była wielka sensacja, że gospodyni omotała "swojego" księdza". Przecież tak się dzieje w 50% księzy, że są zdominowani przez kobiety żyjac z nimi w trwałych związkach partnerskich wspólnie
wychowująć swoje dzieci.n Drugą grupą księży~30% to są zboczeńcy wykorzystujący seksualnie swoje parafianki oraz stali bywalcy agencji towarzyskich. 10 % sukienkowych to pedofile!. Ostatnie 10% księży zazwyczaj podstarzali wykonują posługę duszpasterską zgodnie z oczekiwaniem podległym im owieczek i baranków.

lucyper

księdzu fujarą,jak wszędzie za pieniądze głupich

lucyper

księdzu fujarą,jak wszędzie za pieniądze głupich

Czytelnik

Taaak, ,,Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle", sprawdza się to powiedzenie po raz kolejny, a swoja drogą co to za ksiądz, co to za proboszcz?

Czytelnik

Taaak, ,,Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle" i co sprawdza się? Co to za ksiądz, co to za proboszcz?

11

Szkukajcie na fB;

K
z

N
s
z
z

S
o
l
i
d
a
r
n
o
s
c

O
r
g
a
n
i
s
t
o
w 11

11

Szkukajcie na fB;

K
z

N
s
z
z

S
o
l
i
d
a
r
n
o
s
c

O
r
g
a
n
i
s
t
o
w 11

kuba

Nie on jeden. Już myślałem,że chodzi o p. Bogusię.

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.