Gabriela Jelonek

Przemoc domowa w czasie pandemii koronawirusa. Dane są alarmujące, Rzecznik Praw Obywatelskich stworzył "Plan awaryjny"

Rzecznik Praw Obywatelskich przygotował z organizacjami pomocowymi "Plan awaryjny", z którego dowiemy się co robić w razie agresji Fot. Rzecznik Praw Obywatelskich Rzecznik Praw Obywatelskich przygotował z organizacjami pomocowymi "Plan awaryjny", z którego dowiemy się co robić w razie agresji oprawcy.
Gabriela Jelonek

Obowiązkowe przebywanie z oprawcą pod jednym dachem. Brak możliwości ucieczki. To kolejny skutek pandemii koronawirusa. Problem przemocy domowej narasta.

Rzecznik Praw Obywatelskich alarmuje, że fala przemocy domowej narasta. Obowiązkowa izolacja sprawia, że ofiary agresorów są skazane na ciągły kontakt z oprawcami. Nie ma dokąd uciec, ani jak zaalarmować prosząc o pomoc – na małej przestrzeni rozmowy telefoniczne będą przecież słyszane...

- Przemoc ze strony partnera lub innej bliskiej osoby jest przestępstwem. Nikt nie ma prawa bić, grozić, upokarzać ani w żaden inny sposób naruszać praw drugiego człowieka. Prawo i instytucje państwowe są po to, aby nas chronić

- przypomina dr Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich, który wspólnie z Fundacją Feminoteka, Centrum Praw Kobiet i Niebieskiej Linii IPZ opublikował „Plan awaryjny” dla ofiar przemocy na okres pandemii. To dostępna na stronie internetowej www.rpo.gov.pl szczegółowa instrukcja postępowania.

Hasło awaryjne

Wielu psychologów radzi, aby z zaufaną osobą ustalić hasło awaryjne, którym będzie mogła posłużyć się osoba narażona na przemoc. - Taką osobą godną zaufania może być rodzeństwo, dziadkowie, ktoś z rodziny, zaprzyjaźniona sąsiadka, albo wychowawczyni, która prowadzi z dziećmi e-lekcje i ma z nimi stały kontakt – mówi Magdalena Sękowska, psycholog i psychoterapeuta, dyrektor Kliniki Rodzina-Para-Jednostka Uniwersytetu SWPS w Poznaniu.

Podobne rozwiązania znane są już we Francji. Tam ofiary przemocy mogą sygnalizować konieczność interwencji w aptece, używając do tego kodu i wypowiadając lub zapisując gdzieś hasło: „Maseczka 19”.

W sieci powstało też wiele oddolnych inicjatyw. Jedną z nich jest stworzenie fikcyjnego sklepu internetowego, w którym ofiary przemocy mogą posługiwać się szyfrem, aby prosić o wsparcie. Ofiara będąca pod stałą kontrolą agresora zgłasza się więc wysyłając wiadomość e-mail, pytając o fikcyjny towar. W odpowiedzi, o ile to możliwe „otwartym tekstem” rozmawia o sytuacji z ekspertem lub - jeśli nie - prowadzi korespondencję ze sklepem, gdzie pod pozorem dyskusji o produktach, przy pomocy podtekstów informuje o swojej obecnej sytuacji, a składając rzekome zamówienie, wskazuje miejsce zamieszkania i interwencji służb. W ciągu pierwszej doby po pomoc zgłosiło się w ten sposób 40 osób.

Jak bronić się przed oprawcą?

Jednym z najbardziej szokujących fragmentów poradnika Rzecznika Praw Obywatelskich brzmi: „Jeśli nie masz możliwości ucieczki, schowaj się w rogu pokoju. Skul się, osłaniając rękoma twarz i głowę”. W sześciu punktach przeczytać można, jak zadbać o swoje bezpieczeństwo w sytuacji domowej agresji.

Czytamy m.in. by dokładnie obserwować działania osoby stosującej przemoc, żeby w odpowiednim momencie - wyprzedzająco, zareagować na zagrożenie. Warto nauczyć dzieci adresu domowego i numeru alarmowego 112, wskazać im gdzie zawsze znajduje się klucz od mieszkania oraz do kogo powinny pobiec w kryzysowej sytuacji. Dowiadujemy się, że dobrze jest wcześniej znaleźć sojuszników, rozmawiając szczerze na temat sytuacji w rodzinie np.: z zaufanym sąsiadem, przyjacielem czy koleżanką z pracy, w domu tymczasem znaleźć „bezpieczne miejsce”, gdzie nie ma potencjalnie groźnych przedmiotów czy twardej posadzki. „Uwięzienie” ofiar z oprawcami może być tragiczne w skutkach.

Instrukcja RPO zawiera też listę przedmiotów, które powinniśmy zabrać w momencie ucieczki. To dokumenty, leki, telefon z ładowarką, pieniądze i karta płatnicza, numery telefonów, klucze, obdukcje lekarskie, bielizna, szczoteczka do zębów oraz możliwie maseczki ochronne, rękawiczki, płyn do dezynfekcji.

Więcej przemocy w czasie izolacji

Dotychczasowe funkcjonowanie rodziny i to, że każdy miał swoje zajęcia w różnych miejscach sprawiło, że niektórych naszych zachowań i cech nie zauważaliśmy. Co więcej, nasze problemy mogliśmy „przegadać” na zewnątrz, np.: z kolegami. Poza tym z powodu ciągłego przebywania ze sobą spada nasz poziom zainteresowania drugą osobą, jesteśmy sobą zmęczeni.

- Zostając w domu każda rodzina musiała się skonfrontować z własnymi mechanizmami radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych. Frustracja może wywoływać zachowania agresywne lub takie, które w naszym odczuciu wcale zachowaniami agresywnymi nie mają być, ale są tak odbierane przez drugą osobę

– podkreśla psycholog Magdalena Sękowska.

Często jesteśmy napięci, rozdrażnieni, mówimy podwyższonym tonem głosu. To może powodować, że nasze komunikaty, choć takie nie mają być, są odbierane jako zaczepne, krytykujące, podawane z poirytowaniem. Sama sytuacja związana z koronawirusem powoduje, że w rodzinach, w których wcześniej nie było napięć, dochodzi do ich eskalacji. - Negatywne emocje, które wynikną między małżonkami, później przenoszone są na dzieci. One bardzo szybko się rozprzestrzeniają np.: z małżonka na małżonka, potem z rodzica na dziecko, a później z dziecka na psa, kota czy pluszową zabawkę – obrazuje psycholog.

Drugą kwestią jest to, że u osób, które miały problem z regulacją emocji może pojawiać się nadużywanie alkoholu, środków psychoaktywnych. - Także oglądanie agresywnych filmów czy filmów porno może powodować specyficzny rodzaj pobudzenia, które najczęściej w sposób niekontrolowany jest później wyładowywane na innych – wyjaśnia Sękowska.

Czytaj też: Koronawirus w Poznaniu: Psychologowie i psychoterapeuci oferują darmowe konsultacje telefoniczne i online

Trzecią stroną medalu jest to, że w rodzinach, w których już wcześniej były problemy, ale były one „zamiatane pod dywan”, wracają one ze zdwojoną siłą. - Są dwa rodzaje kłótni. Po pierwsze takie, które oczyszczają relacje. Wówczas ludzie mówią, co faktycznie czują, a jeśli potrafią wytrzymać do końca, dochodzą do próby określenia i rozwiązania problemu. Według badań same kłótnie nie są powodem do tego, aby powiedzieć, że związek jest nieudany. Jest jednak też drugi rodzaj kłótni, która wygląda trochę jak walka, gra, w której rani się drugą osobę. Jest w niej dużo pogardy, krytyki, lekceważenia, pokazywania nie tylko złych zachowań, ale mówienie, że ktoś jest bezwartościowy, jest nikim, albo żałuje się, że się poznało drugą osobę. To są komunikaty, które dotykają podstaw naszego bezpieczeństwa. Taki rodzaj kłótni jest eskalujący, powoduje brak porozumienia i rozwiązania problemu, wzmaga napięcie i niechęć do drugiego partnera – mówi Magdalena Sękowska.

Jak na to reagować? Nie możemy wchodzić ani w rolę ofiary, ani w rolę tego, kto atakuje i wymienia jeszcze gorsze cechy drugiej osoby. - Ważne jest, aby postawić granicę i powiedzieć: „nie chcę w ten sposób z tobą rozmawiać, nie podoba mi się to, ale zależy mi na rozmowie z tobą, spróbujmy coś zmienić”. Istotnie jest także mówienie w kategoriach „my”, a nie „ja”, podkreślając, że chodzi o nasz związek. To, że jakiś związek jest nieudany nie oznacza, że jeden czy oboje partnerzy są źli – dodaje.

Mamy jednak ograniczony wpływ na to, jak druga osoba się zachowuje. Może być tak, że mimo naszej interwencji druga osoba nie zaprzestanie obelg i krytyki. Wtedy ważne jest, aby spróbować pomyśleć, na ile jest to problem w parze, a na ile indywidualnej osoby, która nie radzi sobie z emocjami.

Nie możemy dać się wpędzić w poczucie winy i odczucie, że trzeba zasłużyć na dobre traktowanie. - Branie na siebie winy nie jest dobre, dużo lepsze jest zapraszanie do pogodzenia się, pozostając w pozycji partnerskiej, a nie uległej lub dominującej – zaznacza Sękowska.

Gdzie szukać pomocy?

Wiele placówek społecznych jest zamkniętych, o pomoc w czasie obowiązkowej izolacji jest dużo trudniej prosić. - Telefony pomocowe, jak błękitna linia, w dużym stopniu są wykorzystywane przez dzieci i młodzież. Rozmowa z drugą osobą pozwala na zmianę stanu przeżywania emocji, na nabranie dystansu. Poczucie bezpieczeństwa daje też to, że można dzwonić po pomoc na policję, straż miejską czy na inne służby. Najważniejsze jest, aby nie dać się mentalnie włożyć w rolę ofiary – mówi psycholog.

- Poczucie winy nas unieruchamia i powoduje, że o pomoc nie umiemy prosić. Tak samo jest w przypadku poczucia wstydu czy ochrony wizerunku rodziny, które skutecznie odciągają nas od szukania wsparcia. To dlatego, że dobra rodzina jest w naszym społeczeństwie bardzo wartościowana. Bycie dobrą matką, żoną, dobrze uczące się dzieci - to ważne wartości, do których dążymy

– wyjaśnia.

To, co się dzieje w rodzinie wynika z wielu procesów, często też utrwalonych, automatycznych zachowań, które wynieśliśmy z dzieciństwa. Każdy z nas za tę mieszankę bierze odpowiedzialność, ale jeżeli nie możemy sobie z tym poradzić, warto sięgnąć po pomoc. - Skorzystanie z wsparcia eksperta w dobrym momencie może dużo zmienić i niekoniecznie powodować rozstanie się. Gdy w rodzinie są dzieci wręcz trzeba szukać pomocy, bo one są kompletnie zależne od nas. Paradoks jest taki, że często to dzieci szukają pomocy, a nie rodzice – mówi Magdalena Sękowska.

Jeżeli słyszymy, że w naszym sąsiedztwie dzieje się coś złego, warto dać sygnał, że o tym wiemy. Istotne jest, aby nie atakować i np.: powiedzieć, że słyszymy, że jest jakiś problem i czy możemy jakoś pomóc. - Jeżeli nie zareagujemy, to jesteśmy tzw. widzami gry, która może skończyć się tragedią – zaznacza psycholog.

Często jednak boimy się sami interweniować, dbając o swoje bezpieczeństwo, więc zgłaszamy sprawę służbom. - Zgłaszanie się do instancji wyżej też jest dobre i jest przejawem odpowiedzialności. Ważne jest, aby pracownicy socjalni także monitorowali dane osoby, a nie reagowali dopiero wtedy, gdy pojawiają się kolejne informacje o przemocy. Gdy ofiara czuje, że nie jest sama, daje jej to siłę, aby przetrwać. Często jest tak, że osoba doświadczająca przemocy wcale nie chce się izolować, ze względu na poczucie miłości, przywiązania, przez wzgląd na dzieci, strach przed samotnością czy kwestie finansowe – wyjaśnia.

Niestety ludzie często wracają do podobnych schematów w relacjach. Wybierają podobnych partnerów czy nie potrafią inaczej reagować w niektórych sytuacjach. Jak wyjaśnia Magdalena Sękowska, negatywne emocje także wiążą nas w psychice z daną osobą. Mimo, że ktoś zrobił nam krzywdę, może być tak silnie istniejącą postacią w naszej głowie, że nieświadomie trudno będzie nam się od niej uwolnić. Możemy mieć zakodowane, że nie choć czegoś nie chcemy, ale trzeba to robić, aby druga strona miała poczucie spełnienia i żeby w domu „było dobrze”. Aby się od tego oderwać najważniejsza jest próba odbudowania swojego poczucia wartości.

- Przemoc, która nie ma wcześniejszej historii, może w dobie pandemii być przejawem niezaspokojonych potrzeb emocjonalnych, np.: poczucia bezpieczeństwa. Nie musi to być stały wzorzec relacji, bo w obliczu lęków, wątpliwości i napięć te emocje mogą się chwilowo uzewnętrzniać. Zachęcam, żeby skorzystać z rozmów online ze specjalistami, które mogą rozjaśnić nam wiele rzeczy. Być może jest to dobry moment na poszukanie nowych sposobów rozwiązywania problemów w rodzinie – kończy psycholog.

Pomocne numery telefonu:
• Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "NIEBIESKA LINIA" 800 12 00 02, numer czynny całą dobę
• Centrum Praw Kobiet Telefon interwencyjny tel.600 070 717 czynny całą dobę
Pomoc prawna i psychologiczna tel. (22) 621 35 37 czynny 10:00-16:00
• Fundacja Feminoteka tel. 888 88 33 88, pon- pt 8:00-20:00
• Niebieska Linia IPZ tel. (22) 668 70 00 czynny codziennie 12:00 -18:00
• Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę tel. 116 111 czynny całą dobę

Bezpłatne aplikacje mobilne (Apple Store i Google Play)
AvonAlert - aplikacja Fundacji Feminoteka i Avon
Twoja komenda - aplikacja Policji
Alarm112 - aplikacja MSWiA
Twój parasol - aplikacja Policji

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa promocyjna

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

Gabriela Jelonek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

promocja -50%

Gazeta online przez 90 dni za połowę ceny

55,00 110,00

Skorzystaj z promocji i ciesz się codziennym dostępem do gazety online przez 90 dni. Z tą ofertą oszczędzasz aż połowę ceny!

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.