Rozwody w Podlaskiem. Rozpada się co trzecie małżeństwo. Ale kościelne są trwalsze

Czytaj dalej
Fot. 123RF
Izabela Krzewska

Rozwody w Podlaskiem. Rozpada się co trzecie małżeństwo. Ale kościelne są trwalsze

Izabela Krzewska

Kryzysy w związku są nieuchronne. Jednak kiedy psuje się nam samochód, nie zostawiamy go na środku drogi, tylko szukamy mechanika - mówi terapeuta małżeński, Jarosław Żukowski.

Filip i Aneta poznali się przez internet osiem lat temu. Dobrze im się rozmawiało. Po miesiącu umówili się na randkę. Oczywiście na dyskotece. - To była miłość od pierwszego wejrzenia - wspomina Filip. Jego wybranka była niewysoką, apetyczną brunetką o krótkich włosach. Ciemne oczy, ładny uśmiech.

Łatwo zjednywała sobie ludzi. Członkowie jej rodziny mówią, że nigdy nie cierpiała na brak powodzenia u płci przeciwnej. Filip - raczej spokojny, trenował hobbistycznie piłkę nożną. Przy nowej dziewczynie zrobił się bardziej otwarty. Oboje lubili wypady za miasto. Po dwóch latach zamieszkali razem. Po trzech - chłopak się oświadczył. Było to w restauracji, w towarzystwie znajomych. Gdy padł na kolana, Aneta była zaskoczona. Ale zgodziła się od razu. Pobrali się trzy lata temu. Aneta miała wtedy 25 lat. Filip był o trzy lata starszy od niej. Na ich weselu bawiła się setka gości.

Wkrótce wzięli wspólnie kredyt na mieszkanie w Białymstoku. Na ponad 30 lat. Uwili gniazdko, po którym miały w przyszłości biegać ich dzieci.

- Wiadomo, zdarzały się kłótnie, ale wydawało się, że wszystko jest w porządku. Aż do moich urodzin. Chciałem wracać do domu, ona postanowiła zostać. Flirtowała ze znajomym. To już dało mi do myślenia. Tego wieczoru trochę wypiłem, przysnąłem. Gdy się obudziłem, ona dalej była z tym facetem. Zrobiłem jej awanturę. Wtedy wykrzyczała, że nie chce już ze mną być - wspomina Filip.

To było jak grom z jasnego nieba. On twierdzi, że chciał, ratować małżeństwo, ale ona była zdecydowana: to koniec!

- Nie można przecież nikogo zmusić do miłości - mówi mężczyzna.

Rozwody w Podlaskiem. Rozpada się co trzecie małżeństwo. Ale kościelne są trwalsze

W czasie sprawy rozwodowej na jaw wyszły wcześniejsze romanse Anety, a Filip „pluł sobie w brodę”, że nie dostrzegał sygnałów jej niewierności. Nie sprawdzał sms-ów, nie kontrolował, nie robił za przyzwoitkę, kiedy odwiedzali ją „koledzy”.

- Byłem naiwny - przyznaje dziś.

Rozwód zapadł z orzeczeniem o winie. Zaledwie rok po tym, jak zakochani poprzysięgli sobie przed ołtarzem, „i nie opuszczę cię aż do śmierci”. Aneta szybko wyszła za mąż po raz drugi. Filip został z mieszkaniem, kredytem i... złamanym sercem.

- Dotknęło mnie to wszystko. Na ponad miesiąc odciąłem się od świata. Ale wiedziałem, że czasu nie cofnę. Musiałem wyjść do ludzi - komentuje mężczyzna. - Staram się nie żyć przeszłością, chcę kiedyś założyć rodzinę. I zaufać kolejnej kobiecie.

Spotyka się teraz z kimś, ale nie wie, czy to coś poważnego. Na razie nie ma konkretnych planów małżeńskich.

Polki zdradzają po ośmiu latach

Victoria Milan, wiodąca internetowa strona randkowa dla ludzi w związkach, ale szukających dyskretnego romansu, opublikowała dane o średnim czasie, jaki mija od ślubu, zanim kobiety z Europy Środkowej zaczynają zdradzać swoich partnerów. Sześć najlepszych wyników osiągnęły Słowenki, Austriaczki, Polki, Słowaczki, Czeszki i Węgierki. W Słowenii panie zaczynają zdradzać po 6,2 lata od ślubu. Węgierki - dopiero po 15,2. A Polki? Trwają 8,6 lat w wierności (małżeństwa zawierają średnio w wieku 26,7 lat), a pierwszy romans nawiązują, gdy mają trochę ponad 35 lat.

- Jest wiele różnych przyczyn romansów. W niektórych sytuacjach brak namiętności w małżeństwie, podczas gdy więź emocjonalna jest mocna, staje się przyczyną podążania za naturalnymi instynktami - twierdzi Sigurd Vedal, założyciel Victoria Milan.

Są też sytuacje, gdy kobiety czują się odrzucone i niekochane, a wtedy uwagę, na którą zasługują, znajdują u innego mężczyzny.

Według portalu, przez wiele lat w Polsce małżeństwo było świętością. Z czasem jednak zmieniła się nasza kultura, a kobiety będące w nieudanych małżeństwach częściej szukają wolności i namiętności poza związkiem.

Pary coraz częściej rozstają się już po pierwszym kryzysie

Coraz większa liczba portali randkowych daje większą swobodę w spełnianiu swoich fantazji. Victoria Milan wzięła „pod lupę” niewierność kobiet, ale wiadomo, że zdradzają też mężczyźni.

Zdrada fizyczna czy emocjonalna - bardziej bolesna dla kobiet, obok niezgodności charakterów i nałogów któregoś z małżonków (alkoholizmu) to według Głównego Urzędu Statystycznego najczęstsze przyczyny rozwodów orzekanych przez polskie sądy. I jest ich coraz więcej. W samym woj. podlaskim jeszcze w 2000 r. na tysiąc mieszkańców było 1,2 rozwodów. Teraz to już 1,7. W Podlaskiem rozwodem statystycznie kończy się co trzecie małżeństwo. Bo w 2015 r. (to najaktualniejsze dane GUS opublikowane pod koniec grudnia ub.r.) zawarto w regionie blisko 6,1 tys. małżeństw. Rozwodów było prawie 2 tys.

Pociesza fakt, że wskaźnik małżeństw mamy jeden z najwyższych w kraju (5,1 na tysiąc mieszkańców, czyli tyle co w woj. podkarpackim, pomorskim, wielkopolskim; więcej było tylko w małopolskim - 5,2), a wskaźnik rozwodów jest w środku stawki i poniżej średniej krajowej (1,8).

Białostocka adwokat Agnieszka Zemke-Górecka, która od kilkunastu lat prowadzi sprawy rozwodowe, zauważa, że ludzie już nie próbują przezwyciężać problemów dnia codziennego.

- Gdy pojawiają się trudności, uciekają od nich - opowiada. - Co trzeci rozwód ma związek ze znajomością zawartą w internecie. Chodzi o zdradę, niekoniecznie opartą na seksie, ale związku emocjonalnym. Partnerzy nie potrafią tego wybaczyć.

Dodaje, że często pierwszy moment kryzysowy w małżeństwie zaczyna się po narodzinach dziecka, kiedy zmieniają się oczekiwania partnerów.

Potwierdza to Jarosław Żukowski, terapeuta małżeński z Pracowni Psychoterapii i Psychoedukacji „Integra” w Białymstoku.

- Po pojawieniu się dziecka przewartościowuje się relacja małżonków, którzy nie są w stanie dawać sobie tyle uwagi, co na początku związku. Żona jest wiecznie przy dzieciach, mąż skupiony na pracy. Ich więź słabnie. Wówczas koleżanka z pracy czy kolega staje się bardziej atrakcyjny, empatyczny niż własny partner. W związku z tym pojawia się zdrada. Sięgamy też po alkohol, żeby rozładować stres w związku, w pracy czy w innych sferach życia. To objawy kryzysu. Jest złość, jest dystans, który może kończyć się rozwodem - opowiada Jarosław Żukowski. Mówi, że najwięcej jego pacjentów przechodzi właśnie ten okres. - Mówię do nich: „Jesteście na froncie i wszyscy do was strzelają. Rodzice - bo mają oczekiwania. Strzelacie sami do siebie - bo macie wobec siebie oczekiwania, dzieci czegoś od was chcą, pracodawca... Nie ma gdzie się schronić, można zgłupieć”.

Rozwodzą się nawet 60-latkowie

Nie tylko młodzi małżonkowie korzystają z terapii. I wcale nie oni rozwodzą się najczęściej. Według GUS w Podlaskiem najwięcej pozwów rozwodowych (bo co czwarty) wniosły osoby w wieku 40-49 lat (523 na 1975 rozwodów w 2015 r.). W drugiej kolejności 30-34-latkowie (19 proc.). Na trzecim miejscu są osoby między 50. a 59. rokiem życia (306, czyli 15 proc.). Większość, bo 60 proc. rozwodów była wśród małżeństw z dziećmi.

Co ciekawe, do sądów wpłynęło też 66 pozwów rozwodowych od mieszkańców Podlaskiego, którzy mają po 60 lat i więcej (6 proc. pozwów). Zarówno prawnicy, jak i psycholodzy przyznają, że zwłaszcza kobiety starają się utrzymywać związek, dopóki dzieci nie dorosną. Żeby miały ojca i matkę, żeby nie były wytykane palcami w szkole. Gdy pociechy zdadzą maturę, usamodzielnią się, wyprowadzą z domu, zaczyna się fala rozwodów. Na tym etapie małżeństwa wiele osób zgłasza się na terapie.

Ale dodaje, że kryzysy w związkach pojawiają się na różnych etapach życia i najczęściej są to momenty przełomowe, a nie tylko wynikające z syndromu „opuszczonego gniazda”.

- My jako jednostka przeżywamy też pewne kryzysy, bo zmieniamy szkołę, pracę, tracimy kogoś ważnego. Kryzysy w związku są nieuchronne. Jest jednak pytanie, czy oznaczają one koniec związku. Jeśli ktoś widzi cień szansy, warto próbować naprawić relacje. Jak nam się psuje samochód, nie zostawiamy go przecież na środku drogi, tylko szukamy mechanika - podkreśla psychoterapeuta.

Niektórzy stosują dość nietypowe rozwiązania. Jeden z białostockich adwokatów opowiada, jak zgłosiło się do niego starsze małżeństwo. Chodziło o spisanie kontraktu. Żona chciała, żeby mąż zobowiązał się do zabierania ją na spacer dwa razy w tygodniu i raz w miesiącu do kina czy teatru.

- Małżeństwo opiera się na oczekiwaniach zaspokojenia potrzeb własnych, wręcz konsumenckich - tłumaczy dr Katarzyna Sztop-Rutkowska, socjolog z Uniwersytetu w Białymstoku. - Gdy nasze potrzeby nie są zaspokajane, rozwodzimy się i szukamy innego sposobu, np. rozwodzimy się i szukamy innego partnera.

Najwięcej rozwodów w przeliczeniu na tysiąc ludności jest w Białymstoku i Suwałkach (prawie 2,3). Inaczej sytuacja wygląda w trzecim pod względem wielkości mieście w województwie - w Łomży ten współczynnik wynosi tylko 1,87.

- Zarówno w Polce, jak i w woj. podlaskim więcej rozwodów następuje w dużych miastach. W mniejszych społecznościach większe jest i przywiązanie do tradycji, i kontrola społeczna, czyli system nakazów i zakazów, które skłaniają ludzi do konformizmu wobec przyjętych norm - tłumaczy dr Małgorzata Dziekońska, socjolog migracji z UwB.

Mimo tezy, że rozbicie rodziny powodowane jest też emigracją zarobkową, części województwa o największym współczynniku migracji nie są w czołówce na skali rozwodowej. W powiecie siemiatyckim rozpadło się w 2015 r. 24 proc. małżeństw, a w monieckim - 22 proc.

Ślub kościelny - mocniejszy

Generalnie Podlaskie jest bardzo tradycyjnym społeczeństwem w sensie mentalnym. Widać to po wynikach wyborów politycznych, w których ujawniają się poglądy prawicowo-konserwatywne. Wciąż też silna jest rola Kościoła.

Dowód? Spośród małżeństw, które się rozpadły, tylko 30 proc. stanowią zawarte w kościele. Wśród osób, którzy razem co niedzielę chodzą do kościoła na mszę św., odsetek rozwodów wynosi 2 proc., a wśród tych, którzy razem codziennie się modlą, jedynie 0,07 proc.

- Badania pokazują też bardzo wyraźnie, że rozwodów jest znacznie mniej między ludźmi bardziej gorliwie praktykującymi swoją wiarę - komentuje ks. Andrzej Dębski, rzecznik kurii białostockiej. - Z jednej strony to cieszy, że liczba rozwodów w naszym regionie jest niższa niż w pozostałych częściach Polski, z drugiej - to zawsze smutne, że jest ich nadal tak dużo. Sakrament przecież zawiera się na całe życie. Przyczyn tej sytuacji jest bardzo wiele. Pewnie wygodniej jest mieszkać „na próbę” bez zobowiązań i odpowiedzialności. Być może przyczyną jest jakaś niedojrzałość, niechęć podjęcia obowiązków małżeńskich czy rodzicielskich. Każdy rozwód to jakaś inna historia i dramat ludzi, szczególnie dzieci - dodaje rzecznik.

Rzeczywiście liczba zawieranych w Podlaskiem małżeństw maleje. W 2010 r. było ich 7 tys., w 2014 r. - 6135, a rok później - 6061. Wiele par decyduje się na życie „na kocią łapę”. Z ostatniego spisu powszechnego ludności wynika, że 1,8 proc. w Podlaskiem to rodziny żyjące w konkubinacie, czyli o 50 proc. więcej niż dekadę wcześniej.

Dają sobie drugą szansę

Rozwód nie przekreśla ponownego założenia obrączki na palec. Widać to po danych GUS. Małżeństwa między osobami, które w rubryce „stan cywilny” mają wpisane „rozwodnik”, wcale nie należą do rzadkości. I częściej to kawalerowie żenią się z rozwódkami. Takich ślubów było w 2015 r. 272. Panien z rozwiedzionymi - 207. A przypadków, gdzie obie strony mają za sobą formalny związek - 239.

Imiona bohaterów zmieniliśmy.

Źródła: www.victoriamilan.pl/blog; Rocznik Statystyczny Województwa Podlaskiego 2016; NSP 2011. Gospodarstwa domowe i rodziny w województwie podlaskim. Charakterystyka demograficzna

Izabela Krzewska

W Gazecie Współczesnej pracuję od 2009 roku.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.