Seks uprawiamy coraz rzadziej. I coraz... krócej

Czytaj dalej
Fot. pixabay
Urszula Ludwiczak

Seks uprawiamy coraz rzadziej. I coraz... krócej

Urszula Ludwiczak

Do mojego gabinetu przychodzi coraz więcej mężczyzn uzależnionych od pornografii i masturbacji - mówi Aneta Wróblewska, seksuolożka i psychoterapeutka z Ośrodka Psychoterapii i Seksuologii „Amalteja” w Białymstoku. Jak się kochamy? Oto wyniki najnowszego raportu „Seksualność Polaków 2017“.

- Z najnowszego raportu „Seksualność Polaków 2017”, przygotowanego przez prof. Zbigniewa Izdebskiego, wynika, że tylko 42 proc. dorosłych Polaków jest zadowolonych ze swojego życia seksualnego. To dużo mniej niż pokazywały poprzednie badania, bo np. w 2011 zadowolonych było aż 68 proc. mężczyzn i 67 proc. pań. Spada też nasza aktywność seksualna. Deklaruje ją zaledwie 76 proc. badanych, podczas gdy w 1997 r. - 85-86 proc. Czy te wyniki są dla pani zaskakujące?

- Zależy jak na nie spojrzymy. Z jednej strony na obniżenie aktywności seksualnej może mieć wpływ nasz styl życia z narastającymi trudnościami w radzeniu sobie ze stresem, pośpiech, ciągłe zmęczenie i brak czasu na tzw. „wszystko”. Z drugiej strony uwagę zwraca fakt dużego zróżnicowania w grupach wiekowych - w grupie 30-49 lat zadowolonych ze swojego życia seksualnego jest aż 70 proc. badanych, a w wieku ponad 50 lat - tylko 36 proc. . Poza tym jedna trzecia ankietowanych właściwie nie określa jasno swego nastawienia do sfery seksualnej. Niezadowolonych jest tylko 13 proc. badanych...

- Ale zakładając, że tylko 42 proc. Polaków jest zadowolonych ze swojego życia seksualnego, a jedynie dla 40 proc. seks odgrywa istotną rolę, to najlepiej chyba nie jest?

- No tak. Ale też duże znaczenie ma zadawane pytanie i to, jak badany je rozumie. Jak można zrozumieć pytanie „jaką rolę ogrywa dla nas w życiu seks?” Zależy, jaki kontekst weźmiemy pod uwagę. Jeśli np. kobieta jest czynna zawodowo, jest żoną, przyjaciółką, matką dwójki małych dzieci, to może jej być trudno się ustosunkować do roli seksu w tych kontekstach, czy porównywać te różne sfery - macierzyństwo i seks.

Poza tym seks jest szerokim pojęciem - czy chodzi o samą penetrację?, a może wchodzi w to masturbacja?, a co z grą wstępną? Co jest ważniejsze - akt seksualny, czy emocjonalność, okazywana czułość, bliskość, intymność, namiętność też związane z seksualnością?

Jeżeli więc pada pytanie, jaką rolę pełni dla nas seks obecnie w całym życiu, to nie musi być to najistotniejsza sfera, ale też nie świadczy to o patologii. Seks czy seksualność są wpisane w cały kontekst funkcjonowania człowieka.

Z badań wynika, że dla mężczyzn (48 proc.) seks ma większe znaczenie, niż dla kobiet (34 proc.). Ale też badania seksualności kobiet pokazują, że od 20 lat około jedna trzecia kobiet ma małe potrzeby seksualne lub ich brak. Poza tym, trzeba wziąć pod uwagę, że u kobiet istotną rolę pełnią inne czynniki, związane z cielesnością, jak dotyk, pieszczoty, okazywanie czułości.

- Z raportu wynika, że najmniejsze znaczenie ma seks dla osób po 50. roku życia. Zainteresowanie tą sferą wykazuje tylko 21 proc. badanych, w tym 27 proc. panów i 16 proc. pań.

- Z jednej strony może to wynikać z problemów zdrowotnych, nasilających się właśnie w okresie dojrzałości i starości, trudności związanych z okresem menopauzy czy andropauzy, ale też z braku partnerów seksualnych.

Z drugiej strony, seks ma związek z jakości relacji między dwojgiem ludzi. Jeśli para nie dba o związek, do tego dochodzi syndrom pustego gniazda i okazuje się, że ludzie są bardziej obok siebie niż ze sobą, to to też znacząco obniża zainteresowanie seksualnością.

Choć są badania pokazujące, że 60 proc. Polek po 70-ce jest aktywnych seksualnie poprzez masturbację, a z życia seksualnego czerpią taką samą satysfakcję jak 35-latki. W dobrych związkach dojrzały seks może dawać ogromną przyjemność, wynikającą z większej świadomości siebie, partnera, wzajemnych oczekiwań i poczucia bezpieczeństwa.

Do mojego gabinetu przychodzi coraz więcej mężczyzn uzależnionych od pornografii i masturbacji - mówi Aneta Wróblewska, seksuolożka i psychoterapeutka z Ośrodka Psychoterapii i Seksuologii „Amalteja” w Białymstoku. Jak się kochamy? Oto wyniki najnowszego raportu „Seksualność Polaków 2017“.

- Ciekawe jest to, że Polacy coraz rzadziej zmuszają się do seksu. Jeśli nie chcą, nie współżyją.

- To akurat optymistyczny wniosek. Wynika ze wzrostu świadomości własnej seksualności, norm i praw oraz zmiany obyczajowości. Kiedyś seks często był obowiązkiem małżeńskim. Odmowa mogła nieść przykre konsekwencje. Teraz jest większa świadomość funkcji seksualności i możliwości ich realizacji.

Myślę, że partnerzy dają sobie większe prawo powiedzenia „nie”, choć wciąż jeszcze obowiązują mity np., że mężczyzna zawsze ma mieć ochotę, zawsze ma być w gotowości i że to głównie on odpowiada za satysfakcję z aktu seksualnego. Niestety, jeśli podchodzimy do seksu jak do obowiązku, jeśli jest w tym jakikolwiek element przymusu, to trudno czerpać z tego przyjemność.

- Zaledwie 3 proc. badanych przyznało, że do relacji seksualnej doszło u nich już na pierwszym spotkaniu. Prawie połowa Polaków współżycie zaczynała dopiero po dłuższej znajomości.

- To bardzo optymistyczne. Może to efekt namiastek edukacji seksualnej, czy też powszechnego dostępu do mediów, artykułów, poradników seksuologicznych, wiedzy o roli pierwszego razu w dalszym rozwoju seksualnym i roli seksu w relacji partnerskiej. Myślę też, że mimo wszystko teraz rodzice częściej rozmawiają z dziećmi o seksie niż kiedyś. Chcę wierzyć, że też częściej uczy się młodych ludzi szacunku do siebie, własnego ciała, własnej seksualności, emocjonalności. Największą satysfakcję można osiągnąć przez połączenie sfery emocjonalnej z seksualną. I to pewnie funkcjonuje w świadomości społecznej.

- Mniej optymistyczne jest za to przyzwolenie na romans i zdradę. Na seks poza stałym związkiem godzi się 17 proc. badanych. Zdecydowanie przeciwko jest 37 proc.

- Niestety, jest na to jakieś przyzwolenie, być może związane ze zmianą obyczajowości. Ale zmiany społeczne niosą też za sobą coraz większą trudność u młodych osób w byciu blisko. Do tego dochodzą coraz częściej pojawiający się cyberseks, zdrady internetowe, wirtualne związki, które też są przecież formą zdrady.

Poza tym to trochę błędne koło: im większe przyzwolenie, tym więcej zdrad, im więcej zdrad, tym bardziej stają się normą i tym większe przyzwolenie na nie. Zdrada to zaproszenie trzeciej osoby do relacji intymnej. I trzeba pamiętać, że -niezależnie od formy - zdrada to zdrada i że potem już nigdy nie będzie tak samo.

Badanie „Seksualność Polaków 2017” to piąta już edycja badań prof. Zbigniewa Izdebskiego.

- Pewnie dlatego 71 proc. spośród tych, którzy zdradzili partnera, do zdrady się nie przyznało. Gdy partner dowiedział się o zdradzie, w 35 proc. przypadków związki się rozpadły, w 25 proc. - związki trwają, ale relacje uległy pogorszeniu. Gdy zaś partner nadal tkwi w nieświadomości, że został zdradzony, dla większości zdradzających związek się nie zmienił...

- Tylko to nie jest już to samo, bo może związek teoretycznie się nie zmienił, ale relacja się zmieniła na pewno. Ja zawsze mówię, że można być razem, ale i obok siebie.

Choć są pary, które po zdradzie podejmują terapię małżeńską i są w stanie z tego kryzysu wyjść obronną ręką, podejmując pracę nad sobą, mogą stworzyć nową jakość związku. To się może udać, ale pod warunkiem, że włoży się ogromny wysiłek w taką pracę nad związkiem.

- Z badań wynika też, że skróciła się nasza gra wstępna i długość samego aktu seksualnego (z 18,6 minut w 2001 do 14,3 minuty w 2017). Coraz mniej mamy czasu na wszystko, także na seks?

- Niestety, badania pokazują, że czas gry wstępnej znacznie się skrócił (z 20,6 minut w 2005 r. do 15,1 minuty w 2017). A przecież zwłaszcza dla kobiet gra wstępna ma bardzo istotne znaczenie, w kontekście dalszego przebiegu aktu seksualnego. Dla części kobiet, które mają problem z osiągnięciem orgazmu, bardzo ważna jest ta maksymalna przyjemność, którą mogą czerpać nie z penetracji, a z kontaktu, pieszczot i pobudzania w czasie gry wstępnej. Jeśli chodzi o mężczyzn, to coraz częściej, mimo młodego wieku, mają oni problem z utrzymaniem erekcji, z przedwczesnym wytryskiem.

Uwagę zwraca też fakt podwojenia liczby osób masturbujących się! Masturbacja jest bardziej dostępna, wymaga znacznie mniej wysiłku, przynosi szybsze zaspokojenie. Niestety, do mojego gabinetu przychodzi coraz więcej mężczyzn uzależnionych od pornografii i masturbacji. To wszystko efekt naszych czasów.

- A chyba warto dbać o tę seksualną sferę naszego życia.

- Bardzo. Bo zdrowie człowieka to też zdrowie seksualne. Bez zadbania o tę sferę nie dbamy w pełni o jakość swego życia, a to ważny element naszego ogólnego zdrowia. Dobry seks przynosi mnóstwo korzyści w różnych obszarach funkcjonowania. Jeśli pojawiają się trudności, z którymi trudno się uporać, warto poprosić o pomoc specjalistę. Zawsze warto szukać rozwiązań, które pomogą osiągnąć satysfakcję w życiu intymnym. To od nas zależy, jak wygląda i jak będzie wyglądał nasz seks za jakiś czas.

Urszula Ludwiczak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.