SM Słoneczny Stok w sądzie. Pozwana przez mieszkańców za ciepło (zdjęcia, wideo)

Czytaj dalej
Fot. Anatol Chomicz

SM Słoneczny Stok w sądzie. Pozwana przez mieszkańców za ciepło (zdjęcia, wideo)

9 tys. zł dopłaty za ogrzewanie? To nie może być prawda - uznali lokatorzy SM Słoneczny Stok. I poszli do sądu. Utrzymywali stałą temperaturę, ale i tak ich rachunki za ogrzewanie zaczęły lawinowo rosnąć.

To jest gra losowa, która nazywa się „Nie daj sie złapać sąsiadom na odkręconym kaloryferze”. Nie zostałem o niej poinformowany, ani zaproszony - mówi Marcin Smoleński.

Mieszka w bloku przy ul. Zielonogórskiej z partnerką Izabelą Stankiewicz. Spółdzielnia mieszkaniowa Słoneczny Stok wyliczyła, że za sezon grzewczy 2015-2016 mają zapłacić ponad 9 tys. zł. Nie godzą się na to i pozwali spółdzielnię do sądu za zawyżone ich zdaniem opłaty za centralne ogrzewanie.

Proces rozpoczął się wczoraj przed Sądem Okręgowym w Białymstoku. Beata Jakubowska, pełnomocnik spółdzielni, przekonywała, że opłaty naliczono prawidłowo i zgodnie z regulaminem.

- Wyliczono nam koszt ogrzewania rocznego na ponad 9 tys. zł. Przyszła dopłata 2,5 tys. zł i czynsz za mieszkanie 84-metrowe wyniósł ponad 1200 zł. Tego już było za dużo. Zdecydowaliśmy się sprawdzić, dlaczego są takie opłaty. Okazuje się, że ponosimy koszty za tych, którzy mają wyłączone kaloryfery, a nie za to, ile ciepła rzeczywiście zużyliśmy - mówiła przed rozprawą Izabela Stankiewicz.

Tłumaczyła, że dbała o to, by temperatura w mieszkaniu nie przekraczała 22 stopni Celsjusza. Mimo to naliczono jej wysoką dopłatę, podczas gdy niektórzy sąsiedzi roczne koszty ogrzewania mieli na poziomie 1000-3000 zł. Wspólnie z partnerem Marcinem Smoleńskim wytoczyła proces spółdzielni Słoneczny Stok za niesprawiedliwie naliczone koszta ogrzewania w sezonie 2015-2016. Wcześniej para starała się o zdemontowanie podzielników ciepła i przejście na naliczanie opłaty w systemie metrażowym. Spółdzielnia się na to nie zgodziła.

Radca prawny spółdzielni Beata Jakubowska przekonywała, że opłaty naliczono prawidłowo i zgodnie z regulaminem. Przyznała jednak, że poszczególni mieszkańcy nie płacili za realnie zużyte ciepło w swoim mieszkaniu, bo podzielniki dzielą tylko ciepło rozdysponowywane na cały budynek.

Kolejna rozprawa - 2 czerwca. Spółdzielnia będzie musiała wskazać, ile było impulsów za ogrzewanie w mieszkaniu pozywającej pary.

Problem wysokich dopłat za centralne ogrzewanie najczęściej zgłaszają nam mieszkańcy właśnie spółdzielni Słoneczny Stok.

- U nas tego problemu nie ma - zapewnia Leszek Lachowski, prezes Wielkoblokowej. - Co więcej, w ostatnich latach stawki za ogrzewanie dla naszych mieszkańców spadły o ok. 20 procent. To efekt docieplania budynków i regulacji węzłów ciepłowniczych.

Także Czesław Drozdowski, wiceprezes spółdzielni Zachęta zapewnia, że u nich mieszkańcy nie mają problemów z dopłatami. A każda sprawa jest wyjaśniana na bieżąco.

- Nie sądzę, by ta sprawa poruszyła lawinę pozwów na spółdzielnię - uważa Łukasz Kruczkowski, adwokat z Białegostoku. - Należy poczekać na prawomocne wyroki, a najlepiej orzeczenia Sądu Najwyższego. Każda sprawa jest inna i należy ją oceniać indywidualnie.

Kłopotliwe podzielniki ciepła

Problem z wysokimi dopłatami za centralne ogrzewanie w spółdzielni Słoneczny Stok nie jest nowy. Niemal co roku mieszkańcy tej spółdzielni zwracają się do nas z prośbą o pomoc. Ale od sezonu 2015/16 miało być inaczej. Spółdzielnia zmieniła sposób rozliczania ogrzewania i prezes Jerzy Cywoniuk w ubiegłym roku zapewniał, że kłopotów z dopłatami już nie będzie.

Tak się jednak nie stało. W styczniu 2017 roku mieszkańcy otrzymali nowe rachunki. Znów na bajońskie sumy. W kiosku przy ul. Stromej 28 zorganizowali punkt, gdzie można było podpisać się pod reklamacją, którą mieli wysłać do władz spółdzielni. Nie godzili się na dopłaty i żądali ich umorzenia.

Do ministerstwa sprawiedliwości wysłali także petycję, pod którą zebrali ponad tysiąc podpisów.

- Te dopłaty to problem od pięciu, sześciu lat. Składaliśmy już nawet zawiadomienia do prokuratury, ale nic się nie zmieniło. Były też sprawy w sądzie i te ludzie wygrywali. Nacisk społeczny powinien sprawić, by zarząd zmienił zasady opłat - mówił „Porannemu” Paweł Backiel, społecznik z osiedla Słoneczny Stok.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.