Smoleńsk - PiS uderza w spokój zmarłych [rozmowa]

Czytaj dalej
Fot. Sławomir Mielnik
Roman Laudański

Smoleńsk - PiS uderza w spokój zmarłych [rozmowa]

Roman Laudański

Rozmowa z dr MAGDALENĄ MATEJĄ, medioznawcą z UMK w Toruniu.

- Warto było wydawać pieniądze na film "Smoleńsk", który już zszedł z kinowych ekranów? Miał być hit, a tu nie spotkał się z większym zainteresowaniem.
- Z perspektywy twardego, 30-procentowego elektoratu Prawa i Sprawiedliwości było warto. Ten film miał moc integrującą i wzmacniającą tę grupę wyborców. Dobrowolnie szli na ten film z reguły ci, którzy byli ciekawi dzieła powstającego nie bez trudności i przeszkód. Były też seanse organizowane dla szkół, instytucji i najróżniejszych stowarzyszeń. Uczestniczyłam w pokazie zorganizowanym przez bydgoski oddział "Frondy", który miał kilka odsłon i rozgrywał się na podobieństwo rytuału. Poza filmem "Smoleńsk" odbyła się też dyskusja z dwoma aktorami - odtwarzającym główną rolę Lechem Łotockim i Jerzym Zelnikiem. Pan Zelnik wygłaszał tezy jeszcze dalej idące niż te, które wypowiada Antoni Macierewicz. A po dyskusji, podczas której nie padł ani jeden głos sprzeczny z wizją autorów tego dzieła, przeciwnie, widzowie byli zadowoleni i jednomyślni w sprawie przyczyn katastrofy, odmówiono kilka modlitw.

Dla pewnego środowiska film "Smoleńsk" to niezbywalny element dominującej obecnie narracji, musiano go po prostu zrealizować. No i po raz pierwszy pokazano w filmie wybuch samolotu prezydenckiego, o którym wcześniej tylko mówiono. Obraz ma znacznie większą siłę oddziaływanie niż słowo...

- Czy mamy teraz kolejną odsłonę wojny smoleńskiej? PO powołała komisję prostującą kłamstwa PiS, a PiS - w tym samym celu - powołał kontrkomisję poselską.
- Platforma Obywatelska reaguje o sześć lat za późno. Obecne działania rządzących mają często swe źródło w zaniechaniach i zaniedbaniach PO. Od 2010 należało tłumaczyć społeczeństwu przyczyny katastrofy i budować właściwy pijar wokół tej tragedii. Natomiast interesujące dla mnie jako badacza m.in. języka mediów jest to, że Platforma przechwyciła środki językowe charakterystyczne dla czasów, kiedy rządziła koalicja PO-PSL, a PiS było w opozycji. Chodzi mi o słowo "kłamstwo". Teraz PO próbuje wykazać, że to, co robi minister Macierewicz i jego podkomisja, komisja - jest kłamstwem. A kiedy rządziła PO, to kłamstwo w sprawie wyjaśniania przyczyn katastrofy zarzucał jej właśnie Antoni Macierewicz. Mamy całkiem sprytne obrócenie wektora. Prawdopodobnie ktoś, może nawet specjalista od komunikowania, podpowiedział Platformie, że tak ma działać. Niestety, z przekazów tych wszystkich komisji i podkomisji zrodzi się jeszcze większy chaos informacyjny. Na tym chaosie skorzysta raczej strona popularyzująca wątek spiskowy i zamachowy.



- Przez rok rządów PiS dowiedzieliśmy się czegoś nowego na temat katastrofy?
- Nie dowiedzieliśmy się niczego nowego. Niemoc śledczą nowych "ciał" powołanych do wyjaśnienia katastrofy obrazują kpiarsko - sensacyjne doniesienia mediów, w których przedstawia się materiały od lat dostępne w internecie jako kluczowe dla opracowywanych ekspertyz. Charakter gorących newsów zyskują publikacje, do których sieciowi "tubylcy" mieli nieograniczony dostęp od czasu katastrofy. Ci, co zarządzają narracją o Smoleńsku, dopiero teraz je odkryli? To by świadczyło o ich naiwności, nieporadności i braku orientacji w nowoczesnych technologiach informacyjno-komunikacyjnych. To obnaża poniekąd słabość specjalistów i zespołów PiS.

- Doszła sprawa bulwersującej część rodzin smoleńskich decyzji o ekshumacjach. Czy PiS złamało tabu szacunku o zmarłych i to przed listopadowym świętem?
- PiS wykazuje niekonsekwencję we własnej propagandzie. Proszę zauważyć, że do 2015 roku PiS obwiniał PO za działania przeciwko interesowi rodzin ofiar. Tymczasem w celu znalezienia dowodu na obecność materiałów wybuchowych w samolocie także PiS godzi w interes rodzin smoleńskich, a przynajmniej części z nich. Oczywiście działanie prokuratury jest zgodne z prawem, ale jest jeszcze szacunek dla zmarłych, prawo do sprawowania kultu i pielęgnowania pamięci o nich. PiS uderza w wartość - w spokój zmarłych - i także w prawo do sprawowania kultu. Do 2015 roku PiS argumentował, że działania koalicji PO-PSL godzą w rodziny smoleńskie, bo niemożliwe jest dotarcie do pełni informacji o przyczynach katastrofy. Teraz PiS naraża się na analogiczne zarzuty, odmawiając części rodzin smoleńskich racji w sprawie niewyrażenia zgody na ekshumację szczątków ich bliskich. Nie szanuje się głosów współmałżonków i dzieci, traktujących o cierpieniu emocjonalnym i duchowym. Takie decyzje i procedury unieważniają zasadność wcześniej realizowanej strategii komunikacyjnej.


"Smoleńsk" pobije rekordy oglądalności?

Smoleńsk - PiS uderza w spokój zmarłych [rozmowa]
archiwum "Gazety Pomorskiej" Dr Mateja: - Do 2015 roku PiS argumentował, że działania koalicji PO-PSL godzą w rodziny smoleńskie.
Roman Laudański

Nieustającą radością w pracy dziennikarskiej są spotkania z drugim człowiekiem i ciekawość świata, za którym coraz trudniej nam nadążyć. A o interesujących i intrygujących sprawach opowiadają mieszkańcy najmniejszych wsi i największych miast - słowem Czytelnicy "Gazety Pomorskiej"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.