Sport daje im przyjemność, chcą się nią podzielić z chorymi dziećmi

Czytaj dalej
Fot. Archiwum Hospicjum Alma Spei
Majka Lisińska-Kozioł

Sport daje im przyjemność, chcą się nią podzielić z chorymi dziećmi

Majka Lisińska-Kozioł

Rusza II edycja najdłuższego w Polsce biegu charytatywnego na rzecz hospicjów dziecięcych „Od Helu po Halny”. Na szczycie Giewontu biegacze chcą stanąć 21 czerwca. Pokonają 850 kilometrów. Pieniądze dla Alma Spei będą zbierać dzięki serwisowi zrzutka.pl

Bieganie w Hospicjum Alma Spei zaczęło się od pasji wolontariuszy, ich przyjaciół oraz znajomych, pracowników hospicjum oraz rodziców podopiecznych. Wszyscy trenowali dla siebie. Z czasem pomyśleli, że skoro sport daje im tak wiele przyjemności, to powinni się nią podzielić i wykorzystać dla dobra słabszych oraz chorych. Dla podopiecznych hospicjum.

Maraton to nie przelewki

Łukasz Ostręga kocha bieganie. Wiosną 2016 roku, jakoś tak przed Maratonem Krakowskim, postanowił stworzyć hospicyjną drużynę długodystansową.

- Ale maraton to nie przelewki. Trzeba było mieć biegowe doświadczenie. Kto je miał dostał ufundowany przez sponsorów strój sportowy - mówi. Nie wszyscy, którzy zgłosili się do tamtego biegu byli bezpośrednio związani z hospicjum, ale chcieli startować w jego barwach. W razie potrzeby, gdyby trzeba było się skrzyknąć lub uzupełnić skład, postanowił wykorzystywać media społecznościowe.

- Zdarzyło się na przykład, że dzień przed startem do biegu jeden z członków naszej grupy musiał się wycofać. Wystawiłem pakiet do biegania na Facebooku. Chętny zawodnik dostał darmowy pakiet biegacza, a potem wpłacił darowiznę dla hospicjum - opowiada pan Łukasz.

Dziś ma satysfakcję, bo drużyna się rozrasta. Zaproszenia przyjmuje coraz więcej regularnie biegających osób i można wystawiać nawet kilka hospicyjnych reprezentacji.

- Na stałe jest nas piętnaścioro, ale w maratonach startuje najwyżej kilkoro, bo dłuższa trasa wymaga kondycji i samozaparcia - mówi Robert Rajca, koordynator wolontariuszy Hospicjum Domowego Alma Spei.

Bieganie wciąga

Robert wiele razy przymierzał się do biegania. Spróbował i teraz nie wyobraża sobie, że mógłby nie trenować. Dlatego wplata bieganie pomiędzy obowiązki zawodowe i domowe. Właśnie wrócił z Lasu Wolskiego. Szlifuje formę, bo za kilka dni kilkuosobowa grupa Alma Sport dołączy do biegu charytatywnego od „Helu po Halny”. Hospicyjna drużyna chce przebiec odcinek Wadowice - Maków Podhalański, który liczy 27 kilometrów.

- Już się cieszę - mówi Robert Rajca. I ma ku temu powód, bo Fundacja HA HA - wraz z partnerami biegu: Ogólnopolskim Forum Pediatrycznej Opieki Paliatywnej i Fundacją Hospicyjną - postanowiła, że 250 tysięcy złotych zebrane w trakcie pokonywania całej 850 kilometrowej trasy przypadnie właśnie Alma Spei. Radości nie kryje też jego szefowa doktor Małgorzata Musiałowicz. - Trzymam kciuki, żeby się udało; i sportowo, i charytatywnie. Tym bardziej, że oprócz Roberta Rajcy w Wadowicach wystartuje też hospicyjna pielęgniarka z mężem, hospicyjny psycholog i kilku wolontariuszy. No i będzie wśród nich tata Paulinki.

Zdjęcie na koszulce

Łukasz Sporek biega, bo dostał zaproszenie jako rodzic dziecka, które znajdowało się pod opieką Hospicjum Domowego Alma Spei. Paulinka odeszła w sierpniu zeszłego roku. Trzy dni po czwartych urodzinach. Niedługo potem Łukasz pojawił się na starcie pierwszego w życiu półmaratonu. Może dlatego, że wcześniej był zgłoszony, może po to, by się czymś zająć i po prostu zmęczyć.

- Pomyślałem, że spróbuję, choć dotąd biegałem raczej rekreacyjnie - mówi. - Na początku podkręciłem tempo, więc pod koniec brakło mi sił. Ale dotarłem do mety. I to było dla mnie wtedy najważniejsze - opowiada. - Jeszcze niedawno to ja mobilizowałem córeczkę do walki o życie. Teraz to raczej ona wspiera mnie i jakimiś swoimi sposobami dodaje mi sił - opowiada. - Więc gdy dopada mnie kryzys na trasie, myślę o Paulince. Ona jest skutecznym motywatorem. Bo moje zmęczenie to drobiazg w porównaniu z tym, co moje dzieciątko musiało przejść w ciągu swojego krótkiego życia.

Dziewczynka urodziła się ciężko chora, choć do dzisiaj lekarze nie potrafią odpowiedzieć, dlaczego tak się stało. Nie poruszała się, oddychała dzięki rurce tracheostomijnej, miała bolesne przykurcze mięśniowe. Nie mówiła. Nie wiadomo, czy widziała, ale chyba słyszała, bo reagowała na hałas. Walczyła z wysoką gorączką. Brała leki przeciwpadaczkowe. Ale była kochaną córeczką rodziców i z każdym dniem ich miłość do niej rosła.

- Chcieliśmy zapewnić jej największy możliwy komfort. I byliśmy przy niej cały czas - opowiada Łukasz Sporek. - Dziś wciąż uczę się żyć bez Paulinki. I serce nadal mocniej mi bije, gdy w hospicyjnej galerii widzę zdjęcie mojej córeńki. Pamiętam, ile potrzeba było starania, by mogła przeżyć te swoje 4 lata bez cierpienia. A taki komfort kosztuje.

Dlatego tata Paulinki propaguje ideę biegania, bo to jest droga do zbierania funduszy dla dzieci takich jak jego córka. One same sobie nie pomogą.

Dzięki grupie Alma Sport o dziecięcych hospicjach, które potrzebują wsparcia mówi się więcej. Społeczeństwo zaczyna rozumieć, że rodzinom, w których jest dziecko nieuleczalnie chore normalność jest bardzo potrzebna. - Ja to wiem - mówi Łukasz. - Gdy stan Paulinki pozwalał, chodziliśmy na spacery, do kawiarni. A jeśli trzeba było użyć ssaka, by ułatwić jej oddychanie - to go używaliśmy, tak jak inni rodzice używali butelki, by nakarmić swojego malucha. Ani my, ani oni nie budzili sensacji.

Łukasz dołączy do biegu „Od Helu po Halny”. Ma już w nogach Bieg Niepodległości, Puchar Marzanny, Nocną Piątkę, Bieg Górski. W każdym z nich dotarł do mety. - Bieganie zaczyna mi sprawiać coraz większą przyjemność. Co prawda czuję wielokilometrowy dystans w nogach, ale mam też satysfakcję, że dałem radę.

Na trasie Łukaszowi będzie kibicował dziesięcioletni syn Patryk i żona. Paulinka też pobiegnie. Na koszulce taty.

Kilometry dla hospicjum

Magdalena Michałkowska z bieganiem zaprzyjaźniła się ponad cztery lata temu. I zaczęło się wcale nie od pomocy dla hospicjum. - Chciałam spędzić czas z przyjaciółką a podczas biegania mogłyśmy sobie poplotkować.

Z czasem Magda przekonała się, że bieganie to przyjemność. - I pasja, której wcześniej nie odkryłam - mówi. Dlatego startowała na coraz dłuższych dystansach, cieszyła się z każdego kilometra, jeśli poprawiał rekord długości trasy, który miała w nogach. - Pierwszy oficjalny bieg był na dystansie 10 tysięcy metrów. Cieszyłam się, że pokonałam ból stóp i inne słabości. No i że się udało.

Do drużyny Alma Sport Magda trafiła przypadkiem. - Od znajomych dowiedziałam się, że Łukasz Ostręga szuka chętnych do przebiegnięcia półmaratonu. A ja miałam już taki dystans na koncie. Zostałam włączona do składu przez… telefon. Spotkaliśmy się dopiero przy odbiorze pakietów startowych, a już następnego dnia ruszyliśmy na trasę. Za to Roberta Rajcę, koordynatora wolontariuszy, poznałam jeszcze później. Na spotkaniu podsumowującym start - opowiada Magda. To wtedy postanowiła, że zostanie hospicyjnym wolontariuszem. Nie tylko biegaczem. Zresztą to dla niej nic nowego, bo w takim charakterze spędziła niemal dwa lata w Ekwadorze. Pomagała w domu dziecka i potem w centrum kształcenia dla dzieci i młodzieży. - Idea pracy z dziećmi i dla dzieci jest mi bliska, ale wiem, że te i nieuleczalnie chore wymagają innego wsparcia niż sieroty, ale pomoc każdemu się przydaje.

Hospicyjnym dzieciom można poprawić komfort życia uśmierzając ból, wyposażając w nowoczesny sprzęt pomagający w oddychaniu. Można im też sprawić radość spełniając marzenia. Tylko, że do tego oprócz osobistego zaangażowania potrzebne są pieniądze.

Więc Magda biega. Choć przyznaje, że niejeden raz na trasie obiecuje sobie już nigdy więcej nie stanąć na starcie. Przysięga, że to był ostatni raz, bo niby po co ma się tak mordować. - Ale gdy dobiegam do mety jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Zapominam o skurczach oraz obtarciach i szykuję się na kolejny trening lub kolejne zawody - opowiada. Jak dotąd w barwach grupy Alma Sport wolontariuszka Magda przebiegła już ponad 50 kilometrów. Także dzięki niej udało się podać dalej informację, że tuż obok żyją dzieci takie jak Paulinka. Potrzebujące.

„Od Helu po Halny”

Pięciu biegaczy - czterech z Koła i jeden z Kalisza - pokona trasę z północy na południe Polski. Biec będą: Jarosław Kawka, 25-krotny maratończyk, 15-krotny uczestnik ultramaratonu, Zbigniew Jamrozik, Marek Frontczak, Artur Andrzejewski i Radosław Małecki. Pieniądze dla Alma Spei sportowcy będą zbierać za pośrednictwem serwisu zrzutka.pl. Kliknij w link do zbiórki: https://zrzutka.pl/6w87fc

Jeśli nie uda się zgromadzić całej kwoty - resztę dopłaca sponsor firma GLASPO Sp. z o.o. z Dąbia w powiecie koleckim.

Majka Lisińska-Kozioł

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.