Strzelanie do żubrów to zamach na polską przyrodę

Czytaj dalej
Fot. pixabay
Diana Krasowska, Urszula Ludwiczak

Strzelanie do żubrów to zamach na polską przyrodę

Diana Krasowska, Urszula Ludwiczak

Mimo że żubr jest gatunkiem ściśle chronionym przez prawo polskie i unijne, co roku Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska wydaje zgodę na odstrzał tych zwierząt. Właśnie poprzez eliminację starych, chorych czy osłabionych osobników Lasy Państwowe realizują strategię odtwarzania i ochrony populacji żubra w Polsce. Argumentem jest też potrzeba regulacji liczebności tych zwierząt. Np. w obecnym sezonie łowieckim, który trwa od października ub.r. do końca marca br, GDOŚ wydał zgodę na odstrzał aż 30 żubrów: 10 żyjących w Puszczy Boreckiej i 20 w Puszczy Knyszyńskiej.

Od dawna wiele środowisk jest jednak przeciwko takiemu zarządzaniu populacją żubra Polsce. Zwłaszcza, że i sama eliminacja tych zwierząt to proceder, który budzi wiele emocji. Do żubrów zazwyczaj bowiem strzelają komercyjni myśliwi, a mięso zwierząt trafia potem na talerze.

- Żubr to nie tylko wspaniałe i rzadkie zwierzę, ale także symbol polskiej przyrody, chronione prawem polskim i unijnym - argumentują ekolodzy. - Organizowanie polowań komercyjnych na żubry i dopuszczenie do nieuzasadnionego ich zabijania to zamach na to, co w polskiej przyrodzie najcenniejsze.

Za polowanie na żubra trzeba zapłacić od 12 do 36 tys. zł

Jeszcze na początku XX wieku w Polsce nie występowały wolno żyjące żubry. Staraniem naukowców, przyrodników i leśników odtworzono ich populację na bazie zaledwie siedmiu osobników ocalałych w hodowlach. W 2015 r. w Polsce żyło już 1567 żubrów (najwięcej na świecie), z czego ogromna większość - ponad 1300 - w stadach wolno żyjących, a pozostałe w zamkniętych hodowlach, rezerwatach i zagrodach pokazowych. W Puszczy Białowieskiej żyje dziś ponad 500 osobników, w Puszczy Knyszyńskiej - ok. 140, Boreckiej - ok 110.

Żubry w Puszczy Knyszyńskiej.

Pierwszy żubr pojawił się w Puszczy Knyszyńskiej w 1969 r. W 1973 roku przeniesiono z Puszczy Białowieskiej do Puszczy Knyszyńskiej 6 kolejnych żubrów. W 2016 roku, po ponad czterdziestu latach, w Puszczy Knyszyńskiej żyło 141 żubrów.

Fundacje WWF Polska i Dzika Polskazwróciły się do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska o powstrzymanie komercyjnego odstrzału żubrów w całej Polsce, w tym w Puszczy Knyszyńskiej. Odpowiedzi na razie nie ma.

Odstrzały tych zwierząt w Polsce zaczęły się w latach 70-tych w Puszczy Białowieskiej, gdy populacja żubrów osiągnęła poziom ponad 200 osobników.

Ale dziś w Puszczy Białowieskiej odstrzały to wyjątek. Dominuje tu śmiertelność naturalna. Tu jednak żubry podlegają Białowieskiemu Parkowi Narodowemu.

W puszczach knyszyńskiej i boreckiej zarządcą są Lasy Państwowe. I tu odstrzały są co roku.

- Decyzja Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska ściśle określiła warunki z powodu których mogą być eliminowane żubry na terenie Puszczy Knyszyńskiej - informuje Jarosław Krawczyk, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku. - Są to: stan zdrowotny, agresywność oraz wyrządzanie znacznych szkód w gospodarce rolnej, leśnej lub innym rodzaju mienia.

Jak mówi rzecznik, eliminowane są konkretne, wskazane żubry, oddzielone od stada, a całość odbywa się pod nadzorem pracownika nadleśnictwa, który wskazuje którego osobnika można odstrzelić. - Dzięki profesjonalnemu podejściu nigdy nie zdarzyło się, by przeznaczony do zabicia żubr został ranny, uciekał lub był narażony na niepotrzebne cierpienie - zaznacza Krawczyk.

I dodaje, że dokumentem pomocniczym do eliminacji żubrów jest „Protokół z przeglądu stada żubrów”. Przegląd stada wykonywany jest wczesną wiosną przez komisję składającą się z przedstawicieli Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Białymstoku, Białowieskiego Parku Narodowego, Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, Parku Krajobrazowego Puszczy Knyszyńskiej i Lasów Państwowych. W protokole opisuje się stan stada oraz doradza się dalszy sposób postępowania ze stadem, w tym eliminację żubrów.

Lasy na możliwości eliminacji i zabrania przez myśliwych trofeum - skóry i głowy zwierzęcia - zarabiają. Te środki idą na utrzymanie stad. Za możliwość eliminacji jednego zwierzęcia myśliwy musi zapłacić od 12.200 zł do 36.000 zł . Lasy sprzedają też potem mięso żubra. Jak wynika z danych RDLP, uzyskana kwota z eliminacji żubrów (trofeum oraz mięso) w Puszczy Knyszyńskiej w ostatnich czterech latach wynosiła od ok. 204 tys. zł do ponad 380 tys. zł. Dodatkowo leśnicy korzystają z zewnętrznych dotacji na zarządzanie żubrami. Np. w 2013 roku pozyskano ze środków unijnych niemal 300 tys. zł na ochronę żubra, w ub. roku - nieco ponad 16 tys. zł.

- Od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku budżet państwa nie finansuje kosztów utrzymania i rozwoju populacji żubra - zauważa Krawczyk. - Środki LP są głównym obok funduszy unijnych źródłem finansowania ochrony i odtwarzania populacji żubra w Polsce.

Myśliwy za możliwość zabicia jednego żubra musi zapłacić od 12.200 zł do 36.000 zł. Potem może sobie zabrać jako trofeum jedynie głowę i skórę zwierzęcia. Mięso żubra sprzedawane jest do restauracji

Za stare i za słabe?

Z dokumentacji ujawnionej przez Fundację Dzika Polska wynika, że w sezonie 2015/16 w Puszczy Knyszyńskiej „dokonano eliminacji poprzez odstrzał 12 z 15 żubrów” kierując się „stanem zdrowotnym, zachowaniem i powodowanymi szkodami w płodach rolnych”. Zabito 5 byków i 7 krów. To ok. 10 proc populacji.

Zastrzelono m.in. ok. 20-letnią ciężarną krowę (podczas sekcji ujawniono „płód wielkości małego psa” ), ok. 7-letniego byka, rzekomo agresywnego, doskonale zdrowego. U innych zabitych zwierząt oględziny wskazały np. zmiany skórne czy silną kulawiznę kończyny. Odstrzelony też został 2,5-letni byk, „sztuka słabo wyrośnięta, początki cherlactwa, osłabiona, odstaje od stada” czy „krowa, lat 20, starość, osłabienie, odstaje od stada, obrzęk okolic podbrzusza”.

W tym sezonie myśliwi mogą zastrzelić nawet 20 żubrów - na tyle zgodził się GDOŚ. Dotąd zginęło ich 10.

Jak wygląda zabijanie żubra? Według portalu Okopress.pl, to raczej egzekucja. Przyzwyczajone do obecności i dokarmiania przez ludzi zwierzęta nie uciekają. Dlatego myśliwy nie kryjąc się, oddaje strzał z bardzo bliskiej odległości.

Do tego do Puszczy Boreckiej przywożone są przeznaczone do eliminacji żubry z różnych ośrodków hodowli w Polsce. Przeciwna takiemu postępowaniu była - odwołana przez obecnego ministra środowiska - Państwowa Rada Ochrony Przyrody poprzedniej kadencji, która wydała np. negatywną opinię co do przywiezienia do Puszczy Boreckiej sześciu żubrów tylko po to, aby je zastrzelić.

Jednym z kryteriów do eliminacji jest wiek. Choć są głosy, że stare osobniki są przewodnikami, od których młodsze zwierzęta się uczą i ich usuwanie szkodzi całemu stadu. Według współpracującej z Lasami prof. Wandy Olech-Piaseckiej, dziekan wydziału Nauk o Zwierzętach SGGW w Warszawie i prezes Stowarzyszenia Miłośników Żubrów: „stare osobniki nie są potrzebne populacji, takie opowieści świadczą o braku wiedzy o biologii żubra. Krowa przewodząca stadu musi być aktywna rozrodczo, te starsze przestają mieć pozycję lidera i młode zwierzęta nie będą się ich słuchać ani niczego od nich uczyć. Poza tym żubry jako przeżuwacze muszą bardzo starannie przeżuwać przyjmowany pokarm. Stare osobniki mają tak starte zęby, że nie są w stanie odpowiednio przetworzyć pożywienia i w rezultacie powoli umierają z głodu”.

Według prof. Olech, w przyrodzie dzikie zwierzęta też bardzo rzadko umierają z przyczyn naturalnych, z wiekiem stają się słabsze, nie nadążają za stadem, które przestaje je bronić i padają ofiarą drapieżników, np. wilków.

- Żubry, tak jak inne dzikie zwierzęta, powinny mieć prawo do spokojnego chorowania, starzenia się i umierania - komentuje Adam Bohdan z Fundacji Dzika Polska. - W ostatnich latach maskotką Puszczy Białowieskiej stał się żubr Wiking, który pasł się na łąkach w Teremiskach i tam doczekał końca swoich dni. Był odwiedzany na wolności przez tysiące turystów. Podobnie żubry z Puszczy Knyszyńskiej przyciągają coraz więcej turystów. To barbarzyństwo, że symbol ochrony polskiej przyrody, którego populacja została niemal cudem odbudowana z zaledwie kilkunastu osobników, zabijany jest teraz po to, by trafić na talerze w restauracjach.

Żubr na talerzu

Mięso zastrzelonych żubrów trafia do przedsiębiorstwa mięsnego w Białymstoku. Stamtąd m.in. do białowieskich restauracji. Okazuje się, że są chętni na takie dania.

- Jeszcze dwa czy trzy lata temu pojawiały się pytania: „Skąd żubr na talerzu?” - mówi nam jeden z pracowników takiej restauracji. - W tej chwili już nie ma tych pytań, bo ludzie się oswoili. Śmiało próbują tatara, steków z żubra czy też pierogów z mięsem żubra. A ich smak jest zupełnie inny niż mięsa wołowego.

W białowieskich lokalach można zjeść np. kotlet z żubra na sosie z grzybów leśnych z warzywami sezonowymi i soczewicą za 45 zł czy raguot z żubra i grzybów, podane w chlebie - (50 zł). Za porcję tatara zapłacimy 43 zł.

- W Białowieży królują kiszki, placki, kartacze, a jeśli chodzi o dziczyznę, to ostatnimi czasy żubrzyzna stała się bardzo popularna - mówi nam jednen z kucharzy. - To danie nietypowe tylko z powodu tego, jak się pozyskuje mięso, skoro żubr jest pod ochroną. Człowiek zorientowany wie, że można to mięso kupić w hurtowniach, ze wszystkimi certyfikatami. Teraz żubrzyzna jest dostępna co roku, kiedyś było z tym trudniej. Ludzie chętnie próbują, żeby poznać jej smak. Przyjeżdżając do Białowieży, chcą spróbować czegoś, czego nie będą mieli okazje zjeść nigdy więcej.

Tymczasem ekolodzy przypominają amatorom żubrzego mięsa, zwłaszcza tatara, że ciało żubra zasiedla przynajmniej 88 gatunków pasożytów z dziewięciu różnych grup systematycznych, w tym: przywry, tasiemce, kleszcze, wszoły. Najliczniejszą grupą są nicienie (43 gatunki).

- Oczywiście pasożyty mają wszystkie dzikie zwierzęta, i nie jest to powód do ich eliminacji - zaznacza Adam Bohdan.

Lasy: to przykry ale potrzebny proceder

Gdy kilka tygodni temu znowu zrobiło się głośno o strzelaniu do żubrów, zwłaszcza w Puszczy Boreckiej. Dyrektor generalny Lasów Państwowych zdecydował, że inspekcja LP sprawdzi wszystkie przypadki eliminacji żubrów w Nadleśnictwie Borki w latach 2012-2016. - Odstrzał osobników chorych lub zbyt licznych i zbyt słabych, by przyjęło je dane stado, od zawsze był przykrym, lecz niezbędnym elementem strategii programu odtwarzania i ochrony populacji żubra. Ten program odniósł ogromny sukces i dlatego zrobimy wszystko, co możliwe, by wyjaśnić wszelkie wątpliwości, jakie mogą go dotyczyć - mówi Konrad Tomaszewski, dyrektor generalny LP.

Zgodnie z jego decyzją, do 31 stycznia 2017 r. nadleśnictwo nie sprzedawało praw do odstrzału żubrów. Kontrola już się zakończyła. Jej wyniki mają być znane w przyszłym tygodniu. W Puszczy Knyszyńskiej też na razie strzałów nie słychać. Ekolodzy liczą na to, że w końcu zaczną być stosowane metody alternatywne wobec odstrzału.

- Leśnicy jeszcze parę lat temu planowali utworzenie dzikich stad żubrów przynajmniej w sześciu innych kompleksach leśnych na terenie kraju. Dlaczego porzucili te plany i skupili się tylko na odstrzale? - pytają.

- Staramy się przenosić żubry w inne miejsca - zapewnia Krawczyk. - Na przykład teraz będzie tworzone stado wolnościowe w Dolinie Górnego Sanu. Jednak przenosiny zwierząt wymagają kilku lat przygotowań. Wspólnie z naukowcami ze SGGW leśnicy szukają i przygotowują nowe miejsca, w których mogą zamieszkać żubry. Aby jednak przemieścić żubry, potrzebna jest, oprócz dużych środków finansowych Lasów Państwowych i funduszy UE, akceptacja władz lokalnych, a przede wszystkim, miejscowej społeczności.

- Jeśli mamy zarabiać na gatunku chronionym, na symbolu Polski, to jest to porażka naszego systemu ochrony przyrody - kwituje dr Rafał Kowalczyk, dyrektor Instytutu Biologii SSaków PAN w Białowieży. - Nie powinno to mieć miejsca. To degradowanie nas do kraju Trzeciego Świata, który musi zabijać swoje symbole przyrody, aby zarabiać na ich utrzymanie. My jesteśmy krajem europejskim, unijnym, koszty ochrony i zarządzania populacją żubra nie są tak wielkie, aby nas nie było na to stać. Lasy mają duży dochód, część mogłyby przeznaczyć na utrzymanie populacji żubrów, bez potrzeby ich uśmiercania.

Diana Krasowska, Urszula Ludwiczak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.