Sukces "Końca świata"na Filmach Niezależnych w Wenecji

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Katarzyna Łuszyńska

Sukces "Końca świata"na Filmach Niezależnych w Wenecji

Katarzyna Łuszyńska

Film Moniki Pawluczuk zwyciężył na festiwalu w Wenecji.

- Taka nagroda po dwóch latach od premiery „Końca świata” to dla mnie ogromna radość - przyznaje Monika Pawluczuk, pochodząca z Białegostoku reżyserka i autorka filmów dokumentalnych. - Kiedy otrzymuje się nagrody przyznawane przez jury lub publiczność, wiadomo, że nie stoją za nimi pieniądze, tylko ludzie. I to jest właśnie piękne i najbardziej cieszy, bo pokazuje, że film przypadł im do gustu - dodaje.

„Koniec świata” to film dokumentalny, wyprodukowany w 2015 roku. Jego punktem wyjścia (a także elementem spajającym przedstawione sytuacje) jest nocna audycja radiowa, podczas której miał nastąpić koniec świata. Prowadzący pyta słuchaczy o ich osobisty koniec świata, a oni zwierzają się mu nawet z najbardziej intymnych sytuacji.

Film w ciągu swojego życia zdobył 13 prestiżowych nagród m.in. na festiwalach: Hot Springs, Short Waves Festival, Międzynarodowym Festiwalu Filmów Krótkometrażowych „żubrOFFka”, Festiwalu Filmowym „Tofifest” i Międzynarodowym Festiwalu Filmów Dokumentalnych o Prawach Człowieka „Docudays UA”.

„Koniec świata” był także kwalifikowany do Oskara. W jego promocję włączyło się wówczas Białystok, które wsparło reżyserkę finansowo.


- „Koniec świata” nie miał jednak szansy na zwycięstwo, ponieważ festiwal promuje tematy atrakcyjne politycznie i zrozumiałe mainstreamowo. Jednak skoro otrzymaliśmy oskarową kwalifikację, postanowiliśmy podjąć walkę i spróbować swoich sił - wskazuje Monika Pawluczuk.

Kilka dni temu „Koniec świata” otrzymał nagrodę dla najlepszego krótkiego filmu dokumentalnego podczas Festiwalu Filmów Niezależnych w Wenecji. Wydarzenie odbyło się po raz drugi.

Film pochodzącej z Białegostoku reżyserki rywalizował z czterema innymi dokumentami. I wygrał. O jego fenomenie świadczy również to, że ludzie cały czas chcą go oglądać. Film bowiem zjeździł już całą Polskę, państwa europejskie i dotarł nawet do Stanów Zjednoczonych. Natomiast niedługo zostanie wyświetlony w Bułgarii i Czechach.

- Temu filmowi zawdzięczam to, że cały czas poznaję wspaniałych ludzi o podobnej wrażliwości do mojej - przyznaje reżyserka. - Jednak motywację do życia i działania filmowego daje mi wewnętrzny drive, który tkwi we mnie od zawsze. Żadna nagroda nie jest w stanie nakłonić mnie do pracy, chociaż sprawia mi ogromną radość. Poza tym, to nie ona jest najważniejsza, a całe życie filmu i to jak długo ono trwa - dodaje.

Obecnie Monika Pawluczuk przygotowuje projekt dotyczący Korei Południowej.

Katarzyna Łuszyńska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.wspolczesna.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.